Reklama

Reklama

Honorowy prezes PZPS: To, co się stało z Mirosławem P. to manipulacja

Honorowy prezes PZPS Tadeusz Sąsara nie wierzy w winę obecnego szefa federacji Mirosława P., który w zeszłym tygodniu został tymczasowo aresztowany w związku z podejrzeniami o korupcję. "To manipulacja" - ocenił.

"Znam Mirka od wielu lat i uważam, że to jest manipulacja. Nie wierzę, że byłby w stanie coś takiego zrobić. W życiu bym się nie spodziewał czegoś takiego. To jest naprawdę bardzo porządny człowiek. Nic nie wskazywało na to, że zdarzenia mogłyby obrać taki kierunek" - powiedział Sąsara, który w środę w Warszawie uczestniczył w zwołanym w trybie pilnym zarządzie PZPS.

Sąsara przypomniał, że z siatkówką związany jest od ponad 40 lat. "Przeżyłem sprawę pana Janusza Biesiady. Wówczas mówiłem, że nie jest on złodziejem, ale źle zarządzał pieniędzmi. Tutaj widzę, że jest to jakaś prowokacja, ale nie wiem czyja" - ocenił.

Reklama

Biesiada to poprzedni prezes związku. Był on m.in. oskarżony o posługiwanie się w styczniu 2001 roku, podczas zjazdu PZPS, podrobionym dokumentem, dzięki któremu władze federacji otrzymały absolutorium oraz o niezgodne z przepisami wykorzystywanie dotacji budżetowych.

Obecny prezes Mirosław P. i jego pierwszy zastępca Artur P. zostali w sobotę tymczasowo aresztowani, bo mieli przyjąć łapówki o łącznej sumie prawie miliona złotych od szefa jednej z prywatnych firm ochroniarskich - Cezarego P. - w zamian za to, że została ona wybrana do ochrony i zabezpieczenia wrześniowych mistrzostw świata, które odbyły się w Polsce i zakończyły się triumfem "Biało-czerwonych". Za wspomniane czyny grozi im kara do 12 lat pozbawienia wolności.

Zarząd w środę miał - ze względu na obecną sytuację formalno-prawną szefa i wiceprezesa związku - zarekomendować zarządowi ich zawieszenie.

"Nie mamy jednak takiego uprawnienia zapisanego w statucie. Musimy to skonsultować prawnie, dlatego za tydzień spotykamy się ponownie" - powiedział Sąsara.

Zapytany o to, czy jest za tym, by zostało zwołane Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Delegatów odparł, że nie, bo oznaczałoby to wojnę.

"A wojna siatkówce nie jest potrzebna. To byłaby wojna panów, którzy przegrali stołki poprzednio i teraz chcieliby je odzyskać" - uważa Sąsara.

Zapewnił jednocześnie: "Związek działa cały czas bardzo prężnie. Nie ma żadnych opóźnień, czy braków. Naprawdę nie ma tego typu problemów".

Zarząd PZPS ma się zebrać ponownie 26 listopada.


Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy