Cztery kluby w 12 miesięcy. Niezwykły rok w karierze Zbigniewa Bartmana
Kariera siatkarska Zbigniewa Bartmana pod wieloma względami jest szczególna, gdy zestawimy ją z losami jego kolegów z reprezentacji Polski. "Zibi" przez lata zasłużył sobie na miano obieżyświata, grając m.in. w Arabii Saudyjskiej, Argentynie czy Chinach. Absolutnie wyjątkowy w życiu mistrza Europy był 2016 rok. Bartman dokonał wówczas nie lada sztuki, grając w przeciągu 12 miesięcy w czterech różnych klubach.

Zbigniew Bartman ma za sobą długą i bogatą w sukcesy karierę zawodniczą. Jak sam opowiadał w wielu wywiadach, debiut w Plus Lidze zanotował w barwach Politechniki Warszawa. Do teraz za jego największy sukces można uznać mistrzostwo Europy wywalczone w 2009 roku podczas czempionatu w Turcji. Ponadto Bartman świętował triumf w Lidze Światowej (2012 rok) oraz srebro Pucharu Świata (2011 rok).
Na niwie klubowej Bartman mistrzostwo Polski wywalczył raz - w 2013 roku zdobył złoty medal reprezentując barwy Asseco Resovii Rzeszów. Do listy sukcesów doliczyć trzeba również srebro Klubowych Mistrzostw Świata w 2011 roku, wywalczony jako zawodnik Jastrzębskiego Węgla.
W toku swojej kariery sportowej Bartman zasłużył na miano obieżyświata. Siatkarz w swoim CV ma występy w czołowych w skali świata ligach, takich jak włoska, rosyjska, francuska i turecka. Prócz tego, wieloletni reprezentant Polski grał również w Arabii Saudyjskiej, Argentynie, Chinach, Katarze oraz Zjednocznych Emiratach Arabskich.
Zwariowany rok Zbigniewa Bartmana. Niewielu siatkarzy było w podobnej sytuacji
Wyjątkowym dla Zbigniewa Bartmana był 2016 rok. Mistrz Europy rozpoczął go w Chinach, gdzie od kilku miesięcy był zawodnikiem tamtejszego Sichuan Chengdu. Ostatecznie sezon zakończył na czwartym miejscu, a tuż po ostatnim meczu Polak znalazł się w trudnym położeniu. Mianowicie, sezon w Chinach kończył się w lutym co oznaczało brak spotkań aż do września. Bartman wówczas podjął decyzję, by na końcówkę sezonu dołączyć do francuskiego Stade Poitevin Poitiers.
- Sezon w Chinach kończył się w lutym. Nie mogłem nic nie robić do września, bo wtedy zacząłbym kolejny sezon w tragicznej formie. Stade Poitiers polecił mi Guillaume Samica, bo jego przyjaciel był tam trenerem. Ta drużyna była beniaminkiem w tym sezonie, chcieli się utrzymać i awansować do fazy play-off - opowiadał Bartman w rozmowie z Łukaszem Kadziewiczem na antenie Polsatu Sport.
Tuż po zakończeniu sezonu we Francji Bartman wciąż nie narzekał na nudę. W kwietniu w mediach gruchnęła kolejna wiadomość - Bartman związał się kontraktem z katarskim Ar-Rajjan SC. Celem takiego ruchu był występ w zbliżającym się Pucharze Kataru, gdzie Polak zdobył złoty medal.
- Po tych play offach we Francji już byłem praktycznie na wakacjach, bo zwiedzałem Paryż i dostałem ofertę z Kataru na rozgrywki Pucharu Kataru, gdzie to trwa zaledwie trzy tygodnie - opisywał Bartman w wywiadzie na kanale "Siatkarskie Ligi".
Latem Bartman nie załapał się do kadry Polski na rozgrywki Ligi Światowej, a także igrzyska olimpijskie w Rio de Janeiro, podczas których "biało-czerwoni" dotarli do ćwierćfinału. Początek sierpnia przyniósł w życiu Bartmana kolejną zmianę. Polak związał się umową z tureckim Galatasaray. Atakujący tym samym dokonał nie lada sztuki - Bartman w przeciągu 12 miesięcy zanotował występy w czterech różnych klubach.
Pobyt w Turcji Bartman po latach wspominał z bardzo dużym niesmakiem. Nad Bosforem Polak nie mógł liczyć na regularne wypłaty, ponieważ jego klub zmagał się z problemami finansowymi. Ostatecznie Polak po jednym sezonie znów zmienił otoczenie, wyjeżdżając tym razem do dalekiej Argentyny.
Zobacz również:














