Reklama

Reklama

Bagnoli gra na dwa fronty

Prowadzący Dynamo Moskwa Daniele Bagnoli złożył oferty w konkursach Polskiego Związku Piłki Siatkowej i Rosyjskiej Federacji Siatkówki (WFW) na stanowisko trenera męskiej reprezentacji tych krajów.

Dorobek włoskiego szkoleniowca jest tak imponujący, że może wygrać w obu miejscach.

Reklama

Gdzie wybierze miejsce pracy? Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że w Moskwie przy Łużnickiej Nabiereżnej 8, a nie w Warszawie przy Grażyny 13.

Od dwóch sezonów Daniele Bagnoli prowadzi zespół Dynama Moskwa, z którym zdobył mistrzostwo i Puchar Rosji. Poznał już większość swoich przyszłych podopiecznych i współpracowników. - Bariera językowa i mentalna nie ułatwiała nam życia - wspomina początki pracy jeden z kluczowych zawodników reprezentacji i Dynama Jurij Bierieżko. - Gdy się je pokonało, to było już łatwiej. Jest fachowcem znakomitym.

Bagnoli zaaklimatyzował się już w Rosji i poznał kilku swoich ewentualnych współpracowników. Menadżer Dynamo, znany przed laty siatkarz Rusłan Olichwer, pełni tę samą funkcję w drużynie narodowej.

Daniele Bagnoli jest jednym z najbardziej znanych włoskich trenerów. Odnosił sukcesy z Sisleyem Treviso, być może z najsłynniejszym klubem w historii siatkówki. W Rosji w lidze potwierdził swoje możliwości. Na pewno jak każdy trener marzy o medalach zdobytych z reprezentacją. Według wielu międzynarodowych autorytetów Rosja ma największy w świecie potencjał zawodników. Co roku odkrywane są talenty na miarę medalistów olimpijskich, a przykładem z ubiegłego roku może być atakujący Maksim Michajłow.

O ile w sprawie potencjału zawodników można jeszcze dyskutować, to w kwestiach wysokości kontraktów z WFW żaden siatkarski związek równać się nie może. Mimo, że z klubów Superligi dochodzą sygnały, że ze względu na światowy kryzys finansowy zarobki zawodników mogą zostać zmniejszone, to jednak Daniele Bagnoli nigdzie w świecie nie może liczyć na większe pieniądze. Prezydent WFW Nikołaj Patruszew, który jest jednocześnie sekretarzem Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej może mu dać taką pensją jakiej sobie zażyczy.

Daniele Bagnoli jako pierwszy zgłosił się w Rosji do konkursu. Według ludzi znających tamtejsze realia ktoś ważny z WFW musiał do niego wcześniej zadzwonić i powiedzieć: składaj papiery.

Nie jest tajemnicą, że jeszcze w zimie 2008 roku Włoch nie ukrywał, że jest zainteresowany objęciem posady trenera męskiej reprezentacji Rosji. Jednak w WFW nie chcieli wówczas ryzykować i na pół roku przed igrzyskami w Pekinie zwalniać Władimira Aleknę, który w turnieju olimpijskim zdobył brązowy medal. - Widocznie w naszej federacji już dojrzeli, żeby zatrudnić Daniele Bagnoliego - tak komentują rosyjscy dziennikarze.

Gdy powyższe argumenty okażą się mało przekonywujące o wyborze miejsca pracy może zadecydować pani Bagnoli. - Moja żona jest w połowie Rosjanką - powiedział w jednym z wywiadów. - Zna język rosyjski. Dużo mi pomaga. Informację o propozycji pracy w Dynamie przyjęła z radością. Nigdy nie żałowaliśmy, że przenieśliśmy się do Rosji.

Na pewno praca trenera reprezentacji siatkarzy w Rosji ma jeden wielki minus. Ogromne pieniądze powodują, że oczekiwania są jeszcze większe. W 2007 roku zespół Władimira Alekny zajął drugie miejsce w Lidze Światowej, Pucharze Świata i mistrzostwach Europy. Wyniki te nie wzbudziły wielkiego entuzjazmu, a ceremonia dekoracji po przegranym w Moskwie finale kontynentalnego czempionatu z Hiszpanią 2:3 przypominała stypę. Jednak presja i oczekiwania na wynik nad Wisłą nie są wcale mniejsze.

W konkursie PZPS do decydującej rozgrywki obok Daniele Bagnoliego zakwalifikowani zostali Argentyńczyk Daniel Castellani (trener PGE Skra Bełchatów) i Grzegorz Wagner (TS BBTS Bielsko-Biała). Nazwisko nowego trenera reprezentacji zostanie ogłoszone na gali w Warszawie 17 stycznia.

Dowiedz się więcej na temat: Moskwa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama