Reklama

Reklama

KMŚ siatkarzy. Lube Civitanova - Zenit Kazań 0:3 w finale

Siatkarze Zenitu Kazań po raz pierwszy w historii zostali klubowymi mistrzami świata. W wielkim finale w krakowskiej Tauron Arenie rosyjski zespół pokonał Lube Civitanova z Włoch 3:0. Zenit do triumfu poprowadził Kubańczyk z polskim paszportem Wilfredo Leon, który zdobył 18 punktów.

Zenit to w ostatnich latach najlepsza drużyna klubowa w Europie. Regularnie wygrywa Ligę Mistrzów, na krajowym podwórku również nie ma sobie równych. W bogatej kolekcji trofeów brakowało im do niedzieli tylko jednego - triumfu w klubowych mistrzostwach świata. W dwóch ostatnich edycjach ich plany pokrzyżowała Sada Cruzeiro. Tym razem rosyjski gigant zrewanżował się Brazylijczykom, gromiąc ich w półfinale 3:0. 

Lube to również uznana firma, choć ostatnio aż tak wielkich sukcesów jak Zenit nie ma. W półfinale Włosi odprawili z kwitkiem PGE Skrę Bełchatów.

Reklama

Już pierwsze wymiany pokazały, że kibice, którzy zasiedli na trybunach Taron Areny będą świadkami siatkarskiego widowiska na najwyższym poziomie. "Leon! Leon!" - skandowali kibice Zenita, a wtórowali im polscy fani. Kubańczyk z polskim paszportem zaskarbił sobie sympatię nie tylko świetną grą, ale też choćby tym, że już udziela wywiadów po polsku. 

Świetne akcje Leona m.in. as serwisowy dały ekipie z Kazania prowadzenie 7:4. Nie trwało to jednak długo. Włosi zablokowali Matthewa Andersona i było 8:8. W kolejnych fragmentach oglądaliśmy zaciętą walkę o każdy punkt. Na atomowe ataki Leona i Maksima Michajłowa odpowiadali równie mocno: Cwetan Sokołow i Osmana Juantorena. Aplauz wzbudziła jego akcja, kiedy to efektownie poradził sobie z potrójnym blokiem rywali (14:14). Na drugą przerwę techniczną w nieco lepszych humorach schodzili podopieczni Władimira Alekny (16:15). Matthew Anderson zatrzymał pojedynczym blokiem Sokołowa.

Set zbliżał się do końca, a wynik najczęściej oscylował wokół remisu. W ważnym momencie pomylił się Anderson. Challenge, o który poprosił Alekna, potwierdził, że sędziowie nie popełnili błędów. Tym samym setbola miało Lube. Włosi mieli szansę, żeby zakończyć seta, ale Juantorena został zablokowany. Drugą piłkę setową Zenit też obronił. Trzeciej okazji już Włosi nie dostali, bo z krótkiej o włos, co pokazał challenge, pomylił się Davide Candellaro. Rosjanie błyskawicznie załatwili sprawą zatrzymując atak Sokołowa. Juantorena aż ze złości cisnął piłkę. Trudno mu się dziwić. W tym secie zdobył aż 10 punktów.

Na początku drugiej partii Leon i Sokołow postanowili pojedynkować się na siłę zagrywki. Obaj posyłali "bomby" na stronę przeciwnika. Górą był jednak bułgarski atakujący. Dzięki niemu Lube miało trzy punkty przewagi (8:5). Sokołow nie popisał się jednak, kiedy zaatakował w antenkę (9:8). Zresztą serwis odgrywał niebagatelną rolę. Kiedy Micah Christenson "ustrzelił" Leona zrobiło się 13:9 dla Lube i o przerwę poprosił trener Zenita. Sygnał do odrabiania strat dał Leon. 24-letni przyjmujący w pojedynkę zablokował Sokołowa, a chwilę później nie dał szans rywalom z przechodzącej piłki. Potem spolonizowany Kubańczyk potężnie zaserwował. Z czterech punktów przewagi Lube został zaledwie jeden (15:14). Zenit miał w górze piłkę na remis, ale kiwka Michajłowa nie była udana. Trener Alekno wziął challenge i okazało się, że siatkarze Lube dotknęli siatkę - 15:15.

Zenit przejął inicjatywę. Od stanu 17:17 rosyjski gigant zdobył trzy punkty z rzędu, a w roli głównej wystąpił Anderson. To właśnie Amerykanin znakomicie kończył kontry. Trzeba też pochwalić rosyjską ekipę za kapitalną grę w defensywie. Serię Zenita przerwał Juantorena. Rozpędzonych siatkarzy z Kazania Włosi nie byli już w stanie powstrzymać. Wprawdzie obronili dwie piłki setowe, ale Leon zakończył sprawę. 25:22 dla Zenita.

Jeden set dzielił Leona i spółkę od historycznego sukcesu. Włosi nie zamierzali jednak ułatwiać im zadania. Prowadzili nawet 8:6 (zablokowany Leon). Zenit zabrał się do pracy i na efekty nie trzeba było długo czekać. Lube podjęło rękawicę, bo nie miało już nic do stracenia. Do stanu 17:17 trwała wymiana cios za cios. Wtedy dwa razy z rzędu w aut zaatakował Sokołow i jeszcze Włosi dotknęli siatkę. Zenit "odskoczył" na trzy punkty. Wydawało się, że Włosi już się nie podniosą. Tymczasem rywale podali im rękę, popełniając błąd w ataku (19:20). Końcówka należała jednak do Zenita. Leon dał swojej drużynie meczbola (24:22). W następnej akcji w aut zaatakował Juantorena. Zenit już się cieszył, ale musiał przerwać świętowanie, bo trener Lube poprosił o challenge. Ten wykazał, że piłka była poza boiskiem. Koniec meczu! Zenit klubowym mistrzem świata!

Brązowy medal wywalczyła Sada Cruzeiro, która wcześniej rozgromiła PGE Skrę Bełchatów 3:0.

Z Tauron Areny Robert Kopeć

Lube Civitanova - Zenit Kazań 0:3 (25:27, 22:25, 22:25)

Lub Civitanova: Cwetan Sokołow, Davide Candellaro, Osmany Junatorena, Jirzi Kovar, Micah Christenson, Enrico Cester, Jenia Grebennikov (libero) oraz Dragan Stanković, Taylor Sander, Tsimafei Zhukouski.

Zenit Kazań: Matthew Andersn, Artem Wolwicz, Wilfredo Leon, Aleksander Butko, Aleksandr Gucaluk, Makism Michajłow, Aleksiej Werbow (libero) oraz Aleksiej Samojlenko, Nikita Aleksiejew.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje