Reklama

Reklama

LM siatkarzy: Jastrzębski Węgiel powalczy o podium

Siatkarze Jastrzębskiego Węgla w niedzielne popołudnie (godz. 13 czasu polskiego) zmierzą się z Zenitem Kazań w meczu o trzecie miejsce w Final Four Ligi Mistrzów. Jeśli drużyna ze Śląska wygra, to poprawi wynik osiągnięty w tej imprezie trzy lata temu.

W swoim debiucie w turnieju finałowym LM - we włoskim Bolzano - jastrzębianie przegrali oba mecze i uplasowali się na czwartym miejscu.

"Mimo porażki (w sobotę - przyp. red) i tego, że nie zagraliśmy zbyt dobrze, jestem dumny z faktu, że tu jesteśmy. Bo u progu sezonu nikt na nas nie stawiał. W niedzielę powalczymy o brązowy medal. To dla nas bardzo ważne" - zapewnił trener Lorenzo Bernardi.

W półfinałowym pojedynku z Halkbankiem Ankara jego podopieczni nie mieli wiele do powiedzenia. Gospodarz imprezy wygrał 3:0, a polski klub tylko w pierwszym secie przekroczył granicę 20 punktów.

Reklama

Teraz jastrzębianie także nie będą mieli łatwego zadania. W ekipie z Kazania są m.in. znani z występów w reprezentacji "Sbornej" Aleksander Wołkow, Maksym Michajłow, Nikołaj Apalikow i Jewgienij Siwożelez oraz Amerykanin Matthew Anderson i Serb Nikola Grbić. Ten ostatni dołączył do drużyny w październiku, by zastąpić kontuzjowanego Łukasza Żygadłę.

W zaplanowanym na godz. 16 finale Halkbank zmierzy się z Biełgorie Biełgorod. Po raz pierwszy w historii LM w decydującym spotkaniu wystąpi drużyna z Turcji. W ostatnich dwóch edycjach triumfowały rosyjskie kluby. Dwa lata temu wygrał zespół z Kazania, a w poprzednim sezonie Lokomotiw Nowosybirsk.

Biełgorie będzie walczyć o trzecie zwycięstwo w tych rozgrywkach. Sukces ekipa ta świętowała już w latach 2003-04.

Polski klub siatkarski tylko raz wygrał rywalizację w najbardziej prestiżowych europejskich pucharach. Udało się to zawodnikom Płomienia Milowice, którzy w sezonie 1977/78 sięgnęli po Puchar Europy Mistrzów Krajowych (odpowiednik obecnej Ligi Mistrzów).


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje