Fatalne informacje przed meczem ZAKS-y. A potem show kapitana polskiej kadry
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle śrubuje najdłuższą aktualnie serię zwycięstw w siatkarskiej PlusLidze. Wyjazdowa wygrana z Nowak-Mosty MKS-em Będzin była już siódmą z rzędu. Kędzierzynianie rozbili rywali w dwóch pierwszych setach, ale w trzecim musieli gonić rywali. Ostatecznie wygrali mimo poważnego osłabienia na środku siatki i wyprzedzili Bogdankę LUK Lublin w tabeli PlusLigi. Będzinianie pozostają na ostatnim miejscu, przegrali po raz czternasty z rzędu.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle w ostatnich tygodniach kroczyła od zwycięstwa do zwycięstwa, ale przed poniedziałkowym spotkaniem dopadły ją poważne problemy kadrowe. Trener Andrea Giani miał do dyspozycji tylko jednego w pełni zdrowego środkowego - Mateusza Porębę. Z konieczności przemianował więc na środkowego Jakuba Szymańskiego, który od lat gra jako przyjmujący.
Kędzierzynianie nie znaleźli w składzie drugiego zdrowego środkowego, mimo że mają ich aż czterech. Od dłuższego czasu problemy ze zdrowiem ma bowiem Karol Urbanowicz, rzadko ostatnio do gry dostępny był Andreas Takvam, a tym razem zabrakło jeszcze Davida Smitha. Szymański z dobrej strony pokazał się na początku w polu serwisowym, ale partię zakończył bez punktu, choć Marcin Janusz wystawił mu dwie piłki. Po asie serwisowym Rafała Szymury ZAKSA odskoczyła jednak na trzy punkty, po chwili na cztery, i utrzymywała tę przewagę przez całą pierwszą partię.
Swoje zagrywką dołożył też Poręba - po jego zagraniu goście prowadzili 16:12. Po drugiej stronie nieźle w ataku spisywał się Brandon Koppers, ale jego pięć punktów nie wystarczyło choćby do nawiązania walki z ZAKS-ą. Kędzierzynianie zwyciężyli 25:19.
Bartosz Kurek show w meczu ZAKS-y. Drużyna Wilfredo Leona już za plecami
Problemy kadrowe cały czas ma też Nowak-Mosty MKS Będzin. Na rozegraniu występuje 20-letni Mateusz Szpernalowski, bo problemy ze zdrowiem ma doświadczony Grzegorz Pająk. Największym kłopotem beniaminka PlusLigi jest jednak słaba gra i fatalna seria porażek. W trakcie 24. kolejki MKS spadł na ostatnie miejsce w tabeli PlusLigi, bo po zwycięstwie ze Steam Hemarpol Norwidem Częstochowa wyżej przesunął się GKS Katowice.
W drugim secie spotkania z ZAKS-ą nie było widoków na odmianę losu, bo kędzierzynianie znów szybko odskoczyli. Tym razem zagrywkami pomógł Janusz, w kontrataku dobrze spisywał się Igor Grobelny, i goście prowadzili 10:5. Cały czas na wysokiej skuteczności w ataku grał Bartosz Kurek. W grze MKS-u wiele nie zmieniło pojawienie się na boisku Dominika Depowskiego czy Damiana Schulza. Kapitan ZAKS-y i reprezentacji Polski zdobył w tym secie siedem punktów i poprowadził drużynę do wygranej 25:18.
Na początku trzeciej partii swojego momentu chwały doczekał się Szymański. Popisał się pojedynczym blokiem, a po chwili w końcu zdobył punkt atakiem ze środka. Wynik wówczas oscylował jeszcze wokół remisu, a po kontrataku wykończonym przez Schulza będzinianie prowadzili nawet 9:7. Przy stanie 14:12 dla gospodarzy Giani po raz pierwszy w tym meczu poprosił o przerwę. Jego siatkarze, a konkretnie Szymura, doprowadzili do remisu 15:15. MKS jeszcze odskoczył jednak na dwa punkty. Tyle że kędzierzynianie nie pozwolili rywalom na przedłużenie meczu.
ZAKSA wygrała trzecią partię 25:23, MVP spotkania został wybrany Kurek, który zdobył 21 punktów. Dzięki wygranej ZAKSA jest już na czwartym miejscu w tabeli PlusLigi - wyprzedziła Bogdankę LUK Lublin Wilfredo Leona.
MKS Nowak-Mosty Będzin: Kurek, Szymański, Grobelny, Janusz, Poręba, Szymura - Shoji (libero)
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Szwaradzki, Siwicki, Koppers, Szpernalowski, Wójcik, Maruszczyk - Olenderek (libero) oraz Schulz, Depowski, Tadić











