Kiedy JSW Jastrzębski Węgiel przygotowywał się do ćwierćfinałów Ligi Mistrzów, Olympiakos Pireus musiał rywalizować o miejsce w czołowej ósemce z Saint Nazaire z Francji. I choć dwukrotnie pokonał rywali 3:1, to mistrzowie Polski byli wyraźnym faworytem środowej rywalizacji. Boiskowa rzeczywistość okazała się jednak bardziej skomplikowana.
To zespół zbudowany, by wygrywać wszystko. Ma zawodników z mnóstwem złotych medali we wszystkich rozgrywkach
Włoski szkoleniowiec Olympiakosu Pireus polskich siatkarzy zna świetnie, sam w przeszłości prowadził jastrzębian. W 2021 r. doprowadził ich zresztą do mistrzostwa Polski. W Grecji przewodzi drużynie opartej na doświadczonych siatkarzach, takich jak 33-letni Aleksandar Atanasijević, 38-letni Dragan Travica czy 38-letni Alen Pajenk. Grają w klubie utytułowanym w Europie, ale głównie w przeszłości - w finale Ligi Mistrzów Olympiakos wystąpił dwukrotnie, w 1992 i 2002 r. W tym roku klub obchodzi zresztą stulecie powstania.
Tymczasem JSW Jastrzębski Węgiel do decydującego meczu w Lidze Mistrzów dotarł w dwóch ostatnich sezonach. Początek spotkania był jednak wyrównany. Gospodarze obejmowali prowadzenie po świetnych zagrywkach, problemy polskiej drużynie sprawiał tym elementem Pajenk. Długo to grecki zespół był na prowadzeniu, wygrywał 7:5, potem 10:9 i jeszcze 15:14. Wtedy właśnie mistrzowie Polski przełamali rywali przy zagrywkach Antona Brehme i w końcu odskoczyli na dwa punkty przy wyniku 17:15. W końcówce to oni rozdawali karty. Ich przewaga wzrosła, kiedy zablokowali atak Atanasijevicia, ostatecznie jastrzębianie wygrali 25:20.
Filar kadry Grbicia z jasnym stanowiskiem ws. Winiarskiego. "Ma ku temu wszystkie możliwości"
Liga Mistrzów siatkarzy. JSW Jastrzębski Węgiel z bolesną wpadką w trzecim secie
JSW Jastrzębski Węgiel poradził sobie w pierwszej partii, choć duże problemy ze skutecznością miał Łukasz Kaczmarek. Atakujący skończył w ofensywie tylko jedną z ośmiu piłek, ale drugiego seta rozpoczął od udanego zagrania. Kłopoty innego rodzaju miał natomiast Atanasijević, który musiał na parę minut opuścić boisko. Tymczasem polski zespół wypracował sobie w tym czasie czteropunktową przewagę. Blok gospodarzy gubił Benjamin Toniutti, rozgrywający jastrzębian, który w weekend wrócił do gry po kontuzji. Świetnie wyglądała zwłaszcza jego współpraca ze środkowymi.
Przyjezdni prowadzili już 12:7 po kolejnej udanej akcji Kaczmarka. Grecy na chwilę zmniejszyli straty, ale efektowny blok jastrzębian znów dał im pięć punktów przewagi przy stanie 17:12. Brehme po raz kolejny błysnął w polu serwisowym, przewaga mistrzów Polski nie była poważnie zagrożona. Zwyciężyli 25:21.
Początek trzeciej partii był już bardziej wyrównany. Wynik oscylujący wokół remisu sprawił, że jeszcze bardziej żywiołowo na wydarzenia na boisku zaczęła reagować grecka publiczność. W dodatku Pajenk zaskoczył zagrywką Tomasza Fornala, po chwili trzy asy serwisowe posłał Atanasijević, i Olympiakos prowadził 14:10. Po chwili przewaga gospodarzy wzrosła do siedmiu punktów, zaczął działać ich blok. Olympiakos w pewnym momencie prowadził już 20:11. Trener gości Marcelo Mendez dał szansę kilku rezerwowym, ale wygrana rywali i tak była imponująca - 25:14.
Wyrównany tie-break w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Niespodziewana porażka mistrzów Polski
Na czwartą partię jastrzębianie wrócili do podstawowej szóstki. Ale Grecy byli już wtedy znacznie trudniejszym rywalem. Pojedynczy blok Travicy dał im prowadzenie 6:3. Polski zespół odpowiedział własnym blokiem, w obronie lepiej zaczął się prezentować libero Jakub Popiwczak. Atmosfera była coraz gorętsza, Travica za protesty po jednej z akcji obejrzał żółtą kartkę. Wtedy był już remis 8:8. Z czasem jednak gospodarze znów uciekli, obejmując prowadzenie 16:12. Liderem w ofensywie gospodarzy był Atanasijević, rozpędzeni siatkarze z Grecji nie zawiedli kibiców i wygrali 25:20.
Początek tie-breaka był wyrównany, ale goście byli na minimalnym prowadzeniu. To zmieniło się, kiedy siatkarze Olympiakosu zablokowali lekki atak Kaczmarka i wygrywali 7:6. I to gospodarze mieli punkt przewagi przy zmianie stron. Wciąż żadna z drużyn nie była jednak w stanie mocniej odskoczyć. Dopiero na koniec Grecy wygrali trzy akcje z rzędu i wygrali 15:12, niespodziewanie pokonując JSW.
Rewanż w Polsce zaplanowano na 19 marca. Do awansu jastrzębianom potrzebna jest wygrana przed własną publicznością. Jeśli zwyciężą 3:2, konieczny będzie dodatkowy, tzw. złoty set.
Zaskakujące sceny w Turcji. PGE Projekt Warszawa w trudnej sytuacji w Lidze Mistrzów












