W przeciwieństwie do Nikoli Grbicia, Stefano Lavarini może łączyć pracę w klubie z reprezentacją naszego kraju. I nie zmieni się to także w najbliższych latach. Włoch niebawem powinien stać się bohaterem głośnego transferu, ponieważ pozostały już do spełnienia ostatnie formalności, by oficjalnie przedstawili go światu działacze Fenerbahce. 47-latek przeniesie się nad Bosfor po kilku sezonach spędzonych w Vero Volley Milano.
Komunikat potwierdzający zmianę barw jest zdaniem dziennikarzy tylko kwestią czasu. Ekipa z Italii ma wybranego następcę, z kolei Turcy przystąpili do czynów w postaci wpłacenia odstępnego. Pozyskanie selekcjonera "Biało-Czerwonych" kosztowało ich całkiem sporo. Redakcja "volleyball.it" podzieliła się szczegółami. Mowa dokładnie o 200 tysięcy euro, co w przeliczeniu na polską walutę wynosi ponad 850 tysięcy złotych.
Skuteczna interwencja rządu. Wiadomość od Fornala. Pokazał dowód
Stefano Lavarini ma pracować w Stambule. To byłby dla niego wielki powrót
"Na tym etapie brakuje jedynie oficjalnych komunikatów prasowych, aby każdy mógł swobodnie informować o wydarzeniach. Trenerzy już podejmują pierwsze działania. A kiedy zaczynają oni budować własne sztaby, to nie jest już to tylko plotka transferowa" - napisał Luca Muzzioli. Co ciekawe, 47-latek miał już wcześniej okazję pracować w stolicy Turcji. W kampanii 2023/24 wraz ze swoimi podopiecznymi triumfował nawet w krajowych rozgrywkach.
Obecnie znakomity szkoleniowiec skupia się przede wszystkim na reprezentacji Polski. "Biało-Czerwone" nie zakwalifikowały się do finałów tegorocznej Ligi Narodów i będą chciały zdecydowanie lepiej zaprezentować się podczas kontynentalnego czempionatu. Pierwsze odpowiedzi dotyczące ich obecnej formy poznamy już w tym tygodniu, przy okazji turnieju towarzyskiego w Koszalinie. Tekstowe relacje na żywo w Interia Sport.










