Reklama

Reklama

LM siatkarzy. Jakub Popiwczak: W środę sportowe święto w Jastrzębiu

Siatkarze Jastrzębskiego Węgla w środę podejmą Zenit Kazań w swoim piątym meczu grupowym Ligi Mistrzów. Poprzednie wygrali i prowadzą w tabeli. - Czeka nas trudny mecz, ale w Jastrzębiu będzie prawdziwe święto siatkówki – powiedział libero gospodarzy Jakub Popiwczak.

Drużyna prowadzona od grudnia przez serbskiego szkoleniowca Slobodana Kovacza pokonała w LM dwukrotnie turecki Halbank Ankara po 3:0 i u siebie - także bez straty seta - belgijski VC Greenyard Maaseik. Wyjazdowe spotkanie z Zenitem była niezwykle dramatyczne. W piątym secie jastrzębianie przegrywali 9:14, potem zdobyli siedem punktów z rzędu i wygrali 16:14.

Reklama

"Po losowaniu najbardziej obawialiśmy się ekipy z Kazania, która jest marką samą w sobie i nikomu trzeba jej przedstawiać. Z drugiej strony - wiemy, jaka jest siła naszej siatkówki, polskiej ligi. Chcąc awansować do kolejnej rundy, takich rywali jak Halkbank czy Maaseik musieliśmy starać się odprawić za trzy punkty, a z Zenitem powalczyć, co  - na razie - bardzo dobrze nam wychodzi" - dodał Popiwczak.

Przyznał, że nie spodziewał się tak łatwych zwycięstw z Turkami.

"Oba mecze przeszły bez historii, przebiegły całkowicie pod naszą kontrolą. Przeciwnik ani przez moment nas nie postraszył" - ocenił.

Jego zdaniem, rewanż z Zenitem może być jeszcze trudniejszy niż spotkanie w Kazaniu.

"Tam wróciliśmy w tie-breaku z dalekiej podróży. Rzadko się zdarza "wyciągnięcie" z takiego wyniku. Rywale nie potrafili zamknąć meczu, mając wszystko po swojej stronie. Teraz jesteśmy w nieco korzystniejszą sytuacji w tabeli, a podrażniony Zenit będzie chciał pewnie w środę udowodnić, że to on jest lepszy" - stwierdził libero.

Podkreślił, że w środę w jastrzębskiej hali na kibiców czekać będą duże emocje.

"To święto siatkówki, wielki mecz dla nas i naszych kibiców. Myślę, że widownia będzie pełna, a wynik - pozytywny" - powiedział.

Jastrzębianie grupową rywalizację w LM zakończą wyjazdowym spotkaniem w Maaseik.

"Fajnie byłoby do Belgii pojechać już na pewnym luzie i nieco odpocząć mentalnie. Bo gramy co trzy dni pod presją wyniku, którą sami sobie narzuciliśmy. To bagaż nie tylko fizyczny, ale i emocjonalny" - podsumował Popiwczak.

Drużyna z Jastrzębia-Zdroju sześć lat wcześniej w Ankarze zajęła trzecie miejsce w turnieju finałowym Ligi Mistrzów. W półfinale przegrała z Halkbankiem 0:3, a w meczu o brąz wygrała z Zenitem Kazań 3:1.

Z tamtego składu w śląskim zespole pozostał tylko Popiwczak.

Autor: Piotr Girczys


Dowiedz się więcej na temat: jastrzębski węgiel | zenit kazań | LM siatkarzy | Jakub Popiwczak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje