Tego nikt się nie spodziewał. Sensacyjny półfinalista mistrzostw świata siatkarzy
Największy sukces w historii samodzielnych występów Czechów na mistrzostwach świata w siatkówce stał się faktem. Ćwierćfinał turnieju na Filipinach zaczął się dla nich bardzo słabo, ale potem czescy siatkarze potrafili odpowiedzieć reprezentacji Iranu. Po czterech setach walki Czesi po raz pierwszy od rozpadu Czechosłowacji zagrają w strefie medalowej mistrzostw świata. To jak na razie największa sensacja turnieju.

To był wyjątkowy mecz dla obu drużyn. Walczyły o swój najlepszy w historii wynik na mistrzostwach świata. Iranu w czołowej czwórce takiego turnieju nie było nigdy, Czesi nie zbliżyli się do niej, grając samodzielnie po rozpadzie Czechosłowacji - pod tamtym szyldem zdobywali medale w latach 50. i 60., ostatni w 1966 r. Na Filipinach dość niespodziewanie pojawiła się jednak szansa, by do strefy medalowej wdarła się drużyna z drugiej dziesiątki rankingu FIVB - przed meczem Iran był w tym zestawieniu na 16. miejscu, Czechy dwie pozycje niżej.
Czwartkowe spotkanie rozpoczęło się od udanych akcji Irańczyków i błędów Czechów. Dwa razy w aut zaatakował Jan Galabov, Iran prowadził już 9:4 i trener drużyny z Europy Jiri Novak poprosił o przerwę. Jego uwagi pomogły drużynie, po ataku Patrika Indry Czesi doprowadzili do remisu 11:11, liderem ofensywy był przyjmujący Lukas Vasina.
Od tej pory set już niemal do końca był wyrównany. Niemal, bo w decydującym momencie dwoma asami serwisowymi popisał się Hossein Poriya. To dało Irańczykom przewagę, którą udokumentowali zwycięstwem 25:22.
Iran naciskał, Czechy odpowiedziały. Festiwal mocnych zagrywek w ćwierćfinale MŚ siatkarzy
Sukcesy jedynej drużyny z Azji, która dostała się do czołowej ósemki turnieju, rodzą się na Filipinach w bólach. Awans z grupy wywalczyła po niesamowitej końcówce tie-breaka z gospodarzami, w której uratował ją challenge na prośbę trenera Roberto Piazzy. W 1/8 finału również ograła Serbów dopiero po pięciosetowej batalii.
Drugiego seta meczu z Czechami Irańczycy rozpoczęli od mocnego uderzenia. Zagrywki Mortezy Sharifiego dały im prowadzenie 4:1. Tak samo jak w poprzedniej partii, Czesi doprowadzili do remisu 11:11. A po chwili szczelny blok dał im nawet prowadzenie. Z wyrównanej gry znów wyłoniła się jednak minimalna przewaga Irańczyków przed końcówką partii.
Objęli prowadzenie 21:19 i Sharifi miał wielką szansę, by je jeszcze podwyższyć. Huknął jednak w aut, a po chwili, po kolejnym czeskim bloku, był remis 22:22. Pierwsi piłkę setową mieli Irańczycy, ale sytuację odmienił as serwisowy rezerwowego atakującego Marka Sotoli. W grze na przewagi znów kluczowa była zagrywka, Vasina dał Czechom zwycięstwo 27:25.
Sensacyjny półfinalista MŚ siatkarzy. Cztery sety i historyczny awans Czech
Czesi w grupie przyczynili się do sensacyjnego wyeliminowania Brazylii, choć akurat z "Canarinhos" przegrali - pokonali za to Serbię i Chiny. W 1/8 finału bez problemów ograli natomiast Tunezję. W trzecim secie meczu z Iranem w końcu nie musieli od początku gonić Iranu, bo sami wygrywali 9:6 po sprytnym ataku Vasiny. Tym razem to rywale doprowadzili jednak do remisu 11:11. Tyle że tylko na chwilę, bo wkrótce znów tracili do Czechów trzy punkty.
Irańczycy grali bardzo nierówno, kiedy jeszcze raz dogonili rywali przy stanie 16:16, za chwilę dali im oddech własnymi błędami. Piazza ściągnął z boiska Sharifiego, ale Czesi grali spokojniej i nie dali sobie wydrzeć seta. Skończyło się ich wygraną 25:20.
Po stronie Iranu było coraz więcej nerwów. Spotęgował je tylko początek czwartej partii, w której Czesi prowadzili 8:5. Drużynie z Europy pomagały zagrywki Indry, różnica wzrosła do pięciu punktów. A co najważniejsze dla Czechów, ich przewaga się utrzymywała. Znakomicie radził sobie Vasina, który imponował spokojem i technicznymi sztuczkami. Irańczycy jeszcze na chwilę zmniejszyli straty przy wyniku 17:14 dla rywali, ale Czesi szybko opanowali sytuację. Wygrali 25:21 i największy sukces czeskiej siatkówki stał się faktem.
Czechy czekają teraz na przeciwnika w półfinale. O ostatnie miejsce w strefie medalowej o godz. 14 czasu polskiego powalczą reprezentacje USA i Bułgarii. W drugim półfinale kibiców czeka hit Polska - Włochy.












