Reklama

Reklama

Ekstraklasa siatkarek: Chemik blisko od kolejnego mistrzostwa

W pierwszym meczu finałowym o mistrzostwo Polski siatkarki Chemika Police pokonały w Łodzi zespół Grot Budowlanych 3:0, ale przed drugim pojedynkiem trener Jakub Głuszak studzi głowy swym zawodniczkom. Jego zdaniem "w rewanżu rywalki tak źle nie zagrają".

Najważniejsze spotkanie sezonu 2016/17 odbędzie się w środę w szczecińskiej Azoty Arenie. Początek o godz. 20.30. Wszystko wskazuje na to, że po raz czwarty z rzędu mistrzem będzie Chemik Police.

- Nie kalkulujemy. Naszym celem nie jest wygranie dwóch setów, tylko całego meczu - podkreślił Głuszak.

Wtórował mu w rozmowie z PAP prezes polickiego klubu Paweł Frankowski: "Byłem na pierwszym meczu w Łodzi i naprawdę bardzo dobrze wyglądaliśmy. Jednak od tego czasu ciągle po głowie mi chodzi słynne powiedzenie Kazimierza Górskiego, że dopóki piłka w grze nic nie jest rozstrzygnięte. Sam grałem kiedyś ważny mecz; prowadziliśmy w tie-breaku 14:10, a mimo to przegraliśmy".

Reklama

Zdaniem Głuszaka jego zespół w Łodzi zagrał bardzo dobrze, za to rywalki znacznie poniżej swoich możliwości.

- Dlatego uczulam dziewczyny, że ten drugi mecz będzie trudniejszy. Budowlani nie mają już nic do stracenia. Mogą zagrać swobodnie, na luzie i na znacznie wyższym poziomie niż u siebie - przestrzega.

Przekonuje o tym także kapitan zespołu Aleksandra Jagieło. - Wygrana z Łodzi nie może nas uśpić. Rywalki przed finałem były mocno nabuzowane, pojawiło się u nich sporo emocji, które zadziałały negatywnie. Teraz nie mają nic do stracenia i zagrają pewnie lepiej - mówiła siatkarka.

Pierwsza szóstka Chemika w ostatnim meczu będzie wyglądała tak samo jak w Łodzi oraz dwóch spotkaniach półfinałowych z Developresem Rzeszów. Na rozegraniu Joanna Wołosz, środek bloku Stefana Veljkoviv i Agnieszka Bednarek-Kasza, przyjęcie Anna Werblińska z Aleksandrą Jagieło oraz Katarzyna Zaroślińska atakująca i Mariola Zenik na libero.

- Ten skład się skrystalizował w ostatnich tygodniach i nie zamierzam go zmieniać. Nie oznacza to, że pozostałe zawodniczki są mniej ważne dla zespołu. To także dzięki nim gramy ostatnio na tak dobrym poziomie. Słyszałem głosy, że nie ma u nas atmosfery. Bzdura, to jest jeden zgrany team - zaznaczył Głuszak.

Według obowiązującego w tym sezonie regulaminu Chemik zapewni sobie mistrzostwo już po wygraniu dwóch setów. Prezes polickiego klubu krytycznie ocenia te zasady.

- Nie wiem co się stanie, jeśli te dwa sety wygramy. Czy rywalkom odechce się grać, bo nie będą miały po co? A może będą chciały pokazać, że potrafią walczyć? Niemniej te przepisy gwałcą ducha sportu. Powinniśmy grać do dwóch wygranych meczów, wtedy każdy set miałby sens - stwierdził Frankowski.

Siatkarki Chemika dotychczas pięciokrotnie zdobywały tytuł mistrzyń kraju, w latach 1994 i 1995 oraz 2014, 2015 i 2016. W obecnym sezonie zdobyły także Puchar Polski po zwycięstwie nad Budowlanymi Łódź.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje