Reklama

Reklama

Liga Mistrzyń siatkarek. Koniec marzeń Chemika Police o fazie play off

Siatkarki Volero Zurych pokonały w ostatnim meczu grupy A Ligi Mistrzyń rumuński Alba Blaj 3-0 (25-22, 25-15, 25-9). Wynik ten definitywnie przesądza o odpadnięciu z dalszej rywalizacji Chemika Police.

Do fazy pucharowej Ligi Mistrzyń awans zapewniony miało czterech zwycięzców grup eliminacyjnych oraz dwie najlepsze drużyny z drugich miejsc. Jest także możliwość występu trzeciej drużyn z drugiego miejsca w grupie pod warunkiem, że któryś z zespołów, które wywalczyły awans będzie organizatorem turnieju finałowego.

Mistrzynie Polski po wtorkowej wygranej mogły liczyć na zajęcie tego trzeciego miejsca pod warunkiem porażki Volero u siebie z pewną awansu Albą Blaj. Szwajcarki jednak tylko na początku pierwszego seta miały problemy z udowodnieniem swej wyższości nad zespołem z Rumunii. Mimo tego partię tę w końcówce rozstrzygnęły na swoją korzyść. Kolejne dwa sety wygrały bez problemów.

Reklama

Ten rezultat oznacza, że Chemik ma najgorszy bilans wśród wszystkich drużyn, które w grupach zajęły drugie lokaty. Mistrzynie Polski nie zagrają w kolejnej fazie rozgrywek i zostaną sklasyfikowane na ósmym miejscu w trwającym sezonie w Ligi Mistrzyń.

Chemik Police - Vizura Ruma 3-2 (22-25, 25-22, 19-25, 25-19, 19-17).

Chemik: Natalia Mędrzyk, Sladjana Mirkovic, Stefana Veljkovic, Alex Holston, Malwina Smarzek, Straszimira Simeonowa - Aleksandra Krzos (libero) - Bianka Busa, Izabela Bełcik, Katarzyna Gajgał-Anioł.

Vizura: Sladjana Eric, Sara Lozo, Katarina Lazovic, Maja Aleksic, Aleksandra Cirovic Sara Caric- Milena Dimic(libero) - Mila Kocic, Katarina Gajevic, Andela Veselinovic, Ana Pejicic.

Tymczasowy trener Chemika Piotr Matela, który po raz ostatni poprowadził drużynę w oficjalnym meczu, miał bardzo ograniczone pole manewru. Kontuzjowane są Katarzyna Zaroślińska-Król i Agnieszka Bednarek-Kasza. Do tego problemy zdrowotne dopadły Biankę Busę i Izabelę Bełcik. To spowodowało, że skład wyjściowej szóstki został wymuszony. Na przyjęciu zagrały Malwina Smarzek i Natalia Mędrzyk, a podstawową atakującą została Alex Holston. Tyle że Amerykanka udowodniła, że umiejętnościami mocno odstaje od poziomu Ligi Mistrzyń.

Pierwszy mecz w Serbii policzanki pewnie wygrały 3-0 i rewanż wydawał się formalnością. Tymczasem okazał się drogą przez mękę.

Policzanki źle rozpoczęły spotkanie. Szwankowało, to co od dawna jest piętą achillesową drużyny - odbiór zagrywki. W rolę kata wcieliła się najbardziej doświadczona zawodniczka Vizury, 35-letnia Sladjana Eric. To jej kąśliwe serwisy sprawiły, że przyjezdne objęły prowadzenie 5-1, a gdy po kilku minutach chemiczki zmniejszyły straty do jednego oczka, ponownie Eric stanęła na linii zagrywki i Vizura na drugą przerwę techniczną zeszła prowadząc 16-10. Przewagą była zbyt duża, by Polki zdołały ją odrobić. Set zakończyła skuteczym atakiem z lewego skrzydła Katarina Lazovic.

Na drugą partię serbski trener Dejan Desnica zastosował tę samą taktykę. Nakazał Eric od początku zagrywać na Natalię Mędrzyk. Efekt był taki, że kolejna partia rozpoczęła się ponownie od prowadzenia przyjezdnych 3-0.

Przełom nastąpił przy stanie 18-15 dla Vizury. Na zagrywkę po polskiej stronie poszła Stefana Velijkovic i dzięki jej serwisom, skutecznym kontrom i kilku błędom siatkarek z Rumy Chemik pierwszy raz w tym meczu objął prowadzenie 19-18. Przy remisie 23-23 najpierw kontrę drużyny serbskiej w aut wyrzuciła Eric, a chwilę później jej wyczyn skopiowała Lazovic i tym sposobem Vizura wydatnie pomogła Chemikowi w doprowadzeniu do remisu.

Kiedy na początku trzeciej partii Polki objęły prowadzenie 3-0, wydawało się, że wreszcie uporządkowały i uspokoiły grę. Nic z tych rzeczy. Nadal grały nieskutecznie w kontrze, popełniały dużo błędów i kilka chwil później Vizura prowadziła 7-4. W dalszych fragmentach seta oba zespoły prześcigały się w ilości popełnianych błędów. Najlepiej prezentowała się Sara Lozo i to jej ataki w końcówce zdecydowały o wygranej drugiej partii Serbek.

W trzecim i czwartym secie trener Matela zdecydował się na wysłanie do gry nie w pełni zdrowej Busy, zdjęcie z boiska Holston i przestawienie na atak Smarzek. Przyniosło to pożądane efekty. Chemiczki najpierw wygrały czwartą partię, doprowadzając do tie-breaka, w którym z trudem, ale także zdołały zwyciężyć.

Trener Marcello Abbondanza, który w przyszłym tygodniu rozpocznie pracę z siatkarkami z Polic, będzie musiał na początek odbudować morale zespołu. Potem jego celem ma być przede wszystkim obrona tytułu mistrzowskiego w polskiej ekstraklasie.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama