Jest nadzieja dla Chemika Police. Prezes potwierdza. „Jesteśmy wstępnie dogadani”
- Sytuacja finansowa jest trudna - przyznał w rozmowie z Interią Radosław Anioł, nowy prezes Chemika Police, który znalazł się na zakręcie po tym, jak ze sponsorowania klubu wycofał się państwowy gigant Grupa Azoty. Pomimo ogromnych perturbacji organizacyjnych drużynie z województwa zachodniopomorskiego udało się zdobyć mistrzostwo Polski. Rozgrywki 2024/2025 zapowiadają się jednak jako ekstremalnie trudne. - Do momentu zapewnienia finansowania na odpowiednim poziomie nie możemy kontraktować nowych siatkarek - tłumaczy Anioł.

O kłopotach Chemika na łamach Interii Sport pisaliśmy już na początku marca. Wtedy pojawiły się pierwsze pogłoski, że z finansowania drużyny wycofa się sponsor tytularny - Grupa Azoty. Nasze informacje się potwierdziły. Klub nie miał alternatywy i funkcjonował niemal wyłącznie za pieniądze spółki Skarbu Państwa. A ta - jak się okazało - popadła w olbrzymie długi. Na dodatek Chemik miał podpisaną umowę tylko do końca 2023 roku i kolejnych miesiącach nie otrzymywał już środków. Pomimo trudnej sytuacji policzanki sięgnęły po mistrzostwo Polski.
Zespół wygrał fazę zasadniczą, podczas której zaliczył tylko dwie porażki. Później świetnie spisywał się w play-offach, a prawdziwy popis dał w finale. Siatkarki Chemika wygrały wszystkie trzy mecze z PGE Rysicami Rzeszów i potwierdziły swoją dominację.
- Dług z minionego sezonu, z którym zostawił nas poprzedni prezes zarządu, udało nam się rozłożyć w czasie do końca 2025 roku. Nie zmienia to faktu, że budujemy skład na nowy sezon oraz musimy znaleźć finansowanie dla "wirtualnej drużyny", czyli tej, którą spłacamy. Zadanie jest trudne, ale rozmowy z potencjalnymi partnerami wyglądają obiecująco. Mamy nadzieję, że uda się wszystko zorganizować - powiedział w rozmowie z Interią Radosław Anioł, nowy prezes klubu.
Nawet jeśli klub względnie stanie na nogi, nie obejdzie się bez konsekwencji. Ta najpoważniejsza dotyczy wycofania się z rozgrywek Ligi Mistrzyń. W połowie czerwca Chemik oficjalnie o tym poinformował. "Należało się nam prawo do gry w Lidze Mistrzyń, jednak w aktualnej sytuacji nie byłoby to rozsądne, a nasze miejsce wykorzystają kolejne drużyny z Polski, które mają spokojniejszą sytuację finansową i kadrową" - napisano w komunikacie.
Liga Mistrzyń w siatkówce wiąże się z większymi wydatkami niż przychodami. W tej chwili nie możemy sobie na to pozwolić.
W Lidze Mistrzyń mają więc zagrać PGE Rysice Rzeszów, BKS Bostik Bielsko-Biała i Grot Budowlani Łódź. W Pucharze CEV wystąpi natomiast ŁKS Commercecon Łódź, czyli największy przegrany sezonu. Łodzianki poniosły porażkę w finale Pucharu Polski, a w lidze zajęły dopiero piąte miejsce, choć broniły mistrzowskiego tytułu. Nieszczęście Chemika w tym wypadku im pomogło. W Challenge Cup zaprezentuje się z kolei Radomka Radom.
Chemik Police w trudnej sytuacji. Rozmowy jednak trwają
Prezes Anioł przyznał, że obecnie klub funkcjonuje w pewnym zawieszeniu. Do momentu wyklarowania się struktury sponsorskiej Chemik nie może bowiem kontraktować nowych zawodniczek.
- Jesteśmy w kontakcie z kilkoma potencjalnymi wzmocnieniami, ale dopóki nie zapewnimy finansowania projektu, podpisów na kontraktach nie będzie. Proszę pamiętać, że zespoły w siatkówce buduje się w grudniu, a my mamy czerwiec. Na rynku pozostało mało siatkarek bez podpisanego kontraktu, ale postaramy się jakoś z tego wybrnąć. Na pewno szansę dostanie kilka młodszych dziewczyn, dla których gra w klubie z taką historią jest dużą szansą - podkreślił działacz.
Nasz rozmówca zdradził nam także, że trwają zaawansowane rozmowy z podmiotem zainteresowanym sponsorowaniem Chemika.
Prowadzimy rozmowy z dużą firmą, która chce wesprzeć nas w trudnym momencie. Jesteśmy wstępnie dogadani i mamy nadzieję, że negocjacje zakończą się pomyślnie. Wsparcie wspomnianej firmy zapewni nam możliwość spłacania długów i rozpoczęcia rozmów z nowymi siatkarkami. Trzymajcie kciuki!
Na koniec zapytaliśmy, czy Anioł zamierza wyciągnąć wnioski z błędów poprzednika i unikać uzależniania losów klubu od jednego partnera.
- Od zawsze jestem zdania, że dywersyfikacja finansowania klubu sportowego jest bardzo ważna. Można mieć głównego partnera, co jest niesamowitym komfortem i wsparciem, ale trzeba też zabezpieczyć się na różne ewentualności. Brak takiego podejścia postawił funkcjonowanie klubu pod wielkim znakiem zapytania. Niewiele brakowało, a klub zniknąłby z mapy Polski. Byłaby to wielka strata dla polskiej siatkówki kobiecej, która potrzebuje silnych drużyn w lidze - podsumował Anioł.
Jakub Żelepień, Interia











