Reklama

Reklama

Liga Mistrzów. Mariusz Wlazły: Gramy o najwyższe cele

Siatkarze PGE Skry Bełchatów rozpoczynają w środę udział w Lidze Mistrzów. Rywalem mistrz Francji Chaumont VB 52. - Zaczynamy z tym samym celem, bo w każdym meczu gramy o zwycięstwo - powiedział kapitan bełchatowian Mariusz Wlazły.

Środowym spotkaniem przed własną publicznością klub z Bełchatowa zainauguruje swój dwunasty sezon w Lidze Mistrzów. Jak przyznał Wlazły, który w tych rozgrywkach debiutował w 2005 r. rywalizacja wśród czołowych europejskich drużyn wciąż wywołuje w nim duże emocje.

Reklama

- Zawsze przed kolejnym sezonem, czy meczem w Lidze Mistrzów przypominam sobie i uświadamiam, co znaczy gra z najlepszymi zespołami w Europie. I z każdym rokiem ta motywacja jest większa. W tych rozgrywkach nie ma bowiem łatwych spotkań i słabych rywali, na co wskazuje nazwa tej ligi - podkreślił atakujący, który z PGE Skrą sięgnął po srebrny i dwa brązowe medale LM.

Wlazły zaznaczył, przed startem kolejnej edycji prestiżowych rozgrywek nie zmieniają się cele ekipy z Bełchatowa.

- Jak co roku gramy o najwyższe cele i to się nie zmienia. To, czy uda się je zrealizować rozstrzygnie się na boisku, ale wiemy na co nas stać i jakie są nasze możliwości. Zawsze wychodząc na boisko gramy o zwycięstwo. Na razie nie myślę jednak o Final Four, bo do tego daleka droga. Mamy przed sobą rywalizację w jednej z trudniejszych grup, w której wszystko może się zdarzyć - zaznaczył kapitan PGE Skry.

Ostatni raz bełchatowianom do Final Four udało się awansować w 2015 roku, a w dwóch minionych sezonach w drodze do turnieju finałowego zatrzymały ich w play off rosyjski Zenit Kazań oraz włoski Lube Banca Marche Macerata.

Teraz wicemistrzowie kraju w fazie grupowej będą rywalizowali z dwoma zespołami z Rosji - wicemistrzem kraju Dynamem Moskwa i brązowym medalistą rosyjskich rozgrywek Lokomotiwem Nowosybirsk oraz najlepszą obecnie francuską ekipą - Chaumont VB 52, z którą bełchatowianie zmierzą się w 1. kolejce. To teoretycznie najniżej notowana ekipa gr. C. W kadrze mistrza Francji i zdobywcy krajowych rozgrywek największą gwiazdą jest atakujący Trójkolorowych Stephen Boyer.

Na udaną inaugurację liczy przyjmujący gospodarzy Bartosz Bednorz. Jak wskazał, dużym autem jego zespołu będzie własna hala, w której PGE Skra w tym sezonie ekstraklasy wygrała wszystkie osiem spotkań, do tego dopiero w minioną sobotę podopieczni włoskiego trenera Roberto Piazzy stracili przed własną publicznością pierwszego seta (3:1 z Espadonem Szczecin).

- Dobry początek jest ważny. Ja na ten mecz czekam dwa razy bardziej niż reszta chłopaków, bo wreszcie mam szansę wystąpić w tych rozgrywkach w większym wymiarze. Dlatego podwójnie cieszę się ze startu tej rywalizacji - dodał 23-letni reprezentant kraju.

Środowy pojedynek z Chaumont VB 52 odbędzie się w Bełchatowie (godz. 18), ale niewykluczone, że jedno ze spotkań z rosyjskimi drużynami PGE Skra rozegra w łódzkiej Atlas Arenie. W drugim meczu gr. C Lokomotiw podejmie w czwartek Dynamo. Awans do kolejnej fazy rozgrywek uzyskają po dwa zespoły z każdej z pięciu grup oraz dwie drużyny z najlepszym bilansem z trzecich miejsc.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje