Reklama

Reklama

Kluczowy mecz ZAKS-y. Rywal groźny, choć osłabiony

Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle w tym sezonie z gracją przeskakuje kolejne przeszkody, ale dziś trafia na wyjątkowo trudnego rywala. Drużyna Cucine Lube Civitanova przyjechała jednak do Polski osłabiona. Czy ZAKSA to wykorzysta? Zwycięzca spotkania mocno przybliży się do awansu do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Początek spotkania ZAKSA - Lube w Arenie Gliwice o godz. 18, transmisja w Polsacie Sport i Polsat Box Go.

Gdy tylko los skojarzył w jednej grupie Ligi Mistrzów ZAKS-ę i Cucine Lube, odżyły wspomnienia rywalizacji obu drużyn z poprzedniego sezonu. To właśnie w ćwierćfinałowych bojach z włoskim rywalem kędzierzynianie po raz pierwszy w tamtych rozgrywkach pokazali, że nikt nie powinien ich lekceważyć. Nawet zespół pełen wielkich gwiazd.

Ostatecznie ZAKSA wywalczyła sobie awans po pełnym emocji złotym secie. Jej zwycięska droga, z małymi przerwami, trwa do dziś. Co prawda był w niej przykry przystanek na porażkę w finale PlusLigi z Jastrzębskim Węglem, ale później kędzierzynianie triumfowali w LM. A i w tym sezonie, mimo zmian w składzie i na ławce trenerskiej, są niepokonani. Prowadzą w PlusLidze, w której w 14 meczach przegrali tylko sześć setów.

Reklama

- To wspaniała drużyna, która nie przegrała jeszcze w tak trudnej lidze, jak polska, i pozostaje w gronie faworytów Ligi Mistrzów. I to mimo zmiany rozgrywającego: zastąpił go zawodnik, którego według mnie wkrótce zobaczymy w reprezentacji Polski (Marrcin Janusz - przyp. red.). ZAKSA zachowała najważniejsze elementy swojej gry - uważa Gianlorenzo Blengini, trener Lube, cytowany przez oficjalny serwis klubu.

ZAKSA - Lube. Kłopoty włoskiej drużyny

Jego drużyna również przeszła latem sporo zmian. Przede wszystkim na skrzydłach, które wzmocnili reprezentanci Włoch i Brazylii - Iwan Zajcew oraz Ricardo Lucarelli. Mimo wszystko Lube w 13 spotkaniach w lidze włoskiej zanotowało trzy porażki.

W jakiej formie jest obecnie, nie wiadomo. W ostatnich tygodniach COVID-19 mocno torpeduje bowiem włoskie rozgrywki siatkarskie. A Lube należy do drużyn, które mocno odczuły kolejną falę zachorowań. W zespole było aż dziewięć zakażeń. Dlatego w tym roku ekipa Blenginiego jeszcze nie wyszła na boisko. Ostatni mecz rozegrała 26 grudnia. Od tamtej pory tylko trenowała, i to w niepełnym składzie. Do Polski przyjechała osłabiona - we Włoszech zostali przyjmujący Osmany Juantorena i atakujący Jiri Kovar. Po kontuzji do gry wraca natomiast Lucarelli.

- Od początku roku nigdy nie graliśmy w pełnym składzie, nigdy nie trenowaliśmy z całą drużyną. Tymczasowa sytuacja awaryjna stała się codziennością. Musimy dalej pracować bez użalania się nad sobą - podkreśla Belngini.

ZAKSA - Lube. Zwycięzca dużo bliżej ćwierćfinału

Kędzierzynianie w ostatni weekend odpoczywali, bo pandemia wyeliminowała z gry ich ligowego przeciwnika - Cerrad Enea Czarnych Radom. Nie znaczy to jednak, że w zespole niewiele się działo. Siatkarze wybrali się do Warszawy, na Galę Mistrzów Sportu, gdzie odebrali tytuł dla najlepszej drużyny roku. Z kolei we wtorek ogłoszono nazwisko nowego prezesa klubu. Następcą Sebastiana Świderskiego został Piotr Szpaczek.

Teraz czas jednak w pełni skupić się na grze. Po dwóch spotkaniach w Lidze Mistrzów I ZAKSA, i Lube mają na koncie po sześć punktów. W tabeli prowadzą Włosi, bo nie przegrali jeszcze żadnego seta.

- Nasza grupa może wyglądać tak, że kluczowe będzie to spotkanie w Gliwicach i drugie na terenie rywali. Lube to utytułowany zespół z bardzo dobrymi zawodnikami. Wiemy mniej więcej, jak grają, bo mieliśmy okazję mierzyć się z nimi w poprzedniej edycji Ligi Mistrzów. Mają kilku nowych zawodników, może ich system gry trochę inaczej funkcjonuje, ale i u nas trochę się zmieniło - ocenia Kamil Semeniuk, przyjmujący obrońców tytułu, przed kamerą ZAKSA TV.

Zwycięstwo w dzisiejszym meczu będzie bezcenne, bo pewien awansu do ćwierćfinału może być tylko zwycięzca grupy. Druga drużyna musi liczyć, że znajdzie się wśród trzech najlepszych wiceliderów pięciu grup. Sprawę dodatkowo komplikują walkowery spowodowane zakażeniami koronawirusem. To dlatego w grupie C odbędzie się tylko jeden mecz - Lokomotiw Nowosybirsk pokonał OK Merkur Maribor 3:0 bez wychodzenia na boisko.

"Budżety obu drużyn są radykalnie różne"

Historia z poprzedniego sezonu przemawia za ZAKS-ą, ale tamto zwycięstwo przerwało serię porażek kędzierzynian z Lube. Z sześciu starć między tymi zespołami Włosi wygrali aż pięć. Tym razem ZAKSA liczy jednak na wyjątkowy doping kibiców. Z tego powodu mecz odbędzie się w Arenie Gliwice, znacznie większej niż hala w Kędzierzynie-Koźlu. Dzień przed meczem wicemistrzowie Polski przeprowadzili zajęcia w Gliwicach. Z podstawową szóstką nie trenował jednak atakujący Łukasz Kaczmarek.

- To, jak ZAKSA rozpoczęła Ligę Mistrzów, tylko potwierdza siłę i potencjał tej drużyny. Spodziewam się rywalizacji, która będzie zapierała dech w piersiach. Budżety obu drużyn są radykalnie różne, co nie zmienia faktu, że ZAKSA jest zespołem świetnie skomponowanym i przygotowanym. Może śmiało patrzeć na rywala, bez żadnych kompleksów i chylenia czoła przed jego sławą - ocenia Ireneusz Mazur, były selekcjoner reprezentacji Polski, dziś ekspert Polsatu Sport.

ZAKSA - Lube. Transmisja meczu

Początek spotkania o godz. 18. Transmisja w Polsacie Sport i Polsat Box Go, relacja tekstowa w Interii.

ZOBACZ RÓWNIEŻ:

PlusLiga. Pablo Crer zerwał więzadła krzyżowe

Media: Oto nowy selekcjoner reprezentacji Polski

Niespodzianka wisiała w powietrzu. Resovia znów miała kłopoty

Damian Gołąb


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje