Francuski siatkarz posłał dzieci do polskiej szkoły. Teraz ma nietypowy "problem"
- Kiedy córki chcą rozmawiać ze sobą po polsku w naszym domu, ja i żona niewiele z tego rozumiemy - uśmiecha się w rozmowie z Interią Benjamin Toniutti. Francuski siatkarz gra w polskich klubach od 10 lat i w sobotę rozpoczyna rywalizację o swój czwarty Puchar Polski. Kapitan JSW Jastrzębskiego Węgla jest zachwycony turniejami rozgrywanymi w Polsce i szykuje się na wyrównany turniej. - Różnice między drużynami są naprawdę małe - przekonuje.

Damian Gołąb, Interia: Występowałeś w kilku krajach. Jak porównałbyś turnieje finałowe TAURON Pucharu Polski do innych krajowych pucharów?
Benjamin Toniutti, rozgrywający i kapitan JSW Jastrzębskiego Węgla: We Francji rozgrywany jest tylko jeden mecz, a nie Final Four, jak w Polsce. Nie miałem jednak szansy w nim wystąpić, podobnie jak we Włoszech. Mój klub dotarł natomiast do finału krajowego pucharu w Niemczech, występowałem też w finałach Pucharu Rosji. Ten event w Polsce to najwyższy poziom pod każdym względem - organizacji, hali itp. Ale Polska to też po prostu dla mnie najbardziej siatkarskie miejsce na świecie. Wiemy, że wszystko, co jest organizowane w Polsce, jest na najwyższym poziomie - od jakości po liczbę kibiców na trybunach. A teraz poziom sportowy także będzie najwyższy, bo o puchar będą rywalizować cztery najlepsze drużyny fazy zasadniczej, które dotarły też do półfinału fazy play-off. To bardzo rzadka sytuacja. Różnice między drużynami są naprawdę małe, o ostatecznym wyniku mogą zdecydować detale.
To, co mówisz o organizacji i poziomie siatkówki w Polsce, było dla ciebie decydujące, kiedy zdecydowałeś się przedłużyć kontrakt z JSW Jastrzębskim Węglem i zostać w PlusLidze na kolejny sezon?
- Tak. Ogólnie rzecz ujmując, czuję się w Polsce świetnie. Podoba mi się poziom i to, jak ważna jest tu dla ludzi siatkówka. Organizacja w klubach także jest bardzo dobra. Grałem przecież w dwóch czołowych polskich klubach. Na moją decyzję wpływ miało też to, że klub zrobił wszystko, by mnie zatrzymać. Czułem, że chcą, bym został. Będę tu więc na jeszcze jeden sezon, a potem zobaczymy, co przyniesie przyszłość.
Francuski siatkarz grał w Rosji i Niemczech. Tak teraz mówi o Polsce
Można powiedzieć, że trochę zapuściłeś w Polsce korzenie? Słyszałem, że twoje córki mówią po polsku.
- Kiedy przyjechałem do Polski 10 lat temu, starsza z moich córek miała dwa miesiące. Nie szukaliśmy dla niej międzynarodowego przedszkola czy szkoły, zresztą wtedy nie było takiej placówki w Kędzierzynie-Koźlu. I po prostu posłaliśmy dzieci do normalnej polskiej szkoły. I w przedszkolu, spotykając się z polskimi dziećmi, córki nauczyły się języka polskiego. Dobrze posługuje się nim zwłaszcza starsza z nich. Teraz wróciły do Francji i uczęszczają do francuskiej szkoły, ale kiedy przyjeżdżają mnie odwiedzić do Polski, widzę, że wszystko rozumieją i nadal mówią po polsku.
Starsza z twoich córek mówi więc chyba lepiej po polsku od ciebie?
- Tak, z pewnością mówi lepiej niż ja. Kiedy córki chcą rozmawiać ze sobą po polsku w naszym domu, ja i żona niewiele z tego rozumiemy (śmiech).
Ty zostajesz w JSW, ale wielu zawodników po sezonie opuszcza drużynę. Również takich, którzy przez lata stanowili jej kręgosłup, jak Tomasz Fornal czy Jakub Popiwczak. Ta końcówka sezonu to dla was chyba trochę "last dance" w tym składzie.
- To niestety część profesjonalnego sportu. Nie myślę o tym za wiele. Teraz skupiam się na najbliższych miesiącach, w których mamy trzy ważne zadania. Mamy dobry zespół, dobrych zawodników. Mam nadzieję, że jeszcze coś wygramy w tym składzie.
Konkurencja, jak mówiłeś, będzie jednak duża.
- Co roku mówimy, że polska liga staje się coraz silniejsza. Ale poziom w tym turnieju finałowym będzie rzeczywiście bardzo wysoki.
Puchar Polski siatkarzy. JSW Jastrzębski Węgiel musi znaleźć sposób na Wilfredo Leona
Jastrzębski Węgiel rozpoczyna od meczu z Bogdanką LUK Lublin, gdzie największą gwiazdą jest Wilfredo Leon. Jak go zatrzymać?
- Trudno to zrobić, jest jednym z najlepiej atakujących i zagrywających siatkarzy na świecie. Bogdanka LUK Lublin pokazała się z dobrej strony już przed rokiem. A kiedy dołączył do nich taki zawodnik, jak Wilfredo, dodał im coś extra. Ale nie skupiamy się jedynie na nim. Całą drużyna z Lublina prezentuje wysoki poziom. Rozgrywają dobry sezon dlatego, że są mocni jako drużyna, tworzą kolektyw.
Dlaczego w takim razie to Jastrzębski Węgiel ma pokonać Bogdankę LUK, a potem zdobyć Puchar Polski?
- Z powodu ogólnej jakości naszej drużyny. Nie jesteśmy zespołem, który jest mocny tylko w jednym elemencie. Potrafimy dobrze zagrywać, przyjmować, blokować, podbijać piłki w obronie, wyprowadzać kontrataki. Musimy utrzymać taką mentalność, ten sposób gry. To nasz największy atut.
Rozmawiał Damian Gołąb














