Reklama

Reklama

Final Six Ligi Światowej: Serbia - Włochy 2:3

Serbia niespodziewanie przegrała w Rio de Janeiro z Włochami 2:3 (23:25, 25:14, 23:25, 25:20, 9:15) w pierwszym meczu "polskiej" grupy Final Six Ligi Światowej siatkarzy. W czwartek "Biało-czerwoni" zainaugurują rozgrywki meczem z Włochami.

Na zakończenie rozgrywek w grupie J w piątek Polska zagra z Serbią. Oba mecze Polacy rozegrają o godzinie 21. Transmisje w Polsacie Sport. Do sobotnich półfinałów awansują dwie drużyny z grupy.

Tuż przed turniejem w Rio włoską ekipą wstrząsnął skandal. Dragan Travica, Ivan Zaytsev, Giulio Sabbi i Luigi Randazzo zostali dyscyplinarnie usunięci z kadry za nocne eskapady "na miasto". W ich miejsce trener Mauro Berruto powołał: Davide Saittę, Iacopo Botto i Gabriele Nellego.

Wobec kryzysu we włoskiej drużynie, nie była ona uznawana za faworyta środowej potyczki, ale udanie rozpoczęła mecz. Przy stanie 6:2 dla Italii nowy trener Serbów, słynny Nikola Grbić, już poprosił o czas. Zaskakująco nieporadni w przyjęciu, a co za tym idzie w ataku, Serbowie na drugiej przerwie technicznej przegrywali już 10:16.

Reklama

Od stanu 19:13 coś zacięło się w drużynie Włoch i Serbowie zdobyli cztery punkty z rzędu. Drużyna Italii odskoczyła na 22:19, ale po chwili był remis. Ostatecznie to skazywani na porażkę Włosi wykorzystali drugą piłkę setową i wygrali pierwszą partię 25:23 po znakomitym ataku Olega Antonova.

Drugi set to już dominacja rozkręcających się z minuty na minutę Serbów, którzy wygrali tę partię 25:14. Podopieczni Grbicia zaczęli od prowadzenia 4:0 i wysoką przewagę utrzymali do końca, kończąc seta asem serwisowym Marko Ivovicia.

Trzecią odsłonę również lepiej rozpoczęli Serbowie. Po efektownym ataku Aleksandara Atanasijevicia prowadzili 5:2, a na pierwszej przerwie technicznej było 8:5 dla nich. Moment przestoju kosztował Serbów utratę całej przewagi, gdy Włosi doszli na 11:11.

Na drugiej przerwie technicznej Serbia miała dwa punkty przewagi po nieudanym ataku Luki Vettoriego. Końcówka seta należała jednak do Włochów, którzy wygrali 25:23 i znów byli na prowadzeniu w meczu.

Serbowie znaleźli się w trudnej sytuacji i przystąpili do ataku. Po wyrównanym początku czwartego seta odskoczyli na 8:4, ale Włosi czuli, że jest szansa na niespodziewane zwycięstwo i szybko dogonili rywali. W drugiej części seta to jednak Serbia okazała się lepsza i doprowadziła do tie-breaka.

W decydującej partii pierwszy punkt zdobyli Serbowie za sprawą Atanasijevicia. Po chwili jednak to Włosi prowadzili już 4:1 i Grbić poprosił o czas, ale niewiele to dało. Cztery rewelacyjne serwisy z rzędu Simone Giannellego sprawiły, że zrobiło się 8:1 dla Italii na półmetku seta.

Przy stanie 10:3 dla Włochów Grbić wziął drugą przerwę na żądanie, ale jego ekipa nie mogła już nic zdziałać. Skazywani na porażkę Włosi wygrali piątą partię do dziewięciu i cały mecz 3:2.

Serbia - Włochy 2:3 (23:25, 25:14, 23:25, 25:20, 9:15)

Serbia: Ivović, Petrić, Jovović, Atanasijević, Podraszczanin, Lisinac, Rosić (libero) oraz Okolić, Kostić, Kovacević, Stanković

Włochy: Menegozzi, Vettorri, Giannelli, Lanza, Birarelli, Antonov, Giovi (libero) oraz Nelli, Saitta, Anzani, Massari, Colaci (libero)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje