Reklama

Reklama

Afera łapówkarska w PZPS - siatkówka nie powinna stracić sponsorów

Polska siatkówka nie powinna stracić sponsorów z powodu afery łapówkarskiej, w wyniku której prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej Mirosław P. i wiceprezes Artur P. trafili do aresztu.

Żadna z zapytanych przez PAP firm nie zapowiedziała zerwania współpracy z PZPS. Przedstawiciele biura prasowego PKN Orlen w przesłanym komunikacie zaznaczyli, że sponsorowanie siatkówki ma duże znaczenie jako istotny element polityki marketingowej i traktują go jako długoterminowy projekt.

Reklama

"W ramach obowiązującej umowy sponsorskiej z PZPS mamy zagwarantowany szeroki pakiet świadczeń, który jest realizowany zgodnie ze założonym harmonogramem" - zaznaczono.

Od sytuacji panującej w polskiej federacji odcinają się z kolei Polsat i Polkomtel. Rzecznicy prasowi obu firm oświadczyli, że jest to sprawa PZPS i nie zamierzają się do niej obecnie odnosić.

Kierujący związkiem od 2004 roku Mirosław P. i pierwszy wiceprezes Artur P., który działa w PZPS jeszcze dłużej, mieli przyjąć łapówki o łącznej kwocie prawie miliona złotych od szefa jednej z prywatnych firm ochroniarskich - Cezarego P. - w zamian za to, że została ona wybrana do ochrony i zabezpieczenia wrześniowych mistrzostw świata siatkarzy.

Zostali oni zatrzymani pod koniec ubiegłego tygodnia przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. W sobotę sąd przychylił się do wniosku prokuratury o zastosowanie wobec obu członków władz PZPS trzymiesięcznego aresztu tymczasowego. Za wspomniane czyny grozi im kara do 12 lat pozbawienia wolności.

W poniedziałek prezydium PZPS podjęło decyzję, że będzie rekomendować zarządowi zawieszenie w obowiązkach obu aresztowanych. Zarząd w trybie pilnym został zwołany na środę.

Dowiedz się więcej na temat: siatkówka | Polski Związek Piłki Siatkowej | afera w PZPS | Orlen

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama