Afera z udziałem polskiego siatkarza. Surowa kara, to może być koniec
Maciej Muzaj w ostatnim meczu Tokio Great Bears wywołał skandal, obrażając jednego ze swoich rywali. Wprawdzie nie wiadomo dokładnie, co polski siatkarz powiedział, ale z nieoficjalnych doniesień wynika, że z jego ust padły obraźliwe słowa na tle rasistowskim. Pewne jest jedno - dla byłego reprezentanta kraju to już koniec występów w fazie zasadniczej i niewykluczone, że również koniec przygody z japońskim klubem. A to komplikuje jego walkę o powołanie od Nikoli Grbicia.

Maciej Muzaj pierwsze kroki w seniorskiej karierze stawiał w PGE Skrze Bełchatów, z którą był związany przez trzy lata. Później reprezentował barwy Jastrzębskiego Węgla, Trefla Gdańsk i Onico Warszawa (dziejszy PGE Projekt), a następnie spróbował sił w zagranicznych klubach. Grał w Rosji i we Włoszech, później na trzy lata wrócił do Polski, aż przed rokiem podpisał kontrakt z japońskim Tokio Great Bears.
Atakujący, który na swoim koncie ma występy w reprezentacji Polski (z kadrą wywalczył w 2019 roku brąz mistrzostw Europy, trzykrotnie sięgał po medal Ligi Narodów), dobrze odnalazł się w nowym środowisku. Regularnie punktował, wyrósł na jednego z liderów zespołu. I chociaż gra w dalekiej Azji, to pracował na to, by w najbliższym sezonie kadrowym dostać powołanie od Grbicia.
"Chcę znów grać w reprezentacji Polski. Oczywiście w Polsce jest teraz wielu naprawdę dobrych zawodników. Jeśli jednak pokażę się ze swojej najlepszej strony, to myślę, że mogę wrócić do zespołu. Mam nadzieję, że tak się stanie" - deklarował we wrześniu ubiegłego roku.
Maciej Muzaj zawieszony. To koniec przygody z klubem?
W reprezentacji panuje duża konkurencja na pozycji atakującego - niekwestionowanym numerem 1 jest Bartosz Kurek, na igrzyskach w Paryżu oglądaliśmy również Łukasza Kaczmarka i Bartłomieja Bołądzia, który został włączony do składu po tym, jak kontuzji doznał Mateusz Bieniek. W PlusLidze błyszczy też Karol Butryn. Dla Muzaja samo powołanie do szerokiej kadry na Ligę Narodów byłoby więc dużym osiągnięciem. Problem w tym, że 30-letni siatkarz właśnie bardzo skomplikował sobie walkę o uznanie w oczach Nikoli Grbicia.
Na początku marca zespół Polaka rozgrywał spotkanie ligowe z Osaka Blueton. Po jednej ze skutecznych akcji rywali pod siatką doszło do starcia Muzaja z Miguelem Lopezem. Siatkarz Tokio Great Bears miał obrazić Kubańczyka na tle rasistowskim, za co otrzymał czerwoną kartkę. Później oświadczenie w sprawie wydał klub Polaka.
Chcielibyśmy przeprosić za niestosowne uwagi Macieja Muzaja podczas meczu z Osaka Bulteon 1 marca 2025 r. Obecnie SV League prowadzi dochodzenie, ale jako klub postanowiliśmy zawiesić Macieja Muzaja w jutrzejszym meczu z Osaka Bulteon
Jak kilka dni później poinformował w oświadczeniu klub z Tokio, komisja SV League wydała już werdykt ws. Polaka. Muzaj został ukarany grzywną w wysokości 500 000 jenów (około 13 tys. zł) i, co najważniejsze, został zawieszony na najbliższe 10 meczów ligowych. A to oznacza, że nie zobaczymy go na parkiecie do końca fazy zasadniczej. Klub z kolei musi zapłacić milion jenów, czyli około 26 tys. zł.
"Chcielibyśmy szczerze przeprosić graczy i personel Osaka Bulleteon, kibiców obu drużyn, naszych sponsorów i partnerów, wszystkich zaangażowanych w ligę SV, a także wszystkich miłośników siatkówki za dyskomfort i urazę wywołane dyskryminującymi i obraźliwymi uwagami Macieja Muzaja" - dodano.
Pod znakiem zapytania stanęła przyszłość polskiego siatkarza w japońskim klubie. "Myślę, że tak się kończy historia Muzaja w Tokio, bo biorąc pod uwagę komunikat klubu oraz niektóre opinie, to po sezonie rozwiążą z nim umowę. U nich chyba zasada drugiej szansy nie występuje" - ocenił siatkarski ekspert Jakub Balcerzak.











