Reklama

Reklama

Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - Trentino Volley 3-1 w finale Ligi Mistrzów

Wielki mecz i historyczny sukces polskiej drużyny. Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle pokonała włoskie Trentino Volley 3-1 w finale Ligi Mistrzów. Powtórzyła tym samym wyczyn Płomienia Milowice sprzed 43 lat.

Kędzierzynianie sumiennie zapracowali na ten sukces, przez niemal cały sezon prezentując znakomitą formę. W drodze do decydującego meczu pokonali największych faworytów rozgrywek - Cucine Lube Civitanova i Zenit Kazań, wystawiając kibicom pełne emocji spektakle. Ostatni występ, na scenie w Weronie, również okazał się hitem. Siatkarze Nikoli Grbicia podnieśli się po porażce w finale PlusLigi i zapisali się w historii polskiej siatkówki.

Spotkanie lepiej rozpoczęli Włosi. Srecko Lisinac szybko powstrzymał blokiem Łukasza Kaczmarka, po chwili Dick Kooy zdobył punkt zagrywką i Trentino prowadziło 4-1. Po obu stronach było sporo błędów, problemy z serwisem mieli zwłaszcza kędzierzynianie. Trzypunktowa różnica między drużynami utrzymała się przez kilka minut, straty zmniejszył dopiero blok w wykonaniu Davida Smitha. Gdy do Amerykanina dołączył Kamil Semeniuk i udało się powstrzymać Nimira Abdel-Aziza, ZAKSA doprowadziła do remisu 10-10.

Reklama

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź!

Gra zdecydowanie się wyrównała, prowadzenie przechodziło z rąk do rąk. Rozgrywający ZAKS-y Benjamin Toniutti dbał o urozmaicony rozkład ataku swojej drużyny, ale i Simone Giannelli dość często gubił blok rywali. W końcówce to ZAKSA objęła jednak prowadzenie 21-19, gdy blok sprytnym zagraniem ominął Aleksander Śliwka. Kędzierzynianie stracili przewagę po kontrowersyjnej decyzji sędziego, który mimo challenge’u nie dopatrzył się dotknięcia siatki przez Abdel-Aziza. To jednak nie wybiło z rytmu polskiej drużyny, w ataku pomylił się Ricardo Lucarelli i ZAKSA wygrała 25-22.

ZAKSA - Trentino. Kędzierzynianie powstrzymali Nimira Abdel-Aziza

Decydujące mecze Ligi Mistrzów i Ligi Mistrzyń odbywały się w Weronie, przyjmując szumną nazwę superfinałów. Mimo to organizatorzy mieli spore problemy techniczne. Tuż przed rozpoczęciem spotkania spod sufitu zjechała zainstalowana tam specjalna kamera, w trakcie gry trzeba było również poprawić mocowanie siatki. Niespodziewane przerwy nie przeszkadzały jednak kędzierzynianom.

Na początku drugiej partii włoski zespół pokazał to, co jest jedną z jego najsilniejszych stron - niezwykle mocne zagrywki. Po trzech serwisowych “bombach" Abdel-Aziza rywale znów uciekli ZAKS-ie. Kędzierzynianie szybko doprowadzili jednak do remisu 4-4. Gdy po kilku minutach Holender wrócił na zagrywkę, Trentino znów odskoczyło. Tym razem jednak kędzierzynianie błyskawicznie odrobili straty po bloku na Lucarellim.

Po chwili jednak w pole serwisowe wkroczył Kamil Semeniuk. Przyjmujący, który w tym sezonie wyrósł na jedną z największych gwiazd drużyny, doprowadził ZAKS-ę do wyniku 17-13. Tę przewagę udało się utrzymać już do końca seta. Rywale opierali atak na Abdel-Azizie, boisko z czasem opuścił przeżywający problemy z przyjęciem Dick Kooy. W końcówce Toniutti wykorzystał nieco rzadziej oglądanych w sobotę w ataku środkowych i ZAKSA pewnie wygrała 25-22.

Kędzierzynianie znaleźli się o krok od nawiązania do sukcesu Płomienia Milowice. Drużyna z Sosnowca wygrała w 1978 r. turniej finałowy ówczesnego Pucharu Europy Mistrzów Klubowych, poprzednika LM. Jej wyczyn w XXI w. próbowała powtórzyć PGE Skra Bełchatów i Asseco Resovia, ale przegrały decydujące spotkania. Kędzierzynianie okazji nie zmarnowali.

ZAKSA zwycięzcą Ligi Mistrzów siatkarzy

Trzecią partię rozpoczęli jednak w stylu znanym z poprzednich setów. Tym razem problemy zagrywką sprawił im Lucarelli i Trentino prowadziło 4-0. Gdy jednak ZAKS-ie udało się ustabilizować przyjęcie, zmniejszyła straty. Po efektownym ataku Semeniuka przegrywała już tylko 7-8. To właśnie jego zagranie pozwoliło też dogonić Włochów i doprowadzić do remisu 12-12. Polscy siatkarze dwa razy zatrzymali Abdel-Aziza, Giannelli przy dobrym przyjęciu zaczął więc częściej korzystać ze środkowych.

Gdy Włosi zablokowali atak Kaczmarka, wygrywali 16-14 i Grbić poprosił o przerwę. Efektów nie było, Śliwka pomylił się w ataku, a Trentino wkrótce prowadziło już 21-15. Kędzierzynianie stracili skuteczność w ataku i po chwili musieli zbierać siły na czwartą partię.

W niej pilnowali, by rywale podbudowani zwycięstwem nie poszli za ciosem. Wynik od początku oscylował wokół remisu, ale po wykorzystanych kontrach - punkty zdobyli Semeniuk i Kaczmarek - ZAKSA wygrywała 7-5. Po drugiej stronie coraz lepiej grał jednak zmiennik Kooya, 19-letni Alessandro Michieletto. Często atakowali także środkowi Trentino - i Lisinac, i Marko Podrascanin. Błędy zaczął popełniać Toniutti, po jednej z jego niezbyt dokładnych wystaw rywale zatrzymali Semeniuka i prowadzili 14-11.

W końcu jednak i Włosi zaczęli się mylić. Gdy atak Michieletto zatrzymał się na taśmie, na tablicy wyników pojawił się remis 19-19. Końcówka była więc pełna emocji. Rozgrywający obu drużyn z dobrym skutkiem skorzystali ze środkowych. Kędzierzynianie radzili sobie nawet przy gorszym przyjęciu: Śliwka oszukał potrójny blok, Kaczmarek obił ręce rywali i ZAKSA miała piłkę meczową. Wykorzystała czwartą szansę - as Kaczmarka przypieczętował wygraną 28-26.

Po chwili siatkarze z Kędzierzyna rozpoczęli taniec zwycięstwa, a zachowujący zwykle kamienną twarz Grbić padł na parkiet zalany łzami. ZAKSA zapisała się w historii polskiego sportu i zwieńczyła świetny sezon znakomitym występem. Niedługo większość jej podstawowych siatkarzy spotka się na zgrupowaniu reprezentacji Polski.

Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - Trentino Volley 3-1 (25-22, 25-22, 20-25, 28-26)

ZAKSA: Kaczmarek, Kochanowski, Śliwka, Toniutti, Smith, Semeniuk - Zatorski (libero) oraz Kluth

Trentino: Nimir, Lisinac, Lucarelli, Giannelli, Podrascanin, Kooy - Rossini (libero) oraz Michieletto, Sperotto, Argenta, Sosa, De Angelis

Damian Gołąb

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje