Artur Gac, Interia: Przede wszystkim wielkie gratulacje w związku z historycznym sukcesem. Jaki jest sekret waszej drużyny, że weszliście na taki poziom?
Slobodan Kovac: - Myślę, że zaczynamy mieć dobrą dyscyplinę w trakcie meczu. To jest najważniejsze. W pierwszym secie przeciwko Holendrom tak nie było. W drugim zaczęło się to zmieniać. W trzecim i czwartym szło coraz lepiej, a my doskonale wiemy, jaka jest nasza siła. To dobry, mocny serwis. Jesteśmy wysokim zespołem i musimy starać się grać w ten sposób. Przeciwnicy bardzo naciskają, ponieważ doskonale wiedzą, że gram z dwoma wysokimi skrzydłowymi, ale do tej pory dobrze sobie radzą w przyjęciu.
Turcy chcieli ograć Polskę, ale o jednym zapomnieli. Ekipa Grbicia kontratakuje
- Poza tym mamy dobrego indywidualnie zawodnika, który potrafi poradzić sobie w trudnej sytuacji (Adis Lagumdzija - przyp.). Jednak najważniejsze, że gramy jak drużyna. Bo problem w dwóch pierwszych setach meczu z Holendrami był taki, że graliśmy za bardzo indywidualnie. Gdy na boisku jest sześciu i rotacyjny siódmy zawodnik, a każdy z nich ma różne poglądy na grę, zaczyna być katastrofalne. Natomiast kiedy wracamy do gry z dyscypliną zespołową, nasz wynik jest super. Tym bardziej myślę, że z waszym zespołem naprawdę silna mentalność, żebyśmy nie przestawali być kolektywem, to podstawa. Bo w innym wypadku zaczyna tracić się kontrolę. Ogólnie jestem jak do tej pory naprawdę zadowolony z moich zawodników.
Czy coś gorszego, niż mecz z Polską, mogło wam się przytrafić w ćwierćfinale mistrzostw?
- Cóż, to bardzo trudny mecz, ale my chcemy dalej pozostawać w tym śnie i nie chcemy się z niego wybudzić. Nie ma wątpliwości, że Polska jest naprawdę, naprawdę dobrą i silną drużyną. W ciągu ostatnich, nie wiem, ilu lat, mieliście nie tylko silną reprezentację, ale cała organizacja siatkówki jest u was świetna. I w konsekwencji co roku widzicie jakiegoś nowego, młodego, na wysokim poziomie zawodnika.
- Dla nas ten mecz nie będzie łatwy, ale muszę ci coś powiedzieć. Będziemy niesamowicie głodni zwycięstwa nad reprezentacją Polski. To mistrz, ale my damy z siebie 100 procent. Postaramy się zagrać naszą najlepszą siatkówkę. Może się okazać, że i to nie wystarczy, ale zostawimy na boisku wszystko. Moje zadanie jest takie, żeby przygotować zespół od strony taktycznej w najlepszy, możliwy sposób. A do tego wszystkiego postaramy się dodać jeszcze więcej pewności siebie. Żeby chłopaki wierzyli i nie stracili wiary do końca. To jest klucz. Bo jeśli wyjdziemy na boisko z przekonaniem, że druga strona jest najlepszą drużyną, to będzie łatwy mecz dla Polski. Natomiast jeśli wyjdziemy nastawieni na walkę na całego, to może być ciekawie.
Z taktycznego punktu widzenia, co powinno być najważniejsze dla waszej drużyny w meczu z Polską?
- Wiesz, wszystkiego tutaj powiedzieć nie mogę, sam rozumiesz. Przepraszam. Natomiast na pewno będziemy próbowali mocno grać na zagrywce, ale może okaże się, że lepiej będzie przenieść akcenty na więcej taktyki? Zobaczymy, co stanie się w meczu. Ja widzę, jak grają Polacy, dlatego najważniejsze, byliśmy mieli plan działania krok po kroku.
Piękny gest polskich siatkarzy na Filipinach. Wielkie serca podczas mistrzostw
Którzy zawodnicy, twoim zdaniem, są najcenniejsi w polskiej drużynie?
- Wszyscy są świetnymi zawodnikami, ale ponieważ pracowałem z Fornalem i Popiwczakiem, to więcej o nich mógłbym powiedzieć. Nie ukrywam, że trochę zdążyłem ich polubić. To fantastyczni siatkarze i bardzo ich szanuję. Dlatego mam nadzieję, że się odwdzięczą i przeciwko mnie zagrają słabszą siatkówkę (śmiech).
Rozmawiał Artur Gac, Manila












