Reklama

Reklama

Celem Puchar Polski i finał ligi

Wywalczenie Pucharu Polski i gra w finale play off mistrzostw kraju są zadaniami postawionymi przed siatkarzami Jastrzębskiego Węgla przez zarząd klubu u progu nowego sezonu.

- To dość wysokie cele, ale jak najbardziej realne, patrząc na nasz zespół. Nie uciekamy od odpowiedzialności za realizację i będziemy w 100 procentach zmierzać do ich wykonania. Trudno na razie powiedzieć, czy mamy silniejszą drużynę niż poprzednio. Jesteśmy ze sobą dwa miesiące, dopiero się zgrywamy. Jednak prawda o ekipie wyjdzie podczas walki o punkty, kiedy zagramy pod presją. Myślę, że zmiany kadrowe przed sezonem to prawdziwe wzmocnienia a nie tylko uzupełnienia składu - powiedział podczas konferencji prasowej kapitan jastrzębian Robert Prygiel.

Reklama

- Cieszę się, że mogę pracować w Jastrzebiu kolejny sezon. Mam też nadzieję, że osiągniemy lepsze wyniki niż w poprzednim (czwarte miejsce w lidze, finał PP). Teraz jest mi łatwiej. Wiem więcej o polskiej lidze, mieliśmy czas na przygotowania. Przepracowaliśmy go bardziej intensywnie. O wynikach meczów decydują - przy wyrównanej sile - drobne szczegóły. Dlatego każdy z graczy musi dać z siebie wszystko, obojętne, czy gra dwie godziny w meczu czy... dwie minuty - dodał włoski trener drużyny Roberto Santilli.

Zespół został latem mocno zmieniony. Odeszli Bułagrzy Jewgienij i Nikołaj Iwanowowie, Dawid Murek. Jednym z nowych "nabytków" jest reprezentant Francji Guillaume Samica. - Gra w Polsce to dla mnie nowe doświadczenie. Występowałem już we Francji i we Włoszech. Chciałem spróbować sił gdzie indziej. Pomyślałem - czemu nie w Polsce. Poza tym... chciałem grać z Robertem Pryglem - żartował Francuz, który poprzednio bronił barw Sparklingu Mediolan. - W Jastrzębiu łatwiej się parkuje niż Mediolanie - zauważył.

Z belgijskiego Knack Randstad Roeselare przyszedł holenderski rozgrywający Nico Freriks. - Liga belgijska nie jest zbyt silna a ja chciałem zagrać w mocniejszej. I wybór padł na Polskę, choć miałem inne propozycje - wyjaśnił.

Na konferencji zabrakło Australijczyka Benjamina Hardy'ego. Dostał tydzień urlopu, by zobaczyć syna, który mu się urodził.

Od dawna bolączką jastrzębskich siatkarzy jest ciasna hala. - Od ośmiu lat plasujemy się w ścisłej czołówce ligi. Cztery lata temu zdobyliśmy mistrzostwo. Mamy świetną, własną halę do ... treningu. Grają w zespole znakomici zawodnicy krajowi i zagraniczni. Ale do rozwoju potrzebna jest nam nowa hala, jak rybie woda. Chcemy spełnić oczekiwania kibiców, dziennikarzy, stacji telewizyjnych transmitujących nasze mecze - mówili zgodnie prezes Sławomir Kozłowski i dyrektor sportowy Zdzisław Grodecki.

Jastrzębianie mecze play off rozgrywali na specjalnie przygotowanym lodowisku. Jednak to rozwiązanie jest kosztowane, czasochłonne a poza tym wymaga dostosowania się do terminarza hokeistów, występujących obecnie w ekstralidze. W planach władz miejskich jest budowa nowej hali. - I ona na pewno powstanie. Tyle, że dla nas bardzo istotne znaczenie ma czas - zakończył prezes Kozłowski.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama