Reklama

Reklama

Chemik Police powalczy o triumf w Lidze Mistrzyń

Po raz drugi w historii polski klub wystąpi w turnieju finałowym Ligi Mistrzyń siatkarek. W Szczecinie w świąteczny weekend o najbardziej prestiżowe w Europie klubowe trofeum powalczy Chemik Police.

Policzanki znakomicie spisały się w fazie grupowej. Mając za rywali m.in. Dynamo Kazań i Rabitę Baku, mistrzynie Polski zajęły pierwszą lokatę w "grupie śmierci". Władze klubu jednocześnie podjęły działania o organizację Final Four w Szczecinie. Europejska Konfederacja Siatkówki przyjęła ofertę Chemika, dzięki czemu podopieczne Giuseppe Cuccariniego miały zagwarantowany udział w turnieju bez konieczności rywalizacji w fazie play off.

Reklama

Policzanki w półfinale zmierzą się z wicemistrzem Włoch Unendo Yamamay Busto Arsizio, w składzie którego występuje m.in. reprezentantka Polski Joanna Wołosz. Zdaniem byłego selekcjonera kadry Jerzego Matlaka, Chemik nie stoi na straconej pozycji.

"Myślę, że miał trochę szczęścia. Akurat tak jest skonstruowany regulamin, że nie mógł trafić na żaden z tureckich zespołów, lecz na Włoszki. Wprawdzie pokonały one w play off Dynamo Moskwa, ale czasami z niektórych wielkich drużyn pozostają tylko nazwy. Finał jest w ich zasięgu. Pewnym problemem dla policzanek może być brak spotkań o stawkę. Jedyny mecz, który mógł im dać do myślenia to finał Pucharu Polski. Przegrały go i to na pewno może budzić niepokój" - powiedział Matlak.

W drugiej półfinałowej parze dojdzie do derbów Stambułu - Eczacibasi VitrA zmierzy się z VakifBank. Oba zespoły prowadzone są przez utytułowanych włoskich szkoleniowców - odpowiednio Giovanniego Caprarę oraz Giovanniego Guidettiego. O sile obu klubów stanowią zarówno reprezentantki Turcji, jak i innych krajów. W Eczacibasi występują m.in. Niemka Christiane Fuerst, Chorwatka Maja Poljak, Dominikanka Bethania de la Cruz i Amerykanka Jordan Larsson-Burbach. Gwiazdy VakifBanku to Brazylijka Sheilla, Holenderka Robin de Kruijf oraz Bułgarka Eliza Wasiliewa.

Obie ekipy od wielu lat należą do elity nie tylko w swoim kraju, ale także na Starym Kontynencie. Vakifbank w składzie z Małgorzatą Glinką-Mogentale triumfował w 2011 i 2013 roku, a w poprzednim sezonie zajął drugą lokatę. Eczacibasi też regularnie występuje w LM. Ma nieco mniej spektakularnych sukcesów, ale aż pięciokrotnie startował w Final Four.

"VakifBank jest tutaj zdecydowanym faworytem. Jeśli Chemikowi uda się awansować do finału, będzie mu bardzo ciężko. Turczynki w ostatnich latach nie zwykły przegrywać nawet pojedynczych meczów, to zespół ograny i obyty w tych rozgrywkach jak mało kto. Wiem, że w Policach marzy im się zdobycie pucharu, ale jak mieliśmy okazję się przekonać kilka dni temu w męskiej Lidze Mistrzów, są jeszcze zespoły lepsze od nas" - przyznał Matlak.

Jedynym dotąd polskim zespołem, który wystąpił w turnieju finałowym tych prestiżowych rozgrywek była Nafta Piła. 15 lat temu w tureckiej Bursie zespół prowadzony przez Matlaka zajął czwarte miejsce.

"Trochę inaczej wyglądała rywalizacja. Graliśmy w dwóch grupach po osiem zespołów i po dwie wchodziły do Final Four. My byliśmy wówczas kopciuszkiem w gronie utytułowanych drużyn. W półfinale przegraliśmy z późniejszym triumfatorem Volley Bergamo, ale wstydu nie przynieśliśmy. Sam awans był dla nas wielkim sukcesem i do tej pory nikt go nie powtórzył" - podsumował szkoleniowiec.

Co ciekawe, w 2003 roku Piła otrzymała prawo do organizacji Final Four, ale nafciarki w nim nie wystąpiły. W tamtym okresie gospodarz turnieju finałowego musiał wywalczyć awans na boisku, a Nafta w ćwierćfinale play off została wyeliminowana przez Urałoczkę Jekaterynburg.

Program spotkań:

sobota

półfinały

Chemik Police - Unendo Yamamay Busto Arsizio (15.00)

VakifBank Stambuł - Eczacibasi VitrA Stambuł (18.00)

niedziela

mecz o 3. miejsce (15.00)

finał (18.00)


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje