Reklama

Reklama

Glinka: Potrzebowałam zmiany

- Ustaliłam już wszystkie warunki z RC Cannes. Teraz pozostała tylko jedna kwestia. Działacze z Cannes zobowiązali się, że znajdą we Francji klub dla mojego męża. Roberto też jest siatkarzem, gra w Mediolanie. Jeżeli znajdą mu drużynę, to się pakujemy i przeprowadzamy - powiedziała na łamach "Super Expressu" Małgorzata Glinka, która po sześciu latach gry we Włoszech zmienia otoczenie.

- Potrzebowałam takiej zmiany. Po sześciu latach należy mi się jeden luźniejszy sezon - dodała najlepsza siatkarka Europy 2003 roku.

Reklama

- We Francji Cannes to klub numer jeden. Od 10 lat zdobywa mistrzostwo kraju. Liga jest trochę łatwiejsza. A cel postawiony przed Cannes jest jasny - wygranie Ligi Mistrzów. We Włoszech grałabym w europejskich pucharach, o puchar kraju, mistrzostwo. Czyli kilka srok za ogon. Poza tym ciśnienie jest olbrzymie. Zresztą Włochy to Perugia, Bergamo i długo, długo nic. Grając w Asystelu Novara, mogłabym liczyć tylko na 3.- 4. miejsce. A zmieniając tu klub na inny przez miesiąc musiałabym grać poza Włochami. Tak mam skonstruowany kontrakt. Byłoby niepotrzebne zamieszanie. A co do słonecznej Italii... W Cannes też jest piękna pogoda - stwierdziła reprezentantka Polski.

Glinka miała też oferty z Rosji i Japonii. Samorodek Chabarowsk proponował Polce nawet pół miliona dolarów za sezon.

- Nie jestem jeszcze gotowa, by grać w Rosji. To dla mnie zbyt głęboka woda. Może na ostatnie dwa lata mojej kariery tam się wybiorę. Co do pieniędzy... Teraz w Rosji już nie płacą tak jak kiedyś. To już nie jest żaden high life - mówiła Glinka.

Dowiedz się więcej na temat: W.E. | Cannes | klub | glinka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje