Reklama

Reklama

LM siatkarzy. Sebastian Świderski: Rynek transferowy stał się bardziej bezwzględny

“Rynek transferowy stał się bardziej bezwzględny"

Temat transferów, nie tylko tych zagranicznych, co roku rozgrzewa kibiców. Ale w tym sezonie plotki transferowe pojawiły się wyjątkowo szybko, bo już pod koniec listopada. Dotyczyły m.in. kilku siatkarzy ZAKS-y, którzy są łączeni z innymi zespołami PlusLigi. Świderski przyznaje, że taka sytuacja mocno utrudnia pracę prezesom klubów.

Reklama

- Czasami trudno przewidzieć, co będzie za 10 czy 12 miesięcy. Na przykład nasz właściciel zapewnia nam budżet na rok kalendarzowy, czyli od stycznia do grudnia. Wczesne ruchy transferowe wywołują efekt domina w całej lidze - zauważa Świderski. Przyznaje też, że w ZAKS-ie bywały sytuacje, w których styczniowe rozmowy o nowym kontrakcie spalały na panewce, bo okazywało się, że zawodnicy mieli już dogadany kontrakt w nowym klubie.

Kędzierzynianie również zaczęli już jednak budowę drużyny na kolejny sezon. Kontrakt przedłużył trener Nikola Grbić, nowe umowy podpisali również David Smith i Bartłomiej Kluth. To właśnie utrzymywanie trzonu drużyny z roku na rok jest w ostatnich sezonach siłą zespołu.

- Od lat konsekwentnie budujemy drużynę. Udaje się nam zachowywać skład, chociaż nie dysponujemy najwyższym budżetem w lidze. Będziemy dobierać zawodników, których będzie chciał trener. Ale nie zapominajmy też, że siatkarze u nas się rozwijają. Najlepszym przykładem jest chyba Kamil Semeniuk. Pamiętajmy też o Benie Toniuttim, który przed przyjazdem do Kędzierzyna był obieżyświatem: zaczynał sezon we Włoszech, potem grał w Rosji, a kończył w niemieckim Friedrichshafen. U nas został czołowym graczem ligi - przypomina Świderski.

Decydujący czas ZAKS-y

W tym sezonie ZAKSA nie tylko dobrze radzi sobie w LM, ale nie ma na nią także mocnych na krajowym podwórku. Od początku rozgrywek PlusLigi śrubowała rekord wygranych, kończąc serię na imponujących 19 zwycięstwach z rzędu. W ubiegłym tygodniu kędzierzynianie bez problemów awansowali też do turnieju finałowego Pucharu Polski, rozbijając Asseco Resovię w trzech setach.

- Nie spodziewałem się, że wygrana przyjdzie tak łatwo. Udało się nam jednak zneutralizować najgroźniejszą broń Resovii, czyli zagrywkę. To, że wygraliśmy 19 meczów, nic jednak nie znaczy. Wkraczamy w najważniejszą fazę sezonu i to teraz zwycięstwa będą się naprawdę liczyć - zaznacza prezes lidera PlusLigi.

Mecz LM ZAKS-y z Lube rozpocznie się w środę o godz. 18.

Damian Gołąb

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama