Wilfredo Leon nagle podsunął medal do ust dziennikarzowi. I zadał pytanie
- Ciężko jest w każdym roku utrzymywać się na podium i w strefie medalowej, a my to robimy. A to, jak ludzie to oceniają, to jest coś innego. Niektórzy, gdy my jakiś mecz przegramy, reagują na to dziwnymi publikacjami, ale dla nas to także jest motywacja. Trzeba mieć trochę szacunku dla tej pracy, którą my wykonujemy. I tylko tyle - mówi Wilfredo Leon, komentując wywalczenie przez reprezentację Polski brązowego medalu na mistrzostwach świata na Filipinach. W pewnej chwili niezwykle zachował się wobec jednego z dziennikarzy, któremu na kilka chwil powierzył medal.

Wilfredo Leon był największą gwiazdą polskiego zespołu w starciu z reprezentacją Czech o brązowy medal czempionatu globu w Manili. Jego wybitna rola może nieco zeszła na dalszy plan, bo w ważnym momentach objawił się także nieoczywisty bohater, czyli środkowy Szymon Jakubiszak, ale to właśnie Leon skończył to spotkanie ze zdecydowanie największym urobkiem.
Wilfredo Leon: Następnym razem nie oddawać takich przewag, jak z Włochami
Krótko mówiąc, niemal sam wygrał seta z okładem, zdobywając łącznie 26 punktów. I nie ukrywał, że polski zespół miał ciężkie zadanie, aby w ciągu kilkunastu godzin po porażce z Włochami w półfinale, nie tylko zregenerować się fizycznie, co spróbować "wyczyścić się" mentalnie.
- Chcieliśmy wygrać. Zawsze jak jest coś do wygrywania, to trzeba walczyć do końca. Nie mówię, że to było łatwo, ale wiedzieliśmy, że nie możemy wracać bez niczego. Akurat była okazja wygrać brązowy medal, więc walczymy o niego. I to robiliśmy - podkreślił.
Przyznał, nawiązując do treści pytania, iż rzeczywiście najbardziej bolesne było to, że polskiej drużynie wynik uciekał w końcówkach każdego z setów. I, pomimo okazji, nie zdarzyło się tak, aby doszło do przełamania, koniec końców przegrywając z Włochami 0:3.
- Tak, w końcówkach mieliśmy duże problemy, ale nic. Trzeba przeanalizować i zobaczyć, co mogliśmy zrobić lepiej, aby następnym razem nie oddać takich przewag, między 3 a 5 punktów - jasno postawił sprawę, powtarzając, że trudno było sobie wszystko w tak krótkim czasie ułożyć w głowie, ale "daliśmy radę".
Atak na polskiego siatkarza. O sprawie zaalarmował Fornal. Jest reakcja Sasaka
Polemika wywiązała się, gdy Wilfredo odbił pytanie, samemu dociekając, czy polski zespół zagrał w meczu z Czechami na swoim poziomie czy nie. Słysząc odpowiedź, że nie, bo było trochę błędów i niedociągnięć w grze, przez co nie był to najwyższy poziom, odpowiedział:
To nie jest łatwe, co my robimy. Żeby po takim meczu, jaki mieliśmy dzień wcześniej, wyjść i zrobić to, co myśmy zrobili. Nie każdy zespół by tak zrobił. Ale każdy ma swoją ocenę
Zapytany, jak wielką odczuwa radość po tym, jak cały sezon reprezentacyjny drużyna zakończyła zdobyciem złota w Lidze Narodów i brązu w mistrzostwach świata, odparł:
- Ciężko jest w każdym roku utrzymywać się na podium i w strefie medalowej, a my to robimy. A to, jak ludzie to oceniają, to jest coś innego. Niektórzy, gdy my jakiś mecz przegramy, reagują na to dziwnymi publikacjami, ale dla nas to także jest motywacja. Trzeba mieć trochę szacunku dla tej pracy, którą my wykonujemy - podkreślił.
Nietuzinkowo zrobiło się, gdy w krótkim nagraniu jeden z dziennikarzy zapytał Wilfredo, jak smakuje mu brązowy medal. Nie namyślając się, chwycił za "krążek" i przekazał dziennikarzowi w pobliże jego ust. Ten delikatnie go "nadgryzł", a Wilfredo odbił pytanie: "jak smakuje?".
- No to smakuje mi super - uśmiechnął się Leon.
Z Manili - Artur Gac











