Właściwie jest to rodzaj paradoksu, bo pewnie większość teoretyków, a nie praktyków sportu wskazałaby, że brak najważniejszego ogniwa w zespole rywali to najpiękniejszy prezent, jaki może się pojawić. I oczywiście jest w tym trochę racji, ale to tylko jedna strona medalu.
Jakub Kochanowski: Wszystko musiało się diametralnie zmienić
Polscy siatkarze dopiero przed meczem zobaczyli, że w szeregach Turków brakuje jednego z ich największych asów, przyjmującego Efe Mandiraciego. Z powodu kontuzji uda trenerowi Slobodanowi Kovacowi wypadł wielki as, mogący sprawić mnóstwo kłopotów polskiej kadrze. Ale nie tylko indywidualnie, bo z takim zawodnikiem w składzie zapewne cały zespół grałby lepiej i byłby groźniejszy.
Drugą stroną medalu, gdy ten fakt stał się jawny, naświetla środkowy naszej kadry, Jakub Kochanowski. Rozmowę z dziennikarzami po ćwierćfinale wygranym 3:0, jeden z liderów tego zespołu rozpoczął właśnie od wątku absencji w szeregach Turków.
- Trochę na pewno wybiło nas z rytmu to, że w ostatniej chwili dowiedzieliśmy się, że ich najważniejszy i najlepszy zawodnik nie będzie grał. To właściwie przekreśliło wszystkie nasze plany, które przygotowaliśmy sobie przed meczem. Bo dystrybucja i nasza atencja musiały się diametralnie zmienić - wyjawił siatkarz założenia, jakie zespół miał nakreślone na to spotkanie.
Trzeba było w nowej rzeczywistości szybko się zaadaptować. - I dostosowaliśmy się do tego. W pierwszym secie od razu całkiem nieźle. Ten set pokazał, że oni raczej nie będą w stanie się nam przeciwstawić w takim składzie. Więc po prostu musieliśmy domknąć ten mecz najszybciej, jak się da. Oczywiście wkradło się nieco zawahania w naszą grę właśnie przez to, że z trochę słabiej grającą Turcją niż zazwyczaj może nie zawsze opłacało się aż tak bardzo ryzykować. A to przełożyło się chyba na jeszcze więcej błędów, niż gdybyśmy ryzykowali - zagrał w otwarte karty zawodnik podstawowego składu, tworzący od początku turnieju duet środkowych z Norbertem Huberem.
- Ostatecznie w momentach, gdy miało to największe znaczenie, zachowywaliśmy spokój i domykaliśmy te sety, tak że brawo my - dodał.
"Kochan" przestrzega przed półfinałem: Jeśli tego nie zrobimy, na pewno nie wygramy
Stwierdził, że przebieg drugiego seta, gdy w pewnym momencie razem z kolegami podał rywalowi rękę, zupełnie go nie martwi. - Generalnie popełniliśmy trochę więcej błędów niż zazwyczaj, ale ja tam nie widziałem jakiegoś realnego zagrożenia, żeby ten set mógł się wymknąć spod kontroli - zapewnił.
Co ze zdrowiem Fornala? Siatkarz zabrał głos. Grbić także długo nie czekał
Półfinał Polska - Włochy już jest nazywany przedwczesnym finałem, ale "Kochan" stara się powstrzymywać takie nastroje. Jednocześnie nie ma wątpliwości, co to będzie za konfrontacja z jednym z największych możliwych rywali, a zarazem obrońcą tytułu.
Myślę, że to dopiero po turnieju będzie można osądzić. Zobaczymy, jak oni zagrają i zobaczymy, jak my zagramy. Na pewno będzie to piekielnie trudne spotkanie i musimy dołożyć wszelkich starań, żeby zagrać naszą najlepszą siatkówkę. Bo jeśli tego nie zrobimy, to na pewno nie wygramy tego półfinału
Z Manili - Artur Gac












