Reklama

Reklama

LM siatkarzy. Konrad Piechocki ocenił losowanie fazy play off

Siatkarze PG E Skry Bełchatów w pierwszej rundzie play off Ligi Mistrzów zmierzą się z tureckim Ziraat Bankasi Ankara, a w drugiej z lepszym z pary Lotos Trefl Gdańsk - Zenit Kazań. - Przed meczami z Ziraatem możemy być optymistami i liczyć na awans do dalszej rywalizacji - powiedział prezes bełchatowskiego klubu Konrad Piechocki.

Szef bełchatowskiego klubu uważa, że zespół z Turcji jest rywalem w zasięgu brązowych medalistów mistrzostw Polski. "W losowaniu przeciwnika w pierwszej rundzie szczęście nam sprzyjało. Nie byliśmy rozstawieni i mogliśmy trafić na teoretycznie mocniejsze drużyny, np. z Rosji, czy z Włoch. Oczywiście wszystko, jak zawsze, zweryfikuje boisko, ale przed meczami z Ziraatem możemy być optymistami i liczyć na awans do dalszej rywalizacji" - powiedział Piechocki.

Reklama

Drużyna z Ankary, która podobnie jak Skra w ubiegłym sezonie krajowych rozgrywek zajęła trzecie miejsce, w Lidze Mistrzów wygrała rywalizację w grupie B. Z bilansem pięciu zwycięstw i jednej porażki wyprzedziła Dynamo Moskwa, VfB Friedrichshafen i Paris Volley. Jak zauważył prezes PGE Skry, która była druga w gr. E, w składzie Ziraata nie ma wielkich siatkarskich gwiazd, ale przed meczem żadnej drużynie nie można odbierać szans.

Pierwszy mecz 1/12 finału LM Skra rozegra przed własną publicznością. Spotkanie odbędzie się w łódzkiej hali Atlas Arena 17 lutego. Rewanż w Turcji zaplanowano dwa tygodnie później.

Jeśli Skra wyeliminuje Ziraat, o awans do Final Four LM zmierzy się ze zwycięzcą dwumeczu Lotosu Trefl Gdańsk z Zenitem Kazań.

"Tu los nas już nie oszczędził. Obaj rywale to znakomite drużyny i kibiców może czekać wielkie siatkarskie święto. Byłoby wspaniale gdybyśmy o przepustkę do turnieju finałowego w Krakowie walczyli z Lotosem, ale trzeba pamiętać, że Zenit od początku rozgrywek jest faworytem do kolejnego z rzędu triumfu w rozgrywkach LM. W jego składzie jest m.in. uznawany za najlepszego obecnie siatkarza na świecie Wilfredo Leon oraz Maksim Michajłow czy Matthew Anderson. Ale jeszcze raz podkreślę, żeby nie obierać nikomu szans przed wyjściem na boisko" - tłumaczył Piechocki.

Kapitan PGE Skry, Mariusz Wlazły jeszcze przed losowaniem zaznaczył, że jeżeli myśli się o zdobywaniu trofeów, nie można patrzeć na rywali. "Oczywiście jeden jest lepszy, drugi trudniejszy, jeden bardziej leży, drugi mniej, ale jeśli chce się odnieść sukces, trzeba wygrać z każdym" - podkreślał atakujący.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje