Reklama

Reklama

Beniaminek przełamał czarną serię. Ślepsk w trudnej sytuacji

Dość nietypowy przebieg miał mecz 15. kolejki PlusLigi pomiędzy LUK-iem Lublin a Ślepskiem Malow Suwałki. Podczas starcia raz jedni, a raz drudzy całkowicie przejmowali inicjatywę na parkiecie. Finalnie więcej pokazali gospodarze, którzy w ten sposób realnie zbliżyli się czołowej ósemki ligi.

Spotkanie miało duże znaczenie dla obu ekip. LUK chciał przełamać złą passę czterech porażek z rzędu. Ponadto wygrana pozwoliłaby drużynie znacznie zbliżyć się do fazy play-off. Ślepsk natomiast potrzebuje punktów, by odskoczyć czającej się za plecami Stali Nysa. Suwałczanie nie mogą na ten moment być pewni bezpośredniego utrzymania.

Na początku spotkania lublinianie całkowicie przejęli inicjatywę. Pomogła im w tym gra w obronie i dobra skuteczność. Rywale z kolei sami sobie przeszkadzali, popełniając sporo błędów. Jeden z takich przydarzył się w ataku Cezaremu Sapińskiemu, po którym Ślepsk przegrywał już 4:11. Chwilę później fatalny fragment zaliczył Paweł Halaba, psując atak i przyjęcie. Na dodatek w kontrze zablokowany został Bartłomiej Bołądź (6:16). Suwałczanie złapali z czasem rytm i mogli nawet osiągnąć stan 13:17, ale pomyłkę w ataku zaliczył Piotr Łukasik. Od tego momentu gospodarze ponownie wrócili do dobrej postawy, pewnie wychodząc na prowadzenie w pojedynku.

Reklama

LUK Lublin stracił inicjatywę, ale Ślepsk tego nie wykorzystał

Po wyrównanym początku drugiej odsłony pierwsi znów zaatakowali gracze LUK-u. Najpierw asa serwisowego zdobył Jan Nowakowski, a po chwili skutecznie w ataku zagrał Filipiak (6:4). Tym razem goście szybko zareagowali na taki stan rzeczy, znacząco poprawiając grę blokiem, który pomógł im wyrównać, a nawet wyjść na prowadzenie 9:6. Swoje przy kończeniu akcji zaczął robić Bołądź. Kolejna "czapa", na Filipiaku, powiększyła przewagę Ślepska (15:11). Lublinianie w ważnym momencie zaczęli zbliżać się do rywala, dzięki czemu wynik był sprawą otwartą (16:17). W końcówce gracze Andrzeja Kowala byli bezapelacyjnie lepsi.

Przyjezdni zaczęli to potwierdzać także w trzeciej odsłonie. Gdy na przyjęciu złapany został Dustin Watten, a zablokowany został Włodarczyk, zrobiło się 6:3. Podopieczni Dariusza Daszkiewicza mieli dużo problemów. Ich akcje zaczynały się od złego przyjęcia, co ciągnęło za sobą negatywne konsekwencje (15:11). Sytuacja zmieniła się, kiedy na zagrywkę wszedł Grzegorz Pająk. Rozgrywający pomógł drużynie złapać dobry rytm, dlatego LUK złapał kontakt z oponentem, by następnie po dwóch blokach na Bołądziu doprowadzić do wyrównania (19:19). Tym razem decydujące piłki należały do gospodarzy.

W pewnym momencie wydawało się, że wszystko zmierza ku wygranej beniaminka. Lublinianie bowiem od startu odsłony dominowali, wygrywając większość wyrównanych akcji. W grze gości znów z kolei wszystko szwankowało (6:10). Goście mogli jednak liczyć na sukces, lecz nie potrafili oni zbliżyć się do przeciwnika, gdyż ten skutecznie utrzymywał wypracowaną zaliczkę (18:15). W pewnym momencie na blok nadział się Bołądź. Akcja okazała się kluczowa, bo siatkarze z Lublina nie wypuścili wyniku z rąk.

LUK Lublin - Ślepsk Malow Suwałki 3:1 (25:16, 18:25, 25:22, 25:21)

MVP: Grzegorz Pająk

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje