Reklama

Reklama

Krzysztof Ignaczak: Leon rozbił nas zagrywką, a nam jej zabrakło

- Mamy mieszane uczucia, bo chcieliśmy zrobić dużo, dużo więcej, ale Kazań był znakomicie dysponowany i na dodatek miał w swoich szeregach MVP tego turnieju - Leona - komentował przegraną 0-3 z Zenitem Kazań w finale Ligi Mistrzów, libero Asseco Resovii - Krzysztof Ignaczak.

Trzeba przyznać, że Kubańczyk Leon był egzekutorem równie skutecznym, jak "Leon Zawodowiec".


- Leon potrafił w niektórych sytuacjach doprowadzać do remisu, a także dawać swojemu zespołowi prowadzenie zarówno zagrywkami, jak i atakami - analizował Ignaczak.

- Zenit Kazań okazał się być zespołem lepszym. Wywiązał się z roli faworyta turnieju i wygrał - uważa Polak.

- Szkoda, że spotkanie nie trwało dłużej, bo być może doczekalibyśmy się na swoje szanse. Mieliśmy je w drugim i trzecim secie, ale za każdym razem Leon - idąc na zagrywkę - robił dużą różnicę. Nie bez kozery został wybrany zawodnikiem MVP tego turnieju. Myślę, że bez niego byłaby dużo większa szansa pokonać Rosjan - twierdzi nasz libero.

Reklama

Krzysztof podkreślił, że różnica była przede wszystkim w polu zagrywki.

- Zenit prezentuje typowo rosyjski styl siatkówki, oparty na bardzo mocnej zagrywce. Oni zawsze wliczają z góry liczbę popełnionych błędów przy tym mocnym serwisie, ale te, które są trafione nie pozwalają rozwinąć skrzydeł przeciwnikom - tłumaczy Ignaczak. - Bazują na zagraniu jak największej ilości asów. To rzeczywiście utrudniło nam dzisiaj zadanie.
- A nasza zagrywka nie zrobiła dzisiaj krzywdy Rosjanom i tego brakowało najbardziej w tym meczu. Na tablicy różnice nie były duże, ale gdzieś tam w trakcie całego meczu Zenit kontrolował przebieg spotkania - uważa Ignaczak.

- Moja kariera bardziej idzie z górki niż pod górkę, więc cieszę się, że udało mi się zagrać w takim turnieju i zdobyć medal - nie kryje Ignaczak.

 - Mam nadzieję, że nasz zespół zostanie utrzymany w całości i w kolejnym roku będziemy się mogli znowu bić o takie trofeum, bo w tej drużynie jest ogromny potencjał. Jeśli jeszcze lepiej się zgramy, dotrzemy, to będziemy mogli po raz kolejny dotrzeć nawet do finału Champions League - uważa Krzysztof.

Z Berlina Kacper Merk, RMF FM


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama