Reklama

Reklama

Daniel Pliński: Piękne zdanie, którym Iga Świątek mnie ujęła

- Najlepszego sportowca roku w Polsce już mamy. Mój głos oddam na Igę Świątek – pisze w felietonie dla Interii były znakomity siatkarz i komentator Polsatu Sport Daniel Pliński.

Siatka, która jest trochę niżej zawieszona, ale też w tej dyscyplinie zaczynamy odnosić wielkie sukcesy. To co osiągnęła Iga Świątek w Paryżu pokazuje, do czego można dojść mając ogromną chęć do pracy, popartą dużym talentem, determinacją, wolą walki i dbaniem o szczegóły. Śmiem twierdzić, że niezwykle trudno będzie komukolwiek w polskim tenisie powtórzyć ten wynik.

Sportowca roku w Polsce już mamy

Reklama

Odważną tezę sobie przygotowałem. Fakt jest taki, że mamy z kogo wybierać: Robert Lewandowski, Jan Błachowicz czy Bartosz Zmarzlik, ale moim zdaniem najlepszego sportowca roku w Polsce już mamy. Jestem wielkim fanem piłki nożnej, ale mój głos oddam na Igę Świątek. Oglądałem jej mecz finałowy nie raz, nie dwa i nie trzy i za każdym razem łezka płynie po policzkach. Ogromny sukces nie tylko dla naszego tenisa, ale dla całej Polski. Wynik Igi Świątek poszedł w świat.

Iga powiedziała jedną ważną rzecz, że chce zdobyć medal olimpijski. Widać, że to jest dla niej bardzo ważne i przykuło moją uwagę. Nie tylko liczy się Wielki Szlem, nie tylko wielkie pieniądze, ale chce też zdobyć coś ważnego dla Polski. Piękne zdanie, którym mnie ujęła.

Każdy kto śledził jej poczynania zastanawiał się pewnie, kiedy ona będzie miała słabszy występ. Może w ćwierćfinale, może w półfinale, może w finale? Przecież w takim turnieju musi taki dzień się przytrafić. Okazało się, że nie miała żadnego kryzysu. Ani przez chwilę żaden z jej meczów nie był zagrożony, wszystkie wygrała bez straty seta. I tym też przechodzi do historii. Skoro Igę Świątek porównuje się do Steffi Graf, to ręce same składają się do oklasków i musimy zdać sobie sprawę, z kim mamy do czynienia.

Mam wrażenie, że za Igą stoją też bardzo mądrzy ludzie: tata, trener, psycholog, którzy się mocno wspierają. Iga musi teraz zmierzyć się z tym, czym jest wielki sukces. A nie wszyscy sportowcy sobie z tym poradzili. Otaczają ją tak wspaniali ludzie, że moim zdaniem wyśmienicie sobie z tym poradzi. Jestem święcie przekonany, że jeszcze wiele razy pokaże na co ją stać.

Presja? Prośba do kibiców

Mam wielką prośbę do wszystkich kibiców, żeby dopingowali sportowca nie tylko wtedy, gdy osiąga wielkie sukcesy, ale też wtedy, gdy czasem zdarzają mu się porażki. Mam nadzieję, że po niepowodzeniu nie będzie hejtu na Igę Świątek, tylko otrzyma duże wsparcie. Każdemu sportowcowi, zwłaszcza młodemu, może się zdarzyć kryzys. Ona sobie z tym poradzi, bo zdaje sobie sprawę, ile kosztowało ją dojście na szczyt. Mam nadzieję, że kibice przymkną oko na porażki, będą wyrozumiali i dalej będą wspierali naszą gigantkę tenisa.

Proszę mi wybaczyć, ale przed Rolandem Garrosem nie wiedziałem, kto jest trenerem Igi Świątek. Piotr Sierzputowski pokazał, że Polak też potrafi. To nie musi  być wybitna postać, która w przeszłości osiągała sukcesy. Stworzenie wspaniałego teamu, który wie, co chce osiągnąć, przynosi taki efekt. Z tego, co się orientuję Iga trenuje w Polsce i okazuje się, że też mamy takie możliwości. Trzeba podkreślić jedną rzecz - Iga ma niewątpliwie wielki talent, ale wiadomo, że to za mało. Chęć do pracy,  odpowiedni ludzie, a i łut szczęścia też się przyda.

Koronawirus nie odpuszcza. Znów kłopoty Trefla Gdańsk

Wyraziłem swoją opinię w magazynie "7 strefa", że niestety wszyscy będziemy musieli koronawirusa w jakiś sposób przejść. Cały czas krąży blisko nas i to jest tylko kwestia czasu, że się zarazimy. Prawda jest też taka, że trzeba na siebie uważać. Wybitni lekarze apelują, żeby trzymać się żelaznych zasad, czyli maseczki, dystans, dezynfekcja, unikanie skupisk. Tego ostatniego punktu sportowcy, zwłaszcza przedstawiciele gier zespołowych, nie są w stanie przestrzegać. Mariusz Wlazły i Moritz Reichert to wybitne postaci Trefla i, z tego co się orientuję, przechodzą chorobę dosyć łagodnie i pewnie kwestią czasu jest, kiedy wrócą do grania.

Szkoda, że Mariusza Wlazłego nie zobaczymy w konfrontacji z byłą drużyną PGE Skrą Bełchatów, z którą zdobywał wiele medali. Dla niego pewnie byłoby to duże wyzwanie i wielka motywacja. Natomiast Skra chce udowodnić, że Bartosz Filipiak, to dobry ruch z ich strony. Myślę, że z Wlazłym zanosiło się na superwidowisko, ale niestety żyjemy w dobie pandemii i takie rzeczy będą się zdarzać.

Dowiedz się więcej na temat: Daniel Pliński | Iga Świątek | Mariusz Wlazły | Karol Butryn

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje