Reklama

Reklama

Liga Mistrzyń siatkarek. Przemysław Kawka o trenerskim debiucie: To była wielka przyjemność

​Przemysław Kawka z konieczności poprowadził zespół siatkarek Grupy Azoty Chemika Police podczas turnieju Ligi Mistrzyń w Novarze. Był to jego debiut w roli pierwszego szkoleniowca. - Prowadzenie tego zespołu było wielką przyjemnością - podkreślił.

Chemiczki w Novarze rozegrały doskonały turniej. Pokonały VK UP Ołomuniec i Dynamo Kazań po 3:0 i przegrały 2:3 zacięte spotkanie z gospodyniami Igor Gorgonzola Novara. Przed rewanżowym turniejem, który w lutym odbędzie się w Polsce, Chemik ma doskonałą sytuację wyjściową, by wygrać grupę lub zająć drugie miejsce premiowane awansem do turnieju finałowego (awansują trzy najlepsze zespoły z drugich miejsc w pięciu grupach).

Reklama

30-letni Kawka w Novarze z konieczności zadebiutował jako trener prowadzący zespół. Tuż przed wyjazdem do Włoch okazało się bowiem, że główny szkoleniowiec Ferhat Akbas i asystent Marek Mierzwiński mają pozytywne wyniki testów antywirusowych i nie mogli prowadzić zespołu.

- Gdy się dowiedziałem, że pozostali trenerzy nie mogą jechać do Włoch i to ja będę prowadził drużynę, przez 30 sekund pojawiły się ogromne emocje, że to pierwszy raz i od razu Liga Mistrzyń. Szybko jednak przeszło. Po to się szkoliłem przez tyle lat, by z takimi sytuacjami się mierzyć. Już na miejscu we Włoszech uzyskałem wiele pomocy od trenera Akbasa, a przede wszystkim drużyny, która była tak zmotywowana i wspierająca, że prowadzenie jej było ogromną przyjemnością. Po turnieju w Novarze czujemy, że osiągnęliśmy sukces, ale zapracowali na niego wszyscy: cały sztab i wszystkie zawodniczki - powiedział Kawka po powrocie z Włoch.

Sztab szkoleniowy Chemika od kilku tygodni przygotowywał się do rywalizacji w Lidze Mistrzyń. Rozpracował wszystkie trzy zespoły z grupy E na podstawie wszystkich, dostępnych na wideo, meczów ligowych. Taktyka na każdego rywala była gotowa jeszcze przed wyjazdem do Włoch.

- Wiadomo było, że w pierwszym spotkaniu z drużyną Ołomuńca to my mamy być stroną dominującą i atakującą. Toteż wystawiliśmy naszą najsilniejszą ofensywnie szóstkę. W drugim spotkaniu zastosowaliśmy ten sam manewr i to samo ustawienie. Sprawdziło się. Przed pierwszym meczem we Włoszech trener Akbas powiedział mi: "Ty jesteś na miejscu, daję ci wolną rękę podczas meczów. Po każdym spotkaniu siadaliśmy przed laptopami i dokonywaliśmy analizy. Trwało to ponad dwie godziny. Odbywały się także wirtualne spotkania trenera Akbasa z całym zespołem. Byliśmy tam razem na tyle, na ile pozwalały nam warunki - podkreślił Kawka

W trzecim pojedynku chemiczki grały z gospodyniami. W wyjściowej szóstce nastąpiła jedna zmiana. Zamiast Natalii Mędrzyk zagrała Martyna Grajber.

- Ten turniej, to były trzy dni intensywnego grania. Natalia jest po niedawno przebytej kontuzji i zabiegu. Nie chcieliśmy ryzykować przeciążenia. Ponadto skorygowaliśmy nieco ustawienie, pod te konkretne rywalki. Jak się okazało decyzje były słuszne, a Martyna dawała równie wysoką jakość gry, jak Natalia - stwierdził Kawka.

Turniej w Novarze był szczególnym wydarzeniem dla Jovany Brakočević-Canzian. Skrzydłowa Chemika w poprzednim sezonie grała w barwach miejscowego Igor Gorgonzola. Musiała odejść, bo włoski klub sprowadził Malwinę Smarzek-Godek.

- Jovana była bardzo zmotywowana. Widać było ten błysk w jej oczach. Zwłaszcza podczas meczu przeciwko zespołowi z Novary. Zresztą podczas całego turnieju widziałem błysk w oczach wszystkich dziewczyn naszego zespołu. Były ogromnie zmotywowane i pokazały, na jaką siatkówkę stać Chemika w tym sezonie. Z taką grą żaden zespół w grupie Ligi Mistrzyń nie jest dla nas straszny - uważa Kawka.

Po turnieju w Novarze Chemik zajmuje drugie miejsce w grupie E. Ma na koncie siedem punktów. Drużyna z Novary wyprzedza Polki o punkt. Rewanżowy turniej odbędzie się w Polsce - w Policach, Szczecinie lub Koszalinie - wszystko będzie zależało od sytuacji związanej z pandemią (obecnie szczecińska hala Netto Arena jest przekształcona w tymczasowy szpital). Czy policzanki wykorzystają atut własnej hali, by wygrać grupę?

"Na pewno własna hala byłaby atutem, gdyby na mecze można było wpuszczać publiczność. Przy własnych kibicach gra się znacznie lepiej. To jednak mało prawdopodobne. W tym wypadku atutami naszymi będzie to, że znamy te hale i nie będziemy musieli odbywać podróży, tak jak nasze rywalki" - przyznał Kawka.

Dowiedz się więcej na temat: Grupa Azoty Chemik Police | Liga Mistrzyń siatkarek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama