Reklama

Reklama

Krzysztof Ignaczak: W stylu rosyjskim "bombardują" przeciwnika

W sobotę w Tauron Arenie Kraków Asseco Resovia Rzeszów zagra z obrońcą tytułu rosyjskim Zenitem Kazań w półfinale Final Four Ligi Mistrzów. - Powiem szczerze, że ten zespół ma bardzo mało słabych punktów - powiedział Interii libero mistrzów Polski Krzysztof Ignaczak.

Bojowe nastroje przed Final Four LM?

Krzysztof Ignaczak (libero Asseco Resovii): Nie przejechaliśmy położyć się i oddać mecz bez walki. Każdy wie i ma świadomość, jak ważny to jest turniej. Jesteśmy w końcowej fazie zarówno rozgrywek ligowych i Ligi Mistrzów. Dla nas to nie lada gratka. Każdy jest trochę podekscytowany i nie może się już doczekać pierwszego gwizdka. Zobaczymy. Wszystko przed nami.

Na pewno przeanalizowaliście grę Zenita Kazań, waszego półfinałowego rywala. Wiadomo, że to mocny zespół. Jakie są największe atuty tej drużyny?

- Myślę, że mają doskonałych graczy ofensywnych, jakimi są: Wilfredo Leon, Matthew Anderson i Maksim Michajłow. To jedni z najlepszych siatkarzy świata. Jako zespół grają, można powiedzieć, dosyć prostą siatkówkę, ale opartą o doskonałe warunki fizyczne i bardzo dobry serwis. To generalnie ich motor napędowy i siła, dzięki której pokonują rywali, bo na sześciu podstawowych zawodników aż czterech dysponuje mocną zagrywką z wyskoku. To ich klucz do zwycięstwa. W stylu rosyjskim "bombardują" przeciwnika. W tym elemencie jest to bardzo silny zespół.

Czy zatem jakoś specjalnie przygotowywaliście się, żeby poradzić sobie z tym mocnym serwisem?

- Oczywiście poczyniliśmy kroki. Naszą maszynę treningową specjalnie ustawiliśmy na wyższą prędkość, z którą do tej pory raczej nie mieliśmy do czynienia. Piłka będzie leciała w naszym kierunku zdecydowanie szybciej niż od innych rywali. Musimy próbować takie piłki bronić i zachować cierpliwość. Rosjanie takiej gry nie lubią, kiedy nabija się na blok i próbuje rozegrać tzw rekontrę. W tym upatruję naszej szansy. Postaramy się pokryć jak największą część boiska i nie wpuścić asa. Na pewno będzie trudno i musimy założyć, że kilka zagrywek pewnie w pole wpadnie. Liczę jednak, że będzie to znikoma liczba.

Reklama

Słabe punkty w zespole Zenita, to...

- Oni nie silą się na jakąś finezję rozegrania. To że opierają swoją grę na skrzydłowych może pozwolić nam postawić bardziej skuteczny blok, a na ile skuteczny, to zobaczymy, jak będą przygotowani. Jeżeli w pełni wykorzystają swoje warunki fizyczne, to mieliśmy przyjemność oglądać i Leona i Andersona w meczach sparingowych i wiemy, że atakują znakomicie. Powiem szczerze, że ten zespół ma bardzo mało słabych punktów. Nawet nie starają się bardzo, żeby przyjąć "bombę" przeciwnika w punkt tylko grają nad siebie i do skrzydłowych, którzy potrafią w trudnych sytuacjach skończyć. To jest zespół, który ma czasami 70-80 procentową skuteczność na wysokiej piłce. Jednak też są ludźmi i atmosfera, która będzie towarzyszyła temu spotkaniu może ich zdeprymować i jak będziemy grali na styku, to mogą się pomylić w końcówce. Musimy szukać swojej szansy w każdym zagraniu, walczyć o każdą piłkę. Na pewno czeka nas ciężkie spotkanie i na takie się nastawiamy.

Tak się złożyło, że Zenit w fazie play off Ligi Mistrzów grał tylko z polskimi zespołami. Rosjanie wyeliminowali Lotos Trefl Gdańsk, PGE Skrę Bełchatów, a teraz w półfinale LM na ich drodze staje Asseco Resovia. Może do trzech razy sztuka?

- Chciałbym, żeby wszystkie przysłowia się sprawdziły. Nie miałbym nic przeciwko temu, ale znamy klasę przeciwnika, wiemy z kim przyjdzie nam się zmierzyć. Nie ma co mówić o rewanżu za zeszły rok, bo nasz zespół wygląda zupełnie inaczej. Jeżeli zagramy dobre spotkanie, to będziemy walczyć jak równy z równym.

No i będziecie mieć wsparcie kibiców.

- Na pewno będzie to rekordowy turniej pod względem frekwencji. Cieszymy się z tego i chcielibyśmy dać satysfakcję kibicom.

W drugiej parze włoski pojedynek - Trentino Diatec i Cucine Lube Civitanova. Pana typ na to starcie?

- Ostatnio Macerata nie ma dobrej passy. Przegrywają 0-2 w play offach (z Sir Safety Conad Perugia w półfinale Serie A - przyp. red). Natomiast w takim turnieju, który trwa dwa dni, gra się zupełnie inaczej, a potencjałem te drużyny są do siebie zbliżone. Do Trentino wrócił Matej Kazijski. Obstawiałbym szanse 50 na 50. Chyba będzie decydowała dyspozycja dnia, bo te drużyny są do siebie zbliżone potencjałem sportowym i potrafi być tak, że jednego dnia wygrywa zespół A, a drugiego zespół B. W każdym razie, na pewno zagramy z Włochami w niedzielę.

Rozmawiał Robert Kopeć

Zapraszamy na relację na żywo z meczu Asseco Resovia Rzeszów - Zenit Kazań!

Relację można również śledzić na urządzeniach mobilnych


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje