"Spustoszenie" w polskiej reprezentacji. Tomasz Fornal nie owija w bawełnę
- Fajnie jest się przetrzeć niż przejść przez te trzy spotkania gładko - powiedział nam Tomasz Fornal, komentując bardzo trudne spotkanie z reprezentacją Holandii, która w meczu o pierwsze miejsce w grupie B na mistrzostwach świata na Filipinach przeegzaminowała nasz zespół na lewo i prawo. Przyjmujący miał wielkie kłopoty i tłumaczy, z czego przede wszystkim brało się to, że naszej drużynie tak trudno było łapać swój rytm gry z nieprzeciętnie dysponowanym przeciwnikiem.

Najważniejsze po takim meczu, wygranym 3:1 jest oczywiście to, że polska drużyna bez straty punktu suchą stopą zakończyła zmagania w pierwszej fazie czempionatu w Azji. Podkreślenie tego jest nieprzypadkowe, bo wielu faworytów już potraciło "oczka", Francuzi i Argentyńczycy będą dzisiaj grali o życie, a Japonia wczoraj po honorowym zwycięstwie nad Libią mogła się pakować.
Tomasz Fornal: Każdy Holender robił spustoszenie na zagrywce
- Wydaje mi się, że te mistrzostwa świata pokazują, iż nie liczy się tylko pięć-sześć drużyn, a później długo, długo nikt. Sporo jest niespodzianek i dużo ciekawych wyników. Fajnie, bo to na pewno wpłynie na popularyzację naszej dyscypliny i jej urozmaicenie. Na szczęście nie z nami - podkreślił, nie bez satysfakcji w głosie, Tomasz Fornal. - Fajnie że wygrywamy, fajnie że wychodzimy z pierwszego miejsca. Taki raczej był cel, nikt sobie nie wyobrażał innego scenariusza - dodał.
Naszego reprezentanta, który jest nowym nabytkiem klubu Ziraat Bankasi Ankara, Holendrzy także wyciągnęli na bardzo głęboką wodę. Otrzymywał od Marcina Komendy wiele trudnych piłek, a mimo to zdołał zdobyć aż 15 punktów, atakując z 45 procentową skutecznością. Bezcenne punkty zdobywał także na polu zagrywki (dwa) oraz w bloku (trzy).
Podstawowy problem brał się z tego, że Holendrzy piekielnie ryzykowali na polu zagrywki. A żeby było jeszcze trudniej, mieli nadzwyczajną skuteczność i Polacy non stop musieli przyjmować silne "bomby", które powodowały, że od razu pojawiał się kłopot.
- To prawda, drużyna z Holandii naprawdę bardzo dobrze zagrywała. Wydaje mi się, że ciężko było grać mnie, "Leo" i finalnie Kamilowi Semeniukowi, który potem wszedł i świetnie zastąpił Wilfredo. Jednak drużyny czymś muszą z nami zaryzykować, muszą dać z siebie coś więcej, by spróbować nas pokonać. Zespół z Holandii postawił na zagrywkę i trzeba im oddać, że kto z nich na nią nie szedł, to naprawdę robił spustoszenie. Bardzo dobrze zagrywali, myśmy starali się te piłki bronić i później kończyć na highball'u, ale co? Najważniejsze, że wygrywamy i za kilka dni gramy 1/8 finału - zaciera ręce przyjmujący.
W poprzednim meczu, z Katarem, Fornal usiadł na ławce rezerwowych. Później trener Nikola Grbić tłumaczył, że jego podopieczny ma pewne dolegliwości żołądkowe. Zresztą, co dodał, on także czuć, że coś mu dolega.
Fornal dopytany, czy na parkiet wyszedł już tylko dlatego, że czuł się w pełni dysponowany, odparł: - Myślę, że każdy coś tam mniejszego lub większego ma, ale jesteśmy profesjonalnymi sportowcami i każdy wie, kiedy może grać, a kiedy nie - zaznaczył.
Z Manili - Artur Gac












