Po tym, jak reprezentacja Brazylii sensacyjnie przegrała 0:3 z Serbią, ekipa z Ameryki Południowej miała jeszcze szansę na to, aby pozostać w mistrzostwach świata. Pomógł im w tym mogli Chińczycy prowadzeni przez Vitala Heynena.
Były szkoleniowiec reprezentacji Polski nie potrafił jednak odpowiednio zmotywować swoich podopiecznych, którzy już po dwóch spotkaniach fazy grupowej wiedzieli, że będzie to dla nich mecz o honor. Honoru jednak również nie udało im się zachować, bo nasi południowi sąsiedzi ograli ich w trzech setach 26:24, 25:19, 25:18. Po spotkaniu Belg postanowił wytłumaczyć, dlaczego spotkanie zakończyło się tak szybko.
Tę religię w Polsce wyznaje tylko 70 tys. osób. Wśród nich jest Piotr Żyła
Sensacja na Filipinach. Faworyt za burtą, nagle wkroczył Vital Heynen
Wyraźnie zdenerwowany i jednocześnie zrezygnowany Heynen od razu, nie słuchając nawet pytania dziennikarza, postanowił jasno dać do zrozumienia, że jego podopieczni byli na straconej pozycji, bo przecież nie grali już de facto o nic.
- Muszę wyjaśnić, dlaczego dzisiejszy wynik to 3:0...To w zasadzie prawo sportu. Z jednej strony to starcie drużyny, która naprawdę chce wygrać z taką, która jutro jedzie do domu i o tym wie. I nie ma tu znaczenia wynik...Jako trener próbowałem zmotywować moich siatkarzy: "come on guys! Musimy powalczyć!" i to działało, ale tylko w pierwszym secie - żalił się Belg.
Kiedy Chińczycy przegrali w pierwszej partii 24:26, ich motywacja na starcie kolejnego seta nie była już tak wysoka, co w zasadzie jedynie pomogło rywalom. Jak zaznacza sam Heynen, od tego momentu przewaga Czechów już tylko rosła.
Gdybyśmy wygrali pierwszego seta, to sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej, bo mielibyśmy nadzieję! Zamiast tego coraz bardziej oddalaliśmy się od tego meczu. Czesi wiedzieli, że są przed wielką szansą i to ich napędzało
Ostatecznie Chińczycy zajęli ostatnie miejsce w grupie H, wygrywając zaledwie jednego seta - w starciu z Brazylią.
Fatalny wynik podopiecznych Vitala Heynena w starciu z Czechami odbił się oczywiście również na Brazylijczykach. Zwycięstwo 3:0 sprawiło, że Czesi zepchnęli ich na trzecie miejsce w tabeli, przez co - razem z Francuzami - dalszą część turnieju obejrzą oni już w telewizji.













