Reklama

Reklama

Dyrektor Departamentu kontroli: Ministerstwo sportu nie może zawiesić prezesa i wiceprezesa PZPS

Dyrektor Departamentu Kontroli w ministerstwie sportu Michał Farmas vel Król uważa, że zarząd Polskiego Związku Piłki Siatkowej nie może zawiesić podejrzanych o korupcję prezesa i wiceprezesa federacji. "W mojej opinii nie ma narzędzi, by to zrobić" - ocenił.

- Oczywiście, ilu prawników, tyle opinii i być może któryś z nich powie, że istnieje taka możliwość. Po przeprowadzonej przez nas wstępnej analizie statutu PZPS wydaje mi się jednak, że taki zabieg byłby nieskuteczny. Nie istnieje przepis, który zezwalałby na to w odniesieniu do prezesa i wiceprezesa, czy też każdego innego członka zarządu - powiedział Farmas vel Król.

W poniedziałek prezydium zarządu polskiej federacji podało, że będzie rekomendować zarządowi zawieszenie szefa PZPS Mirosława P. i wiceprezesa ds. działalności komercyjnej Artura P., którzy w sobotę zostali tymczasowo aresztowani za sprawą zarzutów korupcyjnych. Dzień później rzecznik PZPS Janusz Uznański poinformował, że podstawą prawną miałaby być w tym wypadku ustawa o sporcie i prawo o stowarzyszeniach.

Reklama

- Według mnie one również nie dają odpowiednich kompetencji i nie zmienia tego fakt, że coś takiego się nagle stało - zaznaczył dyrektor Departamentu Kontroli MSiT.

Na zwołanym w środę w trybie pilnym posiedzeniu zarządu PZPS miano postanowić o dalszych losach Mirosława P. i Artura P. Poinformowano jednak, że - ze względu na rozbieżności w interpretacji przepisów - przełożono decyzję w tej sprawie do 26 listopada.

Jak dodał Farmas vel Król, jedynymi możliwościami w tym wypadku są zrezygnowanie ze stanowiska przez podejrzanych lub odwołanie ich na Nadzwyczajnym Walnym Zgromadzeniu Delegatów PZPS.

Kierujący PZPS od 2004 roku Mirosław P. i jego pierwszy zastępca Artur P. mieli przyjąć łapówki o łącznej sumie prawie miliona złotych od szefa jednej z prywatnych firm ochroniarskich Cezarego P. w zamian za to, że została ona wybrana do ochrony i zabezpieczenia wrześniowego mundialu, który zakończył się triumfem "Biało-czerwonych".

Obaj działacze zostali zatrzymani pod koniec minionego tygodnia przez funkcjonariuszy CBA, prokuratura postawiła im zarzuty, a w sobotę sąd zdecydował o ich trzymiesięcznym aresztowaniu. Za wspomniane czyny grozi im kara do 12 lat pozbawienia wolności. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne