Reklama

Reklama

LM siatkarek - Wołosz: Święta w Polsce, ale na boisku

​Siatkarka Unendo Yamamay Busto Arsizio Joanna Wołosz cieszy się, że święta wielkanocne spędzi w Polsce, choć głównie na... parkiecie szczecińskiej Azoty Arena. Jej zespół w Wielką Sobotę w półfinale Ligi Mistrzyń zagra z Chemikiem Police.

Święta na boisku to dla rozgrywającej reprezentacji Polski nic nowego. Wołosz przyznała jednak, że gra w Wielkanoc w Polsce ma też swoje dobre strony.

Reklama

- Święta na hali już przerabiałam, tak było w poprzednim sezonie. Taki prestiżowy turniej w Wielkanoc to jednak coś lepszego niż trening. Dlatego na swój sposób będą to wyjątkowe święta. Cieszę się, że spotkam się z rodzicami i moim bratem Maciejem, który gra w siatkówkę w Espadonie Szczecin. Już wspomniałam mamie, żeby coś świątecznego mi przygotowała. Chętnie zabiorę ze sobą trochę jedzenia do Włoch, bo raczej nie ma szansy bym mogła spędzić trochę więcej czasu z rodziną. W poniedziałek rano wracamy do siebie i zaczynamy przygotowania do fazy play off - powiedziała Wołosz.

Wicemistrzynie Włoch przeszły bardo trudną drogę do Final Four Ligi Mistrzyń. W fazie play off wyeliminowały Azeryol Baku oraz Dynamo Moskwa. Jak powiedziała PAP rozgrywająca Unenedo Yamamay i reprezentacji Polski Wołosz, awans do turnieju finałowego jest niespodzianką nie tylko dla samych zawodniczek.

- Cele na Ligę Mistrzów kreowały się mecz po meczu. Najpierw były założenia, żeby wyjść z grupy, ale na pewno awans do Final Four jest nie tylko dla nas niespodzianką. Mało kto się tego spodziewał, ale swoją grą udowodniłyśmy, że zasługujemy na grę w turnieju finałowym. Uważam, że dużym sukcesem było dwukrotne pokonanie Dynamo Moskwa w drugiej rundzie play off, z którym w grupie dwa razy przegrałyśmy. Ale to nie były jakieś wyraźne porażki i nie przeszkadzało nam to, że znów z nimi zagramy w play off. Zdecydowanie była to lepsza opcja, niż grać z którymś z zespołów tureckich - przyznała.

Jej zespół będzie półfinałowym przeciwnikiem mistrzyń Polski Chemika Police. Wołosz nie ukrywa, że sporo atutów jest po stronie gospodyń Final Four.

- Chemik to dobry zespół, choć ostatnio tych meczów o stawkę nie zagrał zbyt wiele. Są tam jednak bardzo doświadczone zawodniczki. Wynik w półfinale jest otwarty, choć Chemik, jako gospodarz, będzie miał za sobą niemal całą halę. Na pewno w tym meczu serce mi mocniej zabije, sam fakt, że Final Four jest rozgrywany w Polsce wywołuje u mnie wielkie emocje, ale takie pozytywne. Mam nadzieję, że to mi tylko mi pomoże - podkreśliła 24-letnia siatkarka.

W drugim półfinale LM Eczacibasi VitrA Stambuł zagra z Vakifbank Stambuł. W niedzielę rozegrane zostaną mecze o trzecie i pierwsze miejsce.

Unendo Yamamay rundę zasadniczą Serie A zakończyło na piątym miejscu. Polska siatkarka nie ukrywa, że długa przygoda w Lidze Mistrzyń wpłynęła na postawę drużyny w rozgrywkach krajowych.

- Początek sezonu nie był zbyt udany, długo się rozkręcałyśmy. Myślę, że gra w Lidze Mistrzyń wpłynęła na naszą postawę w lidze. Gdzieś to zmęczenie w europejskich pucharach odbiło się na wynikach w lidze. Żadna z innych włoskich drużyn tak daleko nie dotarła w Lidze Mistrzyń, nie rozegrała aż tylu bardzo trudnych spotkań. Przed rokiem rundę zasadniczą skończyłyśmy na szóstym miejscu, a potem wywalczyłyśmy wicemistrzostwo kraju - podsumowała Wołosz.

Dowiedz się więcej na temat: Joanna Wołosz | siatkówka | Liga Mistrzów

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje