Wymowne zachowanie siatkarskiej gwiazdy po półfinale MŚ. "Brakuje mi słów"
Bułgaria wykorzystała historyczną szansę i zagra w finale mistrzostw świata siatkarzy na Filipinach. Tego sukcesu z pewnością nie byłoby bez Aleksandyra Nikołowa. Przyjmujący bułgarskiej drużyny to najlepiej punktujący siatkarz całego turnieju. W półfinale zagrał wręcz genialnie, zdobywając aż 31 punktów. Tuż po spotkaniu w szale radości świętował z kolegami, ale wygłosił też przesłanie przed finałem. W nim Bułgarzy zagrają z lepszym z pary Polska - Włochy.

Mistrzostwa świata na Filipinach to turniej pełen niespodzianek i w takich okolicznościach swoją szansę Bułgaria wykorzystała perfekcyjnie. Sama jednak sobie na nią zapracowała. Drużyna prowadzona przez Gianlorenzo Blenginiego jest w Azji niepokonana, ograła kolejno Niemcy, Słowenię, Chile, Portugalię i USA, a w batalii o finał pokonała 3:1 Czechy.
Szansy na złoty medal i historycznego występu nie byłoby jednak bez Aleksandyra Nikołowa. To wokół niespełna 22-letniego przyjmującego i jego o trzy lata młodszego brata Simeona Blengini zbudował kadrę na medal. Starszy z braci w najważniejszych momentach spisał się kapitalnie. Najpierw został bohaterem ćwierćfinału z USA, zdobywając w pięciu setach 29 punktów. W sobotę przeciwko Czechom jeszcze poprawił ten wynik, choć przecież mecz trwał o seta krócej - spisał się fantastycznie, zdobywając aż 31 "oczek".
"Czułem, że ćwierćfinał był bardzo dobrym meczem. Byliśmy w stanie zrobić to i go wygrać. Cieszę się, że udało mi się powtórzyć dyspozycję z tamtego spotkania również dzisiaj. Naprawdę brakuje mi słów" - stwierdził Nikołow przed kamerą VolleyballWorld tuż po meczu z Czechami.
Genialny występ nowej gwiazdy w półfinale MŚ. Aleksandyr Nikołow z przesłaniem przed meczem o złoto
Nikołow wyrósł na jedną z największych gwiazd turnieju na Filipinach. Czesi nie znaleźli sposobu, by go zatrzymać, ale nie są w tym osamotnieni. Ze 150 zdobytymi punktami starszy z braci Nikołowów jest zdecydowanie najlepiej punktującym zawodnikiem trwających mistrzostw świata.
Aleksandyr i Simeon przebili już wyczyn swojego ojca, Władimira. On również był siatkarzem i zagrał w 2006 r. w półfinale mistrzostw świata, ale przegrał z Polską i musiał zadowolić się brązowym medalem. W Manili może dojść do wielkiego rewanżu w finale, ale najpierw "Biało-Czerwoni" muszą pokonać reprezentację Włoch.
Bułgarscy siatkarze po zwycięstwie z Czechami świętowali wspólnie z rodzinami i kibicami, ale od razu zaczęli też myśleć o finale. Nikołow wystosował przed kamerą jasne przesłanie przed ostatnim meczem turnieju.
To niewiarygodne, brakuje mi słów. Jesteśmy już medalistami mistrzostw świata, nie mogę w to uwierzyć. Dziękuję wszystkim, jutro postaramy się nadać temu medalowi złoty kolor. Ale już mamy medal, cieszymy się
Mecz o złoto MŚ siatkarzy zaplanowano na niedzielę na godz. 12.30 czasu polskiego. Cztery godziny wcześniej zostanie rozegrany mecz o brązowy medal, w którym wystąpi reprezentacja Czech.











