Siatkarz przeprowadza się z Rosji do Polski. Już sprawił gigantyczną sensację
Polscy siatkarze o finał mistrzostw świata zagrają z Włochami, z kolei w drugim półfinale zmierzą się dwie największe rewelacje turnieju, czyli Czesi i Bułgarzy. W jednej z tych drużyn występuje zawodnik, który ostatnie dwa sezony spędził w Rosji, a już jesienią zobaczymy go na parkietach PlusLigi. Siatkarz, który razem z kolegami z drużyny sprawił olbrzymią sensację na Filipinach, przyznał, że bardzo cieszy się perspektywą gry w Polsce. A to nie wszystko.

Siatkarskie mistrzostwa świata rozgrywane na Filipinach obfitują w niespodzianki, a już na etapie fazy grupowej z turniejem pożegnały się drużyny, które w teorii miały walczyć o medale, czyli Francuzi, Brazylijczycy i Japończycy. Z grona wielkich faworytów nie zawiodły dwie ekipy: Włosi i Polacy, którzy w sobotę zmierzą się w jednym z półfinałów.
O drugą przepustkę do finału zagrają z kolei Czesi i Bułgarzy, czyli dwie drużyny, których przed startem czempionatu nie typowano w roli kandydatów do medalu. Sensacja stała się faktem, jedna z tych ekip ma już zapewnione co najmniej srebro. Sobotnie starcie będzie nie lada gratką dla fanów PlusLigi, bo w obu zespołach występują siatkarze znani z gry dla polskich klubów.
W czeskiej drużynie ze świetnej strony zdążyli się już pokazać Patrik Indra z Norwida Częstochowa i Lukas Vasina z Asseco Resovii Rzeszów, z kolei po stronie Bułgarów zobaczymy m.in. Asparucha Asparuchowa. 25-letni przyjmujący w przeszłości rozegrał krótki epizod w Stoczni Szczecin, później grał we Włoszech, a ostatnie dwa sezony spędził w rosyjskim Kuzbassie Kemerowo. W kampanii 2025/2026 będziemy go z kolei oglądali w barwach Ślepska Malow Suwałki.
MŚ siatkarzy. Asparuchow szczęśliwy po meczu Bułgaria - USA
Po ćwierćfinałowym boju z Amerykanami Asparuchow podzielił się swoimi spostrzeżeniami z serwisem plusliga.pl. Jak podkreślił, razem z kolegami wierzył w zwycięstwo nawet wtedy, gdy siatkarze ze Stanów Zjednoczonych prowadzili już 2:0 w setach.
"Wiedzieliśmy, na co nas stać i po prostu nie przestaliśmy naciskać na rywali. Potrzebowaliśmy też ustabilizowania naszej gry. Od trzeciego seta zaczęliśmy grać lepiej i zatrzymaliśmy rozpędzonych rywali. Rozegraliśmy niesamowity mecz i mieliśmy niewiarygodny powrót" - relacjonował.
Asparuchow, który razem z kolegami sprawił gigantyczną sensację, ma świadomość, że Bułgaria na medal siatkarskich mistrzostw świata czeka od 2006 roku. Ma nadzieję, że jego zespół przejdzie do historii i da swojej ojczyźnie kolejny krążek imprezy tej rangi.
Wierzę, że jesteśmy w stanie to zrobić. Musimy tylko nadal wierzyć i jak już wspomniałem, nie stracić czujności i skupienia, a wtedy zobaczymy, co się wydarzy. Wierzę w mój zespół i damy z siebie wszystko w tych dwóch ostatnich meczach turnieju
Podczas rozmowy nie zabrakło też tematu powrotu Bułgara do PlusLigi. Przyjmujący zaznaczył, że bardzo cieszy się z ponownej możliwości gry w naszym kraju.
"Moje pierwsze doświadczenie poza Bułgarią miało miejsce właśnie w PlusLidze, w klubie ze Szczecina, ale zespół miał problemy finansowe, więc wyszło to niefortunnie. Cieszę się jednak, że mogę teraz wrócić do Polski i pokazać, na co mnie stać w tych rozgrywkach, które są z pewnością jednymi z najlepszych na świecie, jeśli nie najlepszymi" - stwierdził.















