Reklama

Reklama

Japończycy kuszą "Świdra"

Zakończony w niedzielę sezon włoskiej Serie A był niezwykle udany dla Sebastiana Świderskiego. Reprezentant Polski został wybrany przez dziennik "La Gazetta dello Sport" najlepszym zawodnikiem sezonu zasadniczego. Jego klub RPA Perugia dotarł aż do finału, gdzie musiał uznać wyższość słynnego Sisleya Treviso.

Nic więc dziwnego, że posypały się oferty dla polskiego przyjmującego. Nowy kontrakt chce mu zaproponować Perugia. Świderski otrzymał propozycję z wielu włoskich klubów m.in. Cuneo, Modena i Montichiari. Zainteresowani Polakiem są Rosjanie, ale najbardziej konkretni są działacze japońskiego Japan Tobacco Hiroszima, którzy już przedstawili mu gotowy do podpisu dwuletni kontrakt.

Reklama

- Japończycy zawsze słynęli z szybkości, ale tempo w jakim uwinęli się z tym kontraktem, wprawiło mnie w zdumienie. Zaproponowali mi umowę na dwa lata z opcją przedłużenia na trzeci sezon. Kwota była zawrotna, ale nie zdecydowałem się na złożenie podpisu. Umowa została spisana w języku angielskim i muszę ją przetłumaczyć. Poza tym, jeszcze nie wiem, czy chcę grać w Japonii. Muszę to poważnie przemyśleć. Japończycy proponują mi konkretną kwotę do ręki. Powiem tylko tyle, że jest to dużo więcej niż 250 tysięcy dolarów za rok gry. Ale mniej niż 500 tysięcy - powiedział Świderski na łamach "Przeglądu Sportowego".

- Nie chcę, żeby gra w Japonii była dla mnie sportową emeryturą. Nie zamierzam jeszcze odcinać kuponów od swojej kariery. Jednak przykłady wielu graczy pokazują, że występy w lidze japońskiej nie wpływają na obniżenie ich formy. Paweł Abramow świetnie sobie radzi, Guido Gortzen nie stracił miejsca w reprezentacji Holandii, a Brazylijczyk Anderson gra w drużynie mistrzów świata. Wszyscy ci gracze nie zgubili swoich atutów, a przy okazji ich kieszenie wypełniły się pieniędzmi. Zespół z Hiroszimy prowadzi znany rosyjski szkoleniowiec Gienadij Parszyn, który trenował kiedyś "Sborną". A to znaczy, że wczasów na Dalekim Wschodzie na pewno bym nie miał. No i byłbym pierwszym Polakiem w lidze japońskiej. To duży zaszczyt. Mam nadzieję, że ewentualny transfer do Kraju Kwitnącej Wiśni nie byłby dla mnie sportowym regresem. Moje marzenia we Włoszech się spełniły, ale to nie koniec. Chcę jeszcze zdobyć medal w reprezentacji podczas dużej imprezy - dodał siatkarz.

- Muszę porozmawiać z trenerem Lozano, rodziną i przyjaciółmi. Poza tym mam wiele propozycji z klubów włoskich. Z moim menedżerem kontaktowali się działacze z Cuneo, Modeny i Montichari. Nowy kontrakt chce mi przedstawić Perugia. Nie znam jeszcze szczegółów, bo nie chciałem zaprzątać sobie głowy transferami w trakcie sezonu. muszę to wszystko przemyśleć, choć czasu nie mam wiele, bo Japończycy się spieszą. Mówili, że za moimi plecami jest już kolejka chętnych - stwierdził Świderski.

Dowiedz się więcej na temat: Japończycy | Sebastian Świderski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL