Reklama

Reklama

Ignaczak: Pojawiły się dowcipy, że jesteśmy jak Amber Gold

Libero reprezentacji Polski Krzysztof Ignaczak po nieudanym występie w Londynie koncentruje się na sprawach klubowych. 34-letni siatkarz nie planuje jeszcze rezygnacji z gry w kadrze, ale występ w igrzyskach w 2016 roku ocenia jako zbyt odległą perspektywę.

Agnieszka Niedziałek: Grzegorz Kosok, Piotr Nowakowski i Serb Nikola Kovacevic, którzy także uczestniczyli w igrzyskach, już w poniedziałek zameldowali się na treningu Asseco Resovii Rzeszów. Pan, podobnie jak Zbigniew Bartman i Amerykanin Paul Lotman, przygotowania z zespołem rozpoczął dopiero od wtorku. Skąd ten przywilej?

Krzysztof Ignaczak: - Klub zgodził się, abym opuścił poniedziałkowe zajęcia, ponieważ tego dnia pomagałem Marcinowi Możdżonkowi na warszawskim Torwarze poprowadzić trening siatkarski z dziećmi.

Reklama

Przygotowuje się pan już powoli do zawodu trenera?

- Na razie chciałem tylko podpatrzeć, jak realizuje się takie przedsięwzięcie, jak to wygląda od strony organizacyjnej. Sam chcę zaproponować wkrótce młodym ludziom obozy sportowe i przyciągnąć ich w ten sposób do siatkówki.

Reprezentacja to teraz temat tabu?

- Nie, dlaczego? Oczywiście, jesteśmy rozczarowani, bo jechaliśmy z nadziejami na osiągnięcie lepszego rezultatu w Londynie. Podobno pojawiły się dowcipy, że jesteśmy jak Amber Gold, bo liczyliśmy na złoto. Te igrzyska to jedna z moich największych sportowych porażek.

Wiele osób uznało, że najważniejsza była przegrana ze znacznie niżej notowaną Australią.

- A może ta z Bułgarią? Trudno teraz to oceniać. Zawiedliśmy, a na pocieszenie pozostaje nam fakt, że w ćwierćfinale przegraliśmy z późniejszymi mistrzami olimpijskimi. Po naszym odpadnięciu z turnieju kibicowałem Rosjanom, bo grali naprawdę dobrą siatkówkę.

Trener Andrea Anastasi na konferencji prasowej, na której podsumował występ w Londynie, ocenił, że zespół nie wytrzymał presji z jaką przystępował do turnieju olimpijskiego. Po meczu ze "Sborną" jednak kapitan drużyny Marcin Możdżonek podkreślił, że to nie duże oczekiwania były przyczyną porażki. Jakie jest pana zdanie?

- Trener zna się bardzo dobrze na swojej pracy, więc przychylam się do jego opinii.

Myśli pan o kolejnych występach z orzełkiem na piersi?

- Na razie skupiam się na grze w klubie.

A jest szansa, że zobaczymy pana w reprezentacji Polski, jeśli ta zakwalifikuje się do igrzysk w Rio de Janeiro?

- Nie jestem teraz w stanie powiedzieć, do kiedy będę grał w kadrze, ale kolejna olimpiada to zbyt odległa perspektywa.

Jak pana zdaniem będzie wyglądać nadchodzący sezon PlusLigi?

- Myślę, że o mistrzostwo, podobnie jak w ostatnich latach, bić się będą cztery drużyny. Resovia będzie bronić tytułu, co nie jest prostym zadaniem, ale mam nadzieję, że nam się uda.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje