Reklama

Reklama

Jastrzębski Węgiel 800 metrów pod ziemią

Siatkarze Jastrzębskiego Węgla zjechali w poniedziałek przed południem na dół w kopalni "Borynia". "Wyobrażać sobie pracę górnika, a zobaczyć ją na własne oczy, to coś zupełnie innego" - powiedział kapitan zespołu Zbigniew Bartman.

"Miałem trochę stracha zjeżdżając w dół. Ta świadomość, że masz 800 metrów skały nad głową. Jakby tak nie daj Boże coś poszło nie tak... Na dole już tego nie widać. Generalnie czułem się bezpiecznie, ludzie z kopalni wszystko nam wytłumaczyli, pokazali. To doświadczenie, które jak ktoś może, raz w życiu powinien przeżyć. Jestem zadowolony, zobaczyłem jak ciężko pracują górnicy. Pobudka była o 5.30. Normalnie to mi się nie zdarza" - skomentował atakujący jastrzębian i reprezentacji Włoch Michał Łasko.

Reklama

W kopalni zawodnicy i trenerzy musieli się stawić przed siódmą rano. Przeszli szkolenie, przebrali się w robocze drelichy. Było trochę problemów ze znalezieniem odpowiednio dużych butów dla niektórych. Najspokojniej patrzył na to wszystko libero Paweł Rusek, najdłużej grający w drużynie, który kopalnię zwiedzał szósty raz.

"Wrażenie było niesamowite. Cieszyłem się na tę wyprawę od początku sezonu. Po tym zwiedzaniu czuję jeszcze większy szacunek i respekt dla pracy górników. Jechaliśmy windą, kolejką podziemną, przeszliśmy 3,5 km pod ziemią. Ze wstaniem nie było problemów. Każdemu towarzyszyły emocje i wzrost adrenaliny. To wycieczka, która wzbogaca człowieka. Kto się bał najbardziej... nie powiem" - dodał Zbigniew Bartman.

Prezes jastrzębian Zdzisław Grodecki przypomniał, że takie wycieczki to klubowa tradycja. "To forma docenienia pracy górników, dzięki której my możemy realizować marzenia. Nasza drużyna zjeżdżała na dół od lat i klubowy wicemistrz świata nie mógł postąpić inaczej" - powiedział.

Z brudnymi, trudnymi do rozpoznania siatkarzami, zdjęcia robili sobie już na powierzchni górnicy zjeżdżający na kolejną zmianę.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje