Reklama

Reklama

Jacek Nawrocki: Krytyka nie była merytoryczna

Trener siatkarzy PGE Skry Bełchatów Jacek Nawrocki w rozmowie z PAP powiedział, że obejmując stanowisko był przygotowany na krytykę. Nie spodziewał się jednak, że będzie to krytyka "niemerytoryczna".

- Miałem świadomość tego, że każda nasza porażka będzie wyolbrzymiana. Zespół również zdawał sobie z tego sprawę, więc nie było to dla nas zaskoczeniem. Boli jednak to, że nie była to krytyka merytoryczna. Próbowano jedynie odebrać nam radość z grania i zwycięstw. Cóż, ci którzy mówią, że kolejne mistrzostwo Polski zdobyte przez nasz zespół nic nie znaczy po prostu nie życzą nam dobrze - powiedział Nawrocki.

Podkreślił, że prowadzony przez niego zespół przez cały sezon bardzo ciężko pracował na końcowy sukces.

- Zdobycie mistrzostwa to nie była formalność. Poziom ligi cały czas się podnosi a do naszych drużyn trafiają coraz lepsi zawodnicy. Tak też było w minionych rozgrywkach, w których kilka czołowych zespołów było silniejszych niż rok wcześniej. W Jastrzębiu, Kędzierzynie czy Rzeszowie nikt nie budował drużyn na 2, 3 czy 4 miejsce w lidze. Wszyscy chcieli zdobyć złoto. Każdy miał też atuty pozwalające zwyciężać w lidze. Poziom był wyrównany a o końcowym wyniku często decydowała dyspozycja dnia. Gdyby mecze play off były rozegrane np. miesiąc wcześniej lub miesiąc później to końcowe rozstrzygnięcia mogły być zupełnie inne - wyjaśnił Nawrocki.

Reklama

Jego zdaniem dla PGE Skry miniony rok był bardzo trudnym okresem a duży wpływ na postawę drużyny w kolejnych fazach sezonu miały m.in. problemy zdrowotne.

- Rozpoczynając przygotowania do sezonu i w pierwszej fazie rozgrywek mieliśmy tylko ośmiu zawodników do grania. Poważne kontuzje leczyli Mariusz Wlazły, Michał Winiarski i Jakub Novotny. Do tego dochodziło zmęczenie, które mieli prawo odczuwać reprezentanci mający za sobą m.in. udział w mistrzostwach Europy. Później mieliśmy okres intensywnych gier, w którym nadrabialiśmy zaległości spowodowane występem w Pucharze Świata. Tylko dzięki postawie zawodników udało nam się przejść przez ten ciężki okres - opowiada Nawrocki.

Na przełomie grudnia i stycznia PGE Skra odpadła z rozgrywek Pucharu Polski. W ćwierćfinale bełchatowianie przegrali 0:3 z Resovią w Rzeszowie. Na własnym parkiecie nie zdołali odrobić strat. Wygrali wprawdzie 3:1, lecz odpadli z rywalizacji.

- Zdarzyła nam się porażka w Rzeszowie, której nie zdołaliśmy odrobić. Po tych meczach w mediach zrobiło się o nas bardzo głośno. To była taka prawidłowość tego sezonu. Gdy trafiały nam się słabsze mecze i porażki, to wiele się o nas pisało i mówiło. Ale jak graliśmy dobrze, to o Skrze było cicho. Nie jest to przyjemne, ale nie mamy na to wpływu. Przyzwyczailiśmy się, że nie jesteśmy sprawiedliwie oceniani. Mogę jednak zapewnić, że żadna krytyka nie odbierze nam radości z gry i zwycięstw. Tylko my wiemy, ile wysiłku i wyrzeczeń kosztowało nas to, co osiągnęliśmy w tym sezonie w lidze i pucharach - powiedział Nawrocki.

Podsumowując sezon szkoleniowiec PGE Skry wrócił również do finałowego turnieju Ligi Mistrzów w Łodzi.

- Spotkanie z Dynamem Moskwa zupełnie nam nie wyszło. Liczyliśmy na awans do ścisłego finału, jednak polegliśmy w starciu z Rosjanami. Bardzo trudno było nam się pozbierać po tym meczu. Próbowaliśmy to nadrobić w pojedynku z Bledem. Tego dnia ten mecz był dla nas jeszcze trudniejszy niż starcie z Dynamem. Byliśmy rozbici i ciężko było się przygotować do walki o trzecie miejsce. Udało nam się jednak pozbierać, podnieśliśmy się z kolan i wygraliśmy. Ta wygrana wzmocniła nas przed walką o mistrzostwo kraju - wyjaśnił Nawrocki.

Trener mistrzów Polski mimo zakończonego sezonu nie myśli jeszcze o wakacjach.

- Teraz jest najlepszy moment do dokonania analizy całego sezonu i wyciągnięcie wniosków z popełnionych błędów. Dopiero jak się z tym uporam to pomyślę o urlopie. Muszę znaleźć czas dla rodziny i dla siebie - powiedział Nawrocki.

Dodał, że w klubie nie zapadły jeszcze ostateczne decyzje dotyczące zmian kadrowych.

- Jesteśmy w trakcie rozmów z zawodnikami. Głównie tymi, którzy u nas grali. Na razie pewne jest tylko to, że nie będzie już w naszej drużynie Piotrka Gacka. Zastąpi go Paweł Zatorski, który jest naszym zawodnikiem. Na inne decyzje kadrowe trzeba jeszcze poczekać.

Musimy się też wstrzymać z ustaleniem szczegółowego planu przygotowań do kolejnego sezonu. Wstępnie ich początek zaplanowałem na przełom sierpnia i września. Jak będą wyglądały zależy od terminarza rozgrywek i tego, ilu naszych graczy znajdzie się w kadrze na mistrzostwa świata. Los zawodników grających w reprezentacji jest taki, że cały czas wymaga się od nich gry na najwyższym poziomie. W kadrze i klubie. Musimy więc pomyśleć nad tym, jak po powrocie z reprezentacji zregenerować ich siły. Oni też mają prawo do słabszych chwil i odpoczynku" - wyjaśnił Nawrocki.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy