Francuski siatkarz zamieszkał w Polsce z ukochaną. Od razu napotkali problemy
Yacine Louati po roku spędzonym we Włoszech wrócił do Polski, ponownie podpisując kontrakt z Asseco Resovią Rzeszów. W stolicy Podkarpacia zamieszkała także partnerka Francuza, belgijska siatkarka Laura Heyrman. I chociaż para teoretycznie ma teraz możliwość częstszego spędzania czasu razem, to od razu napotkała problemy. Nie jest tak kolorowo, jak mogłoby się wydawać, co ściśle wiąże się z zawodowymi wyzwaniami sportowców.

Yacine Louati od lat jest pewnym punktem reprezentacji Francji, z którą dwukrotnie sięgnął po złoto olimpijskie. Występujący na pozycji przyjmującego 33-latek sukcesy osiągał także w klubach - na swoim koncie ma m.in. medale ligi francuskiej, tureckiej i polskiej. Od sezonu 2025/2026 występuje w Asseco Resovii Rzeszów, do której wrócił po sezonie spędzonym we włoskim Allianz Milano.
Francuz prywatnie związany jest z belgijską siatkarką Laurą Heyrman. Ta przed startem bieżącej kampanii również zdecydowała się na przeprowadzkę do Rzeszowa - podpisała kontrakt z KS DevelopResem, wcześniej przez dwa lata broniła barw Allianz Vero Volley Milano. Dzięki temu para może spędzać więcej czasu razem. I to nie po raz pierwszy - poznali się w sezonie 2019/2020, kiedy to Louati grał w Volley Monza, a Heyrman w Saugella Team Monza.
W kolejnym roku belgijska środkowa została we Włoszech, Louati przeniósł się z kolei do JSW Jastrzębskiego Węgla. Para nie miała okazji, by regularnie się widywać, ponieważ częste podróżowanie uniemożliwiła im pandemia koronawirusa. Jak zdradzili teraz w rozmowie z siatkarskieligi.pl, wówczas podjęli bardzo ważną decyzję.
"Wtedy zrozumieliśmy, że bardzo chcemy być razem. Zaczęliśmy się więc starać, żeby być jak najbliżej siebie. W następnym sezonie pojawiła się dla nas możliwość gry dla klubów ze Stambułu. Nie mieszkaliśmy wprawdzie razem, ale byliśmy w tym samym mieście i to już było dużo" - wspomina Belgijka.
Yacine Louati i Laura Heyrman zamieszkali w Rzeszowie
W 2023 roku siatkarka wróciła do ligi włoskiej, Francuz podpisał kontrakt z Asseco Resovią Rzeszów. Louati po roku związał się z ekipą z Mediolanu, w tym mieście występowała też jego ukochana. Obecnie razem mieszkają w Rzeszowie, co - jak sami przyznają - jest ogromnym przywilejem.
Na pewno jest w tym wszystkim trochę szczęścia, bo to jest trochę jak marzenie. Chyba każdy, kto jest w związku z kimś uprawiającym sport, chciałby być w tym samym miejscu ze swoją ukochaną osobą. Może nam było w tym wszystkim trochę łatwiej, bo nie jesteśmy już tacy młodzi, a poza tym na tyle zapracowaliśmy na swoje nazwisko, że mamy zawsze kilka opcji do wyboru
Zamieszkanie w stolicy Podkarpacia nie sprawiło, że para może ciągle przebywać ze sobą. Od razu po przeprowadzce do Polski siatkarski duet napotkał problemy natury logistycznej.
Na pewno nasz kalendarz gier w trakcie sezonu jest bardzo napięty i nawet grając w tym samym mieście zdarza się, że przez jakiś czas się mijamy, bo treningi i mecze naszych drużyn różnie się układają. Rozumiemy jednak bardzo dobrze swój rytm życia i myślę, że to jest ważne. Przykładowo, jeśli danego dnia Yacine chce iść wcześniej spać, to rozumiem dlaczego i nie musi mi tego wyjaśniać
Louati ujawnił z kolei, że nawet mieszkając razem w Rzeszowie, parze przydarzają się dłuższe okresy rozłąki.
"Uważam, że wyzwaniem jest coś, do czego już się dawno przyzwyczailiśmy, czyli zrozumienie naszego kalendarza, że czasami nie będziemy się widywać, bo nawet w tym roku w Rzeszowie bywało tak, że nasze kluby były w rozjazdach i praktycznie przez prawie dwa tygodnie się nie widzieliśmy, ale to nic takiego. Wiemy, że taka jest nasza praca i nie ma mamy na to wpływu" - powiedział.
Wyzwaniem dla pary jest nie tylko to, co dzieje się w trakcie sezonu klubowego. Wprawdzie Heyrman już od kilku lat nie gra w reprezentacji Belgii, ale jej partner wciąż otrzymuje powołania do francuskiej kadry. A to oznacza, że nie może liczyć na wolne lato, ponieważ wówczas drużyny narodowe biorą udział w Lidze Narodów oraz w imprezach mistrzowskich. "W przypadku Ligi Narodów, jeśli awansujesz do finałowej ósemki, to zmienia to cały plan na resztę lata, w tym również dni wolne. Do końca nie wiemy, ile dni, a może tygodni będziemy mieli do dyspozycji" - zaznaczył zawodnik, dając do zrozumienia, że parze ciężko jest z wyprzedzeniem planować wspólne wakacje.














