Tunezja przed meczem zajmowała 33. miejsce w rankingu FIVB, Czesi 19. pozycję. Z grupy obie drużyny awansowały odpowiednio kosztem Egiptu i Brazylii - zwłaszcza ten drugi rezultat był jedną z największych sensacji turnieju na Filipinach. O ile jednak Czesi w fazie grupowej potrafili pokonać Serbię, o tyle Tunezja dotąd nie grała jeszcze w tegorocznych mistrzostwach świata z przeciwnikiem z Europy.
Obie drużyny w ostatnich latach były daleko od światowej czołówki, a teraz otworzyła się przed nimi szansa na grę w najlepszej ósemce mistrzostw świata. Od początku sprawy w swoje ręce wzięli Czesi, którzy w pierwszym secie objęli prowadzenie 7:3. Przewagę powiększył 20-letni Antonin Klimes, środkowy czeskiej drużyny, i różnica wynosiła już sześć punktów.
Tunezyjczycy nie mieli zbyt wiele do powiedzenia - wygraną zespołu z Europy 25:19 przypieczętował Lukas Vasina. To właśnie przyjmujący z sześcioma punktami na koncie był liderem czeskiej ofensywy w pierwszym secie.
Siatkarz przyćmił nawet Wilfredo Leona. Niezwykły wyczyn nowej gwiazdy w MŚ
Tunezja próbowała postawić się Czechom. Odpowiedź była mocna
Na początku drugiej partii Tunezyjczycy próbowali postawić rywalom trudniejsze warunki. Kiedy Czesi uciekli na dwa punkty, od razu zespół z Afryki odrobił straty zagrywką Ahmeda Kadhiego. Kontakt punktowy nie trwał jednak zbyt długo, Czesi objęli prowadzenie 10:7 i trener Tunezji Camillo Placi przerwał grę.
I siatkarze z Afryki przez parę minut nie pozwalali rywalom na powiększenie przewagi powyżej trzech punktów. W końcu jednak swoje zrobił Patrik Indra, atakujący czeskiej kadry, najlepiej punktujący zawodnik ostatniego sezonu PlusLigi. I Czechy prowadziły już 19:14, po chwili zaś punkt zagrywką dorzucił Vasina. Efektem była spokojna z punktu widzenia ich drużyny końcówka seta, którego zakończyli wygraną 25:18.
MŚ siatkarzy. Trzeci cios i najlepszy wynik od niemal 40 lat
Czesi byli więc o krok od największego sukcesu tamtejszej męskiej siatkówki w MŚ po rozpadzie Czechosłowacji. O ile bowiem właśnie pod szyldem tamtego państwa święcili triumfy w latach 50.i 60. - dwa razy sięgnęli nawet po złoto mistrzostw świata - o tyle ostatnie 40 lat to już zdecydowanie słabsze wyniki. Ostatni raz Czechosłowacja była w pierwszej ósemce MŚ w 1986 r., zajęła zresztą wówczas miejsce tuż przed reprezentacją Polski. Najlepszy wynik Czechów to 9. miejsce z 2010 r.
Trzeba było jednak jeszcze postawić ostatni krok. A na początku trzeciej partii rozkojarzeni Czesi przegrywali 0:4 po kapitalnej serii zagrywek Khaleda Ben Slimene. Czeski trener Jiri Novak poprosił o pierwszą przerwę, ale wkrótce wykorzystał także drugą, bo jego zespół przegrywał 4:10. W szczytowym momencie przewaga Tunezji sięgnęła siedmiu punktów.
Sygnał do odrabiania strat Czechom dały zagrywki Vasiny, doprowadzili do wyniku 14:17. Tunezyjczycy wygrali dwie kolejne akcje, ale po chwili różnica znów zaczęła topnieć. Zryw Czechów przyniósł efekt, rywale popełniali błędy. I to zespół z Europy w dramatycznych okolicznościach wyrwał zwycięstwo 25:23.
Czechów w ćwierćfinale czeka przeciwnik klasyfikowany wyżej niż Tunezja. Ostatni zespół w czołowej ósemce MŚ wyłoni spotkanie Serbia - Iran, zaplanowane na godz. 14 czasu polskiego.
Wilfredo Leon znów w roli głównej. Przekroczył kolejną barierę













