Reklama

Reklama

Jerzy Matlak: Zarzucają mi, że ostatnio za dużo gadam

Wyjazdowym meczem z włoskim Asystel/Carnaghi Villa Cortese siatkarki Atomu Trefla Sopot zainaugurują w środę występy w Lidze Mistrzyń. "Naszym celem jest wyjście z grupy" - zadeklarował prezes klubu Tomasz Słodkowski.

"Podobne zadanie postawiliśmy przed zespołem w poprzednim sezonie, który drużynie udało się zrealizować i awansować do 1/8 finału. Na tym etapie dziewczyny po zaciętej walce uległy faworyzowanej Rabicie Baku" - przypomniał Słodkowski.

W porównaniu do poprzednich rozgrywek w Atomie Treflu pozostały tylko dwie zawodniczki - rozgrywające Izabela Bełcik i Dorota Wilk.

"Zbudowaliśmy zespół na miarę naszych możliwości finansowych, ale uważam, że jest to ekipa zdolna do walki o najwyższe cele. Mamy reprezentantki Polski, a skład ubarwiliśmy siatkarską egzotyką oraz utalentowaną młodzieżą. Nie musimy się też specjalnie martwić o finansowe zabezpieczenie, bo umowę z naszym sponsorem strategicznym przedłużyliśmy o trzy lata" - poinformował Słodkowski.

Reklama

Poza włoskim zespołem rywalem sopocianek w grupie B LM będą także naszpikowana gwiazdami Rabita Baku z Azerbejdżanu (gra w niej m.in. Katarzyna Skorupa) oraz czeski VK Agel Prostejov. Z tą ostatnią drużyną (pod nazwą Modranska) mistrzynie Polski miały okazję zmierzyć się w fazie grupowej poprzednich rozgrywek i wygrały oba mecze 3:0.

"Nie zmienia to faktu, że w tym sezonie nasza grupa jest zdecydowanie trudniejsza od tej sprzed roku. Włoszki są lepszym zespołem od szwajcarskiego Volero Zurych, a Rabita to już absolutna czołówka rozgrywek. Moim zdaniem drużyna z Baku dysponuje silniejszym składem niż w poprzednim sezonie, kiedy wyeliminowała Atom Trefl w 1/8 finału" - powiedział trener ekipy z Sopotu Jerzy Matlak.

Szkoleniowiec Atomu Trefla ma spore doświadczenie w rywalizacji w LM. Poprowadzi zespół w tych rozgrywkach już po dziewiąty.

"Raz z Piłą udało mi się nawet dojść do Final Four. Niezależnie od osiągniętych wyników te rozgrywki mają jednak dla dziewcząt dodatkową wartość. Nawet po porażkach zespół nabiera pewności siebie i zdecydowanie lepiej radzi sobie na krajowych parkietach. Pamiętam, że z drużyną z Piły mieliśmy czasami problem, aby urwać rywalkom w LM seta, ale w Polsce niepodzielnie rządziliśmy" - dodał Matlak.

Już na starcie rozgrywek szkoleniowiec musi zmagać się ze sporymi kłopotami kadrowymi. Z powodu kontuzji więzadeł krzyżowych przez pół roku nie będzie grać Sylwia Wojcieska, a druga środkowa Dorota Pykosz ma pękniętą jedną z kości śródręcza prawej dłoni. Poza tym w słabej formie jest przyjmująca Brazylijka Erica Coimbra, która miała być jedną z liderek drużyny.

"Może nie wymagałem od Brazylijki, aby grała jak za swoich najlepszych lat, ale miałem nadzieję, że będzie znajdować się przynajmniej w zbliżonej dyspozycji. Tymczasem Coimbra zawodzi, a wraz z nią nasze przyjęcie. Nie chcę jednak specjalnie narzekać na kłopoty kadrowe, bo kilka osób zarzuciło mi, że ostatnio za dużo gadam, a za mało robię" - podsumował Matlak.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje