Reklama

Reklama

Bartosz Kurek w Japonii. Tomasz Wójtowicz: Nie powinien stracić

Mistrz olimpijski (1976) i świata (1974) w siatkówce Tomasz Wójtowicz pochwala wybór Bartosza Kurka i uważa, że Japonia to dobry kierunek dla atakującego. - Tam trenuje się ciężko i długo. Nie powinien sportowo stracić, a może zyskać - powiedział.

- Na pewno w Japonii liga wygląda inaczej. Tam stawiają na zawodników, którzy dużo atakują i zdobywają punkty. To jest atrakcja dla kibiców - dodał.

W poniedziałek Bartosz Kurek oficjalnie podpisał kontrakt z JT Hiroszima Thunder. 27-letni atakujący jest drugim Polakiem, który od przyszłego sezonu będzie grać w "Kraju Kwitnącej Wiśni". Wcześniej umową z Panasonic Panthers związał się Michał Kubiak.

- To popularny kierunek dla siatkarzy, którzy zdobywają dużo punktów. Bo właśnie tego wymaga się od zagranicznych zawodników. Bartek jest już doświadczonym graczem, ale uważam, że w Azji też może się jeszcze czegoś nauczyć, a taki wyjazd nie powinien mu zaszkodzić - zaznaczył Wójtowicz.

Reklama

Jeden z najwybitniejszych polskich siatkarzy jest zdania, że w Japonii czeka Kurka spore wyzwanie.

- Przede wszystkim liczba ataków się zwiększy, bo większość piłek będzie skierowana właśnie w jego kierunku. Pobije na pewno jakieś rekordy, może nawet całej ligi. Pod tym względem to dobrze, bo nie zapomni atakować. Japończycy też grają bardzo dobrze w obronie, więc będzie musiał się starać wbić piłkę w boisko. Myślę, że taki wyjazd na pewno nie zaszkodzi. Dodatkowo wiadomo, że Japończycy trenują ciężko i długo, a to wyjdzie tylko na dobre - powiedział.

O transferze Kurka do Japonii mówiło się już jakiś czas, ale do tej pory nikt tego oficjalnie nie potwierdzał. Zeszły sezon mistrz Europy 2009 grał w barwach Asseco Resovii Rzeszów. Ma na koncie także występy w lidze włoskiej (Cucine Lube) i rosyjskiej (Dynamo Moskwa).

Kurek w Azji jest gwiazdą. Już w trakcie niedawnego turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk wiele Japonek przychodziło na mecze, by kibicować Polakom. Przynosiły nawet ze sobą transparenty z nazwiskiem polskiego atakującego.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje