Damian Gołąb, Interia Sport: Mistrzostwa Europy w siatkówce plażowej po raz pierwszy odbędą się w Polsce. Impreza w Starych Jabłonkach będzie mieć wyjątkową stawkę, bo złoci medaliści zapewnią sobie awans na igrzyska w Los Angeles w 2028 r. Można więc powiedzieć, że to historyczny turniej?
Michał Kądzioła, były siatkarz plażowy, młodzieżowy mistrz świata, komentator Polsatu Sport: Pod pewnym względem tak. Na pewno to impreza sezonu dla wszystkich drużyn z Europy, każda będzie chciała przyjechać w jak najmocniejszej formie. Poziom sportowy będzie bardzo wysoki. Czy wszyscy dojadą w dobrym zdrowiu? To się okaże, bo mam informacje, że nie wszyscy są gotowi do gry na najwyższym poziomie i rywalizacji o medale. Choćby Anders Mol, który ogłosił, że niedługo przenosi się do Werony, do drużyny siatkówki halowej - ma drobne problemy z barkiem. Nie wiadomo, czy będzie w stanie rywalizować na 100%.
Niewiadomą jest również forma Michała Bryla i Bartosza Łosiaka, w szczególności tego drugiego, który zmagał się z drobną kontuzją. Dopiero w tym tygodniu gra pierwsze spotkania po dłuższej przerwie, zobaczymy, w jakiej jest formie. Nie wiem też, w jakiej dyspozycji są Szwedzi. Nie pokazali w ostatnich tygodniach wielkiej formy, ale są specjalistami w budowaniu formy na imprezę docelową. Pokazali to na igrzyskach olimpijskich czy mistrzostwach świata, gdzie potrafili gorzej zaczynać cały turniej, a później w trakcie turnieju ich forma rosła i zyskiwali pewność siebie.
Złoty medal i kwalifikacja olimpijska na dwa lata przed igrzyskami zapewnia chyba wyjątkowy komfort i dużo spokojniejszą ścieżkę przygotowań do najważniejszej imprezy.
- Dlatego właśnie myślę, że każdy przyjedzie tutaj w najlepszej formie, żeby już teraz tę ścieżkę sobie zapewnić. Zawodnicy wywalczyli sobie w światowej federacji, że listy na igrzyska olimpijskie w Los Angeles zamkną się już w lutym. Czyli dużo wcześniej niż przed Paryżem, gdzie ostatnie kwalifikacje można było uzyskać jeszcze w czerwcu, niecały miesiąc przed igrzyskami. Teraz będzie to minimum cztery, pięć miesięcy przed turniejem - po to, żeby zawodnicy, którzy ostatecznie zakwalifikują się na igrzyska, mieli spokojny okres na przygotowanie się do tej imprezy docelowej. Ustalenie całego grafiku wyjazdów, turniejów, obozów. Mistrzowie i mistrzynie Europy nie będą musieli się już o to martwić.
Z drugiej strony mistrzostwa Europy porównałbym do mistrzostw świata. Uważam, że dużo trudniej zdobyć medal w tym pierwszym turnieju. Myślę, że będzie można zobaczyć to w Starych Jabłonkach.
Uważa tak pan ze względu na wyrównaną stawkę w turnieju męskim?
- Tak, zdecydowanie. Czołówka rankingu światowego pokazuje, że to Europejczycy wiodą prym. W pierwszej dziesiątce jest tylko jedna para brazylijska, puka do tej dziesiątki jedna para amerykańska, jedna australijska, i to wszystko. Nikt inny nie rywalizuje z Europejczykami.
Polskie szanse na medal mistrzostw Europy. To oni mogą sprawić niespodziankę
W Starych Jabłonkach będzie też 10 polskich par, po pięć męskich i żeńskich. Jeśli szukać szans na dobry wynik polskich zawodników, a może i medal, pewnie trzeba skupić się mocniej na turnieju męskim? Wspominał pan już o parze Łosiak/Bryl, ale to nie wszystko?
- Po tym, jak w zeszłym roku zaprezentowali się tam Piotr Kantor z Filipem Lejawą, myślę, że bardzo lubią grać w Starych Jabłonkach. Odpowiada im tamtejszy klimat i piasek. To może tak dziwnie brzmi, ale to tak samo, jak kajakarze czy wioślarze mówią, że mają dobre czucie wody w danym akwenie. Albo jak kierowcy Formuły 1, wśród których jedni lubią jeździć po torze na Węgrzech, inni w Madrycie. Tak też niektóre piaski są bardzo specyficzne i dają plus konkretnej parzy. Lejawa z Kantorem są wysoką parą - jeden ma 200 centymetrów wzrostu, drugi 202. Są bardzo dynamiczni, bardzo skoczni. A piasek w Starych Jabłonkach jest "skoczny", więc będzie dawał im tutaj pewną przewagę. Jeżeli tylko uda się wstrzelić z formą, myślę, że mogą być parą, która zrobi niespodziankę na tym turnieju.
Kolejna para męska, w której upatruję szansy na niespodziankę, to Aleksander Czachorowski i Jakub Krzemiński. Jeden ma 20 lat, drugi 21, w tym sezonie fantastycznie się prezentują. Wygrali dwa turnieje z rzędu, a w trzech byli w finale. Pokazali się ostatnio bardzo dobrze na turniejach w Polsce. Ich forma mocno zwyżkuje i chciałbym zobaczyć, jak mierzą się z czołowymi zawodnikami, by mogli trochę "podgryźć" ich przed polską publicznością.
Czego spodziewać się po turnieju kobiet?
- Oglądam i komentuję spotkania turniejów rangi Grand Prix Polski czy turniejów międzynarodowych. Uważam, że kadra kobiet nie jest dobrze prowadzona. Zbyt dużo zawirowań wokół tej kadry powoduje pewien dyskomfort pracy wśród dziewczyn. Nie widzę za bardzo możliwości, żeby jakaś para powalczyła o medal mistrzostw Europy.
Co w takim razie będzie można uznać za sukces polskich zawodniczek?
- Każdą drużynę, która wyjdzie z grupy.
A w kim upatrywać faworytek? W Starych Jabłonkach w takim samym składzie nie pojawi się ukraińska para, która zdobyła mistrzostwo Europy przed rokiem.
- Już przed tamtym turniejem nie stawiałbym, że mogą odnieść taki sukces. Ale to jest zawsze jeden turniej, to może być pik formy w danym momencie. Bardzo dobrze pod wodzą hiszpańskiego trenera radzą sobie Łotyszki, Tina Graudina i Anastasija Samoilova, mistrzynie świata z Adelajdy. Oprócz nich do faworytek zaliczyłbym Valentinę Rotardi i Rekę Orsi Toth - niesamowita dynamika, która też na tym twardym piasku może być w pewien sposób plusem. Na pewno będą się liczyć wszystkie pary szwajcarskie. Również para holenderska Katja Stam/Raisa Schoon bez problemu może wejść do finałowej czwórki, a nawet i wygrać cały turniej.
Wydaje mi się, że wśród kobiet poziom rywalizacji też będzie wysoki. Choć nie aż tak, jak wśród mężczyzn, ponieważ w kobiecej czołówce jest zdecydowanie więcej par amerykańsko-brazylijskich, które bardzo mocno rywalizują z Europejkami. Czy Polki na pewno nie wezmą w tej rywalizacji udziału dającego nadzieję na medal? Ja stawiam jednak na Łotyszki, że one znowu pokażą bardzo dobrą formę na turnieju docelowym.
Historyczne mistrzostwa w Starych Jabłonkach. "To będzie genialny turniej"
Siatkówka plażowa to nie tylko sport, ale też cała otoczka turnieju. Pod kątem tych imprez towarzyszących, które będą się odbywać wokół meczów, też spodziewa się pan, że Stare Jabłonki po raz kolejny staną na wysokości zadania?
- Uważam, że zrobią to, co robią zawsze - czyli standard, od którego powinni się uczyć organizatorzy innych imprez. Myślę, że organizatorzy w Starych Jabłonkach nie mogą zrobić już niczego więcej. Są takimi perfekcjonistami, że każdy turniej organizują na najwyższym możliwym poziomie. W ogóle nie zastanawiam się nad tym, czy będzie tam fajnie, czy nie, bo wiem, że tam po prostu będzie tak, jak w Starych Jabłonkach jest zawsze.
Uważam, że to będzie genialny turniej. Pan Tomasz Dowgiałło zapowiadał, że będą zajęcia dla dzieci, dla dorosłych, zumba, tańce. Mają być koncerty, dyskoteka "pod chmurką". Wiele rzeczy dla kibiców, żeby po prostu mogli się nie tylko bawić na trybunach, ale również poza nimi. No i oczywiście wspaniała kuchnia, która jest już wizytówką tego miejsca. Myślę, że tam będzie wspaniale.
Rozmawiał Damian Gołąb













