Reklama

Reklama

Grzegorz Fijałek: Teraz będzie coraz trudniej

Wysoko postawili sobie poprzeczkę siatkarze plażowi Grzegorz Fijałek i Mariusz Prudel. W inaugurujących World Tour zawodach w Brasilii zajęli piąte miejsce. "Teraz będzie coraz trudniej" - uważają. Kolejny turniej odbędzie się 3-8 maja w Szanghaju.

"Zaczęliśmy od wysokiego "C". Zaskoczyliśmy nie tylko rywali, ale i siebie. Nie spodziewaliśmy się takiego wyniku. Naszym celem było uplasowanie się w okolicach 15. miejsca. Teraz będzie jednak coraz trudniej. Wzrosły nasze ambicje, a przeciwnicy nie widzą w nas już tylko chłopców do bicia" - powiedział Fijałek.

Po raz pierwszy w karierze polskiej parze udało się pokonać mistrzów Europy Holendrów Reindera Nummerdora i Richarda Schuila.

"Na pewno miał na to wpływ cykl przygotowań jaki w tym roku zastosowaliśmy. Zdecydowaliśmy nie trenować sami i na pamięć, jak to było dotychczas. Tym razem skorzystaliśmy ze sparingpartnerów. Rozegraliśmy wiele towarzyskich meczów z Hiszpanami Pablo Ferrerą i Adrianem Gavirą, którzy w poprzednim sezonie regularnie stawali na podium w zawodach World Tour oraz Szwajcarami Patrickiem Heuscherem (brązowy medalista olimpijski z Aten - przyp. red) i Saschą Heyerem (wicemistrz świata z 2005 roku- przyp. red). Udawało nam się wygrywać, co podniosło nasze morale. Uwierzyliśmy w siebie i zobaczyliśmy, że jesteśmy w stanie pokonać najlepszych" - dodał Fijałek, który z Prudlem w parze gra od dwóch lat.

Reklama

Tegoroczne przygotowania były jednak trudniejsze od poprzednich. Zamiast lecieć do Stanów Zjednoczonych siatkarze zostali w Polsce i trenowali pod balonem w Łodzi.

"Nie było łatwo. Takie warunki znacznie różnią się od tych, w których startujemy. Było bardzo zimno, temperatura oscylowała w granicach 10 stopni Celsjusza, nie było słońca ani wiatru. Tylko na trzy tygodnie wyjechaliśmy na Teneryfę, by tam oswoić się z normalnymi plażami" - przyznał.

To właśnie dlatego do sezonu podeszli na znacznie większym luzie niż do tej pory. "Nie było tremy, która towarzyszyła nam wcześniej. Nie mieliśmy tak naprawdę nic do stracenia. Może dlatego w końcu zaczęło wychodzić?" - zastanawiał się.

Fijałek i Prudel nie mają swojej ulubionej plaży, na której lubią startować. "Ale na pewno z sentymentem będziemy wspominać Brazylię. Cieszymy się też zawsze na zawody w Bahrajnie, bo tam osiągnęliśmy swój najlepszy wynik - czwarte miejsce w zawodach cyklu World Tour" - podkreślił Fijałek.

W piątek siatkarze odlecieli do Szanghaju, gdzie w dniach 3-8 maja rozegrają drugi tegoroczny turniej z cyklu World Tour. Nie mają jednak zbyt wygórowanych ambicji. "Miejsce w piętnastce nas zadowoli. I tak chcielibyśmy, by było do końca sezonu. Taki jest też cel - 15. pozycja w końcowym rankingu. To znacznie ułatwi nam drogę do igrzysk olimpijskich w Londynie" - ocenił Fijałek.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje