Dla aż czterech z pięciu polskich duetów mistrzostwa Europy w siatkówce plażowej skończyły się już pierwszego dnia. Wszystkie wymienione pary przegrały po dwa mecze, a tylko Julia Kielak i Zuzanna Kudlik zdołały wygrać seta.
Lepiej poszło parze Łunio/Kruczek. W pierwszym meczu przegrały z duetem z Ukrainy, ale wykorzystały szansę na zajęcie trzeciego miejsca w grupie i pokonały rywalki z Hiszpanii. W fazie pucharowej trafiły na litewski duet Paulikiene/Raupelyte.
Mecz zaczęły dobrze, do połowy pierwszego seta prowadziły wyrównaną walkę z wyżej notowanymi rywalkami. Potem jednak to Litwinki wzięły górę i wygrały 2:0.
- W pewnym momencie zabrakło trochę pewności siebie, może poszukania jakiegoś innego rozwiązania. Miałyśmy bardzo dobry początek, w pewnym momencie to nam umknęło. Jesteśmy z Mają nową parą, więc ciężko było znaleźć nam rozwiązanie na tę sytuację, bo jeszcze tak dobrze nie znamy się na boisku. Nie znalazłyśmy rozwiązania na kłopoty w połowie pierwszego seta - podsumowuje Urszula Łunio.
Polskie siatkarki nie dały rady Litwinkom. "Dałyśmy z siebie wszystko"
Podobnie jak w przypadku innych polskich duetów, tak i dla Łunio oraz Kruczek rywalizacja w mistrzostwach Europy była zderzeniem z grą na najwyższym poziomie.
- Fajnie było zdobyć doświadczenie od lepszych zawodniczek. Ta różnica jest, na razie jeszcze trzeba dążyć do tego, by być na takim poziomie, przyzwyczaić się do tego grania, mocniejszej zagrywki. Ciężko mi było przyjąć piłkę. Myślę, że to była kwestia skupienia, może trochę pewności siebie - opisuje Maja Kruczek.
Szybkie pożegnania z turniejem nie są więc niespodziankami. Jak przekonywał przed turniejem Michał Kądzioła, ekspert Polsatu Sport i były siatkarz plażowy, sukcesem dla Polek miał być jakikolwiek awans z grupy. I taki właśnie wynik osiągnęła para Łunio/Kruczek.
- Jest więcej plusów niż minusów. Fajnie bawiłam się z Mają na korcie. Szczerze mówiąc, miałyśmy wobec siebie tylko takie oczekiwania: by dobrze bawić się na boisku. Wydaje mi się, że szczególnie pierwszego dnia bardziej udało nam się to zrealizować, wygrałyśmy mecz. Na ten moment nie powiemy, że jesteśmy zadowolone. Ale walczyłyśmy do końca, dałyśmy z siebie wszystko - przekonuje Łunio.
Przyszłość polskiej pary pod znakiem zapytania. "Nie mamy jeszcze pewności"
Duet 22-letnich siatkarek dorównał osiągnięciom dwóch męskich par. Czachorowski/Krzemiński i Łosiak/Bryl również odpadli już w pierwszej rundzie fazy pucharowej. O ile jednak wiadomo już, że w męskich duetach żadnych zmian w składzie nie będzie, o tyle przyszłość pary Łunio/Kruczek stoi pod znakiem zapytania.
- Nie mamy jeszcze pewności. Maja wylatuje do Stanów, gdzie będzie kontynuować swoją grę i naukę. I co będzie dalej, zobaczymy - kwituje Łunio.
Najlepsze siatkarki plażowe będą walczyć o medale w Starych Jabłonkach do niedzieli. Już w piątek rozgrywane są mecze 1/8 finału, a potem ćwierćfinały. Transmisje meczów ME na antenach Polsatu Sport.
Ze Starych Jabłonek Damian Gołąb













